Reklama

Poprowadzą Wisłę

04/07/2012 08:11
Trudno mówić o celach postawionych przez zarząd klubu przed nowym sztabem szkoleniowym drużyny, jeśli nie wiadomo, w jakich rozgrywkach piłkarze nożni zagrają. Wiadomo tylko, że ma on uspokoić sytuację w drużynie i wokół klubu, zbudować zespół z obecnych zawodników tworzących szkielet ekipy, a potem wygrywać wszystkie mecze i jak najlepiej wypaść w rozgrywkach. Awans do wyższej klasy rozgrywkowej nie będzie celem najwyższym.
Dokonać tego ma dwóch szkoleniowców: Marcin Kaczmarek i jego asystent Adam Majewski, którzy prawdopodobnie będą wspomagani wiedzą nowego trenera, odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne zawodników. Na razie nie mają jeszcze do dyspozycji wszystkich zawodników, wiedzą, że budowa zespołu może potrwać.
38-letni Marcin Kaczmarek przyszedł do Płocka z Olimpii Grudziądz. – Miałem możliwość w swojej karierze pracować u podstaw w dwóch klubach: Lechii Gdańsk i Olimpii Grudziądz – mówi.
– W tym ostatnim wraz z zawodnikami awansowaliśmy z niskich lig na zaplecze ekstraklasy i tam się utrzymaliśmy. Wszystko odbywało się na zdrowych zasadach. Mam nadzieję, że będzie odpowiednio dużo czasu, by w Płocku zbudować drużynę w sposób przemyślany, a jak się nadarzy okazja, to awansować. Wisła jest na rozdrożu, nastroje są kiepskie, czeka nas zatem trudne zadanie. Teraz zajmujemy się „przeglądem wojska”, w krótkim czasie musimy zrobić selekcję, możliwie najlepszą, by nie stracić żadnego diamentu. Dla mnie, jak dla każdego trenera, ważni są wychowankowie, ale najważniejsza jest jakość piłkarska. Zresztą młodzi zawodnicy muszą mieć od kogo się uczyć. Kilku nowych zawodników by się przydało, bo brakuje nam świeżej krwi.
Płocczanie na Marcina Kaczmarka patrzą przez pryzmat jego ojca, trenera Bogusława Kaczmarka, który z Nafciarzami przeżył wiele sukcesów i porażek. Obecny płocki szkoleniowiec podkreśla, że ma 38 lat, żonę i dzieci, swój dorobek sportowy i nie chciałby być porównywany z ojcem. Nie zaprzecza, że na temat piłki nożnej często rozmawiają.
Wisła to klub z ogromnymi tradycjami, obchodzący jubileusz 65-lecia istnienia. Zupełnie inna sytuacja była w Olimpii Grudziądz, gdzie Kaczmarek od podstaw budował piłkę nożną. – To dwa zupełnie inne światy – tłumaczy. – W Grudziądzu nawet nie było boiska, wszystko tworzyliśmy od podstaw. Budowaliśmy drużynę do III ligi, sukcesywnie wymieniając w rundzie trzech, czterech zawodników. Jako ciekawostkę podam, że z tego pierwszego składu dziś w Olimpii jest tylko rezerwowy bramkarz. W Płocku jest zupełnie inaczej, są dobra baza i kibice. Potrzebne są także spokój i wiara, że można coś zrobić dla miasta. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że nie ma szans, by powstałe błędy naprawić w krótkim czasie.
Trener Kaczmarek był cztery lata w Grudziądzu, ale ostatecznie zdecydował, że to wystarczy i nie przedłużył kontraktu. Miał nadzieję na krótkie bezrobocie, które zamierzał poświęcić na własny rozwój, a potem chciał wybrać najlepszą ofertę. – Jestem człowiekiem, który nie znosi próżni w życiu, a ponieważ lubię wyzwania, szybko odpowiedziałem na konkretną propozycję z Wisły – dodał.
Nowy trener jest zadowolony, że będzie współpracował z Adamem Majewskim, z którym zna się od 20 lat. Razem grali w reprezentacji, ale w ekstraklasie tylko po przeciwnych stronach. – Adam utożsamiany jest z Płockiem i uważany za jednego z najlepszych wychowanków klubu – zapewnia Kaczmarek. – Ma ogromną wiedzę praktyczną. Na dodatek zna środowisko i jest szanowany przez kolegów i kibiców.    Jol.
fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości