Tak zwany „Manhattan” od lat ubiera i wyposa?a w mniej lub bardziej potrzebne sprz?ty ?rednio wymagaj?cych mieszka?c?w P?ocka.Mo?na nawet zaryzykowa? stwierdzenie, ?e w miar? up?ywu czasu uzale?nili?my si? od wypraw na zakupy w?r?d manhatanowych alejek, gdzie skulone jedna przy drugiej budki, to w wielu przypadkach rodzinne biznesy, przechodz?ce z pokolenia na pokolenie. Niestety, targowiska w P?ocku wkr?tce mog? znikn??. -Ludzie s? coraz biedniejsi, coraz rzadziej wydaj? pieni?dze - narzekaj? handlarze. -Trzeba wi?c mie? towar, kt?ry jest najpotrzebniejszy, kt?ry musz? kupi?, czyli bielizn?, jeansy dla dzieci - dodaj? ci bardziej zapobiegawczy, kt?rzy chc? te par? groszy zarobi?. ?ycie na targowisku zaczyna si? od wczesnych godzina rannych, ko?czy p??nym popo?udniem. Wydawa?oby si?, ?e praca tutaj, to wyj?tkowo „?atwy kawa?ek chleba”. Wystarczy przecie? otworzy? sw?j kram i sprzedawa? towar. Jednak nic bardziej mylnego. - Do interes?w trzeba mie? g?ow? - t?umaczy pani Wanda. Od lat sprzedaje konfekcj? damsk?, cho? w swojej karierze mia?a r?wnie? sprz?t z gospodarstwem domowym i z butami. - Tu trzeba du?o przewidywa?. Wiedzie?, co p?jdzie i za jak? cen?. Sprzeda? na „Manhattanie” jest pewnym sposobem na przetrwanie w dzisiejszych czasach. - Wielu zaczyna od handlu, by si? czego? dorobi? i troch? si? „odku?”. To jednak nie jest to samo, co kilka lat temu - dodaje pan Marek. Ju? pi?? lat sprzedaje jeansy. -Jednak lubi? to robi?. A jeansy i ubrania dla m?odzie?y zawsze b?d? schodzi?, wi?c chyba dobrze zainwestowa?em. Jestem panem swojego czasu. Sam o wszystkim decyduj?. Po chwili namys?u dodaje jednak, ?e „„Manhattan”” to ca?e jego ?ycie. Nie mo?e pozwoli? sobie na chwil? odpoczynku, cz?sto r?wnie? relaksu, bo po prostu nie zarobi. W ?yciu co? trzeba robi? Tak m?wi? ci, kt?rzy s? sprzedawcami u w?a?cicieli poszczeg?lnych kram?w. Do tego nie trzeba mie? wykszta?cenia, perfekcyjnej znajomo?ci j?zyk?w obcych, czy wyj?tkowych predyspozycji. A cz?owiek, przy dzisiejszym bezrobociu, z?apie si? wszystkiego, zw?aszcza jak mu w domu dzieci p?acz?. To najcz?stszy pow?d, dla kt?rego decyduj? si? tu pracowa?. Pani Ania ma 25 lat, 5-letni? c?reczk?. Nie ma uko?czonej szko?y ?redniej. Zabrak?o ochoty, mo?liwo?ci, pojawi?y si? komplikacje zdrowotne. D?ugo nie mog?a znale?? pracy. By?o to w jej przypadku praktycznie nieosi?galne. Jednak w ko?cu uda?o si?. Dzi?ki znajomej sprzedaje na targowisku damskie ubrania. Nie zarabia zbyt wiele. -Ale to lepsze ni? nic - powtarza. - W domu nie „wysiedz?” tych 600 z?otych. Poza tym, dzi?ki targowisku ci?gle jest w?r?d ludzi, a to akurat bardzo lubi. Magda pracuje na sto?ach u Ormian. Wcale jej to nie przeszkadza, cho? ludzie zarzucaj? jej, ?e dorabia obcych. - Dla mnie s? oni uczciwsi, ni? nie jeden Polak. Nie wyzyskuj? tak swoich pracownik?w. Je?li uczciwie pracuj?, to i uczciwie zarabiam. Mam te? zapewnione wy?ywienie i pieni?dze raz na tydzie?. Magda by?a w podobnej sytuacji jak Ania. - Nie ma si? co oszukiwa?. Pracy w P?ocku nie ma. Gdybym by?a m??czyzn?, posz?abym pracowa? na budowie. A tak, trzeba bra?, co jest. Nie od razu jednak mo?na zarobi? u Ormian. Ci, kt?rzy dopiero wdr??aj? si? w sprzeda?, nie maj? dost?pu do kasy i s? do podawania towaru. Dostaj? te? mniejsze pieni?dze, ni? ci kt?rzy si? sprawdzili. W zale?no?ci od utargu wszyscy jednak dostaj? premie. - A to, ?e mnie czasem wy?l? po kebaba, czy przywo?aj? do porz?dku, kiedy zagadam si? z kole?ank? obok, to chyba ?adna ujma - stwierdzi?a Magda. Mo?na wi?c powiedzie?, ?e Polacy z Ormianami ?yj? na „Manhattanie” w wielkiej symbiozie. Polak Polaka zrozumie Ormianie zatrudniaj? Polak?w z kilku powod?w. Od Polak?w Polak ch?tniej kupuje towar. - Mamy te? wi?cej czasu dla siebie. Trzeba przecie? je?dzi? po towar i za?atwia? tym podobne sprawy, ?eby si? interes kr?ci? - m?wi? obcokrajowcy. A do pieni?dzy doszli cz?sto dlatego, ?e sprzedawali to, co Polakom si? nie op?aca?o. Drog? utorowali im r?wnie? kilka lat temu inni przyjezdni ze wschodu. Ich towar, cz?sto do?? tandetny, znajdowa? nabywc?, ze wzgl?du na sw? nisk? cen?. Ludzie kupowali wszystko. Pocz?wszy od odznacze?, po turystyczne przyborniki do szycia, kleje, ta?my, no?yczki i wiele innych rzeczy, kt?rych nie spos?b wymieni?. Brali wszystko, bo by?o tanie. - Niewa?ne, ?e cz?sto nie potrzebne, albo ?e po miesi?cu si? popsuje. Ludzie teraz zupe?nie inaczej rozumuj?. Dla nich to co tanie, to si? najbardziej op?aca - t?umacz? i korzystaj? z tego Ormianie. P?occzanie pami?taj?c stare dobre czasy, wci?? przychodz? na sto?y i kupuj?. Towar jednak ju? nie pochodzi zza wschodniej granicy, a z naszych rodzimych stadion?w w Warszawie i targowisk w Tuszynie. Manhatanowi „hurtownicy” i mieszka?cy - „detali?ci”. - Przecie? tam wszystkie rzeczy mo?na nawet o po?ow? taniej kupi? - przekonuje pani Ma?gorzata. „Obsprawia” ona w Tuszynie ca?? swoj? rodzin?. Na „Manhattan” przychodzi sprawdza? ceny. - Je?li wi?c handlarze bior? po kilkadziesi?t albo po kilkaset sztuk np. jeans?w, to musz? mie? jeszcze wi?kszy upust cenowy ni? ja - zastanawia si? p?ocka „detalistka”. Nie ka?demu jednak op?aca si? jecha? do Warszawy po jedn? par? spodni i dok?ada? do podr??nego biletu w jedn? i drug? stron?. - W ten spos?b w P?ocku nawet z narzutem wszystko p?jdzie, cho? gusta s? bardzo r??ne - zauwa?aj? handlowcy. Szczelnie wype?niaj? oni swoim towarem stoiska na targowisku i trzeba przyzna?, ?e bardzo mocno kszta?tuj? mod? w P?ocku. - Takie spodnie rybaczki, kt?re na Tumskiej s? po 70 z?otych, u nas kupisz ju? po 30 z?otych. Materia? mo?e jest nieco inny, ale przecie? to nie takie wa?ne - przekonuje pani Wanda. Jak to zwykle w handlu - S? dni lepsze, kiedy sprzedany towar gwarantuje naprawd? godziwe utrzymanie, ale s? te? ca?e chude miesi?ce, kiedy nie ma klienta. Liczymy na jesie?. Dzieci p?jd? do szko?y, trzeba b?dzie je w co? ubra?. P??niej znowu co? si? mo?e ruszy przed ?wi?tami, a dalej zast?j - opowiada pani Wanda. - No, ale jak ma by? inaczej, jak pracy ludzie nie maj?, pieni?dzy r?wnie?. Nic nie jeste?my w stanie z tym zrobi? - skar?y si? pan Marek. Ma trzy „budy” z ubraniami. Tu jeansy, tam bielizna. - Trzeba w co? w ko?cu trafi?. Obecnie w zwi?zku z panuj?cymi upa?ami, albo ulewami id? albo wiatraki, albo parasole. Opr?cz ubra? przede wszystkim jeansowych najbardziej po??dane s? p?yty CD za 15 z?otych i ta?sze papierosy. Posz?y te? okulary. - Kto lepiej wykombinuje, ten sprzeda „na bank” i zarobi - t?umacz? handlowcy i szukaj? dalszych mo?liwo?ci. Elwira Bielska fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze