– Niedosyt jest ogromny – powiedział bramkarz Wisły Płock Seweryn Kiełpin po ostatnim meczu rundy jesiennej Ekstraklasy piłki nożnej. I trudno się z nim nie zgodzić. Wisła zajmuje XIV miejsce w tabeli i jeszcze w tym roku czekają ją bardzo trudne pojedynki, zwłaszcza wyjazdowe z Lechią Gdańsk, Legią Warszawa i Jagiellonią Białystok. Pesymiści uważają, że płocka ekipa może zakończyć tegoroczne rozgrywki na pozycji spadkowej. Wisła rozpoczęła sezon znakomicie. Przed pierwszym meczem wydawało się, że losowanie nie było zbyt dobre dla beniaminka, jednak płocczanie zaczęli od zwycięstwa. Potem znakomicie zagrali przeciwko Legii i pomimo przegranej trudno było mieć do nich pretensje – wreszcie wygrali ze świetnie przygotowaną i dysponowaną Jagiellonią. Jeśli do tego dodać remisy z Ruchem w Chorzowie i Śląskiem we Wrocławiu, trzeba przyznać, że powody do radości były ogromne. Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka grali widowiskową, otwartą piłkę, nie „murowali” bramki, w której bardzo przyzwoicie spisywał się Kiełpin, strzelali dużo goli. Trener i zawodnicy Wisły gościli w programach telewizyjnych, gdzie również nieźle sobie radzili. Kibice byli pewni, że drużyna na dłużej zagości wśród najlepszych polskich zespołów. Co prawda Wiśle przydarzyła się wpadka – porażka na własnym stadionie z Koroną Kielce, ale tydzień później zupełnie niespodziewanie Wisła pokonała na wyjeździe wicelidera tabeli, Zagłębie Lubin, a po zwycięstwie nad Pogonią w Płocku i bezbramkowym remisie w Niecieczy Nafciarze awansowali na VI miejsce w tabeli. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze