Reklama

Podglądają nas Legia i Lech

05/12/2013 08:53
Rozgrywki I ligi rozpoczęły się 28 lipca. Pierwszym przeciwnikiem Wisły Płock była Miedź Legnica. Przypomnijmy, że spotkanie dostarczyło ogromnych emocji. Niekryjąca swoich ambicji awansu do ekstraklasy ekipa gości prowadziła po I połowie 2:0. Obawialiśmy się porażki płocczan, a tymczasem podopieczni Marcina Kaczmarka doprowadzili do remisu i zdobyli swój pierwszy punkt.
Tuż przed rozgrywkami odbyła się konferencja prasowa, podczas której trener Marcin Kaczmarek zapewniał: – Wierzę w swoją pracę, w dobrze przygotowaną drużynę, w stabilną sytuację w klubie. To będzie trudny sezon, cel podstawowy to utrzymanie się, ale nikt nie kryje większych aspiracji. Sam jestem ciekaw, jak nasza wspólna praca przełoży się na grę.
Poprzedni sezon piłkarze Wisły spędzili w II lidze, ale zrobili wszystko, by opuścić tę klasę rozgrywkową. Krótki okres przygotowawczy przepracowali solidnie, wygrywali mecze kontrolne i czekali na rozpoczęcie sezonu. Początek był fatalny, Wisła przegrywała do przerwy 0:2 i wydawało się, że wszystko, co obiecywał trener, było na wyrost. Na szczęście po przerwie płocczanie doprowadzili do remisu i nie da się ukryć, że ten wymęczony wynik dodał im skrzydeł.
Po meczu z Miedzią podopieczni trenera Kaczmarka rozgrywali kolejne spotkania, które kończyły się zdobyczą punktową. Wygrali 2:0 z faworyzowanym Górnikiem w Łęcznej, a potem pokonali u siebie 2:1 Arkę Gdynia. Jeśli do tego dodać dwa kolejne remisy po 2:2 z: Energetykiem ROW w Rybniku i z Dolcanem Ząbki w Płocku, to trudno się dziwić, że apetyty rosły i niektórzy optymiści już widzieli płocką ekipę w ekstraklasie.
Niestety trzeba było zapłacić frycowe. Oczekiwania były coraz większe, ale w I lidze wcale nie jest łatwo, zwłaszcza dla beniaminka, który poczyna sobie tak odważnie. Na ziemię Wisłę ściągnął najpierw Kolejarz, który w Stróżach wygrał 2:0, a po minimalnym zwycięstwie płocczan 1:0 nad drugim beniaminkiem, najsłabszą wówczas drużyną w tabeli Puszczą Niepołomice, przyszły dwie porażki. To był bardzo trudny moment dla drużyny, która dopiero co odliczała mecze bez porażki, zajmowała miejsce w górnej części tabeli, a teraz musiała schodzić z boiska bez punktów: po przegranej 0:2 z Chojniczanką w Chojnicach i 0:1 z Olimpią Grudziądz przed własną publicznością.
Po 10. kolejce, w której Wisła spotkała się z Termalicą w Niecieczy i zdobyła 3 pkt., oraz po remisie 1:1 ze słabszym Stomilem Olsztyn w Płocku, wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu, a drużyna znów wróciła na swój poziom i tak będzie już do końca rozgrywek. Niestety cios przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. GKS Tychy, ostatnia drużyna tabeli, przed własną publicznością pokonała 1:0 podopiecznych M. Kaczmarka. Wisła była w dołku, co potwierdziła kolejną porażką, tym razem z liderem tabeli, GKS-em w Bełchatowie, gdzie przegrała 0:1.
W końcówce sezonu płocczanie wygrali 1:0 z Flotą Świnoujście, zremisowali w Nowym Sączu 2:2 i pokonali Okocimskiego Brzesko 1:0. W ostatnim meczu rundy jesiennej płocczanie ulegli 0:1 w Katowicach GKS-owi – drużynie, która jest na najlepszej drodze do awansu do ekstraklasy.
W tym roku piłkarze nożni I ligi rozegrali jeszcze jeden mecz z rundy rewanżowej. W pojedynku z Miedzią w Legnicy padł bezbramkowy remis. Ostatecznie Wisła zajęła VI miejsce w tabeli, niestety ze stratą aż 8 pkt. do lidera oraz 5 pkt. do dwóch kolejnych zespołów, które zajmują II i III miejsce w tabeli.

To był dobry rok

Prezes klubu Jacek Kruszewski jest zadowolony w tego, co udało się zrobić w klubie, nie tylko w tej rundzie, ale w całym roku. – Obydwa zespoły, pierwsza i druga drużyna sportowo spisały się bardzo dobrze. Naszymi zawodnikami, zwłaszcza tymi młodymi interesują się duże kluby ekstraklasy: Legia Warszawa i Lech Poznań. Cieszymy się, że praca Stowarzyszenia Sportu Młodzieżowego Wisły Płock przynosi efekty. Poza tym nasz trener Marcin Kaczmarek pracuje w klubie półtora roku, ostatnio tak długo utrzymał się na stanowisku szkoleniowca Mirosław Jabłoński, a było to sześć lat temu. Cieszymy się z tej stabilizacji i ciągłości pracy z drużyną.
Marcin Kaczmarek ma ważny kontrakt do 30 czerwca 2014 roku, ale w klubie już zaczynają się rozmowy nad jego przedłużeniem. – Musimy liczyć się z tym, że trener zostanie zauważony w kraju, zainteresują się nim kluby z ekstraklasy, bo nieraz potwierdził swoje wysokie umiejętności – dodaje prezes. Do sukcesów można zaliczyć także pojawienie się pierwszych partnerów, dzięki którym do kasy klubu wpływają pieniądze. Dawno już nie było zainteresowanych firm do współpracy z Wisłą.

Niestety są i porażki

Ale nie wszystko wygląda tak dobrze, jakbyśmy chcieli. – Moją porażką jest przede wszystkim brak dużego strategicznego sponsora. Trwają rozmowy, ale są one bardzo trudne. Drugą porażką jest frekwencja. Na początku rundy na mecze przychodziło 5 tys. kibiców. Bardzo żałuję, że nie udało się tego utrzymać. Niestety, mamy też zbyt wąską kadrę: 13–14 zawodników grających. Poza tym musieliśmy przeprowadzić reorganizację w klubie, a to oznaczało redukcję etatów. Generalnie jednak rok uważam za udany, wyniki potwierdzają, że dobrze się spisaliśmy, także wizerunek klubu oraz atmosfera na trybunach uległy poprawie. To chyba dowód, że idziemy w dobrym kierunku – podsumował prezes Kruszewski.

Rewolucji w kadrze nie będzie

Od poniedziałku piłkarze są już na urlopach. Do Płocka wrócą 13 stycznia. Na razie nie wiadomo, w jakim składzie wystąpią w rundzie rewanżowej, ale jedno jest pewne: żadnych rewolucji nie będzie. – Owszem, będziemy się rozstawać ze słabszymi ogniwami – powiedział J. Kruszewski. – Opuścił klub Arek Mysona, pewnie rozstaniemy się z Bartkiem Grzelakiem. Poza tym jest zainteresowanie naszymi zawodnikami wśród zespołów ekstraklasy. Jacek Góralski jest chyba najlepszym pomocnikiem w I lidze, już rozglądają się za nim wysłannicy innych klubów. Na szczęście udało nam się przedłużyć z nim kontrakt o dwa lata, bo chcemy go widzieć w naszych barwach jak najdłużej. Nie chcielibyśmy się rozstawać także z Krzysztofem Janusem czy Marcinem Krzywickim. Jedno jest pewne: szkielet zespołu się nie zmieni. W miejsce tych, którzy odejdą, przyjdzie dwóch, może trzech zawodników, którzy podniosą jakość zespołu i pozwolą myśleć o przyszłości.
A na razie jest to bardzo trudne, gdyż więcej jest niewiadomych niż pewnych. W tym roku klub ma problemy, by zamknąć budżet. – Balansujemy na krawędzi, brakuje nam stabilizacji finansowej, a przede wszystkim nie wiemy, jakie plany wobec Wisły będzie miał właściciel – zakończył rozmowę prezes Kruszewski.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości