Reklama

Po rundzie jesiennej - Ostatnie miejsce ORLEN-u

07/03/2001 13:07
Kiedy pół roku temu okazało się, że drużyna zdołała utrzymać się, rzutem na taśmę, w I lidze, obiecywano nam spokojny sezon. Miała być walka o punkty, budowanie zespołu i miejsce w środku tabeli. Następny sezon miał być tym, który płocką drużynę wyniesie na górę tabeli, a potem na stadiony Europy.Zaczęło się wszystko zupełnie nieźle. Zwycięstwo na Groclinem w Płocku 1:0 i bramka Jarosława Maćkiewicza sprawiła, że zaczęliśmy wierzyć trenerowi Albinowi Mikulskiemu w zapewnienia . Były pochwały woli walki i ambicji i oczekiwanie na Chorwata, który miał poprowadzić drużynę do zwycięstw. Ponieważ wiadomo było, z jakimi ogromnymi kłopotami boryka się Widzew Łódź, wszyscy z nadzieją patrzyli na możliwość zdobycia punktów w drugiej kolejce. Niestety płocczanie nie zdołali pokonać przeciwnika. Choć II połowa pojedynku była bardzo emocjonująca, widzewiacy prowadzili już 3:0, ale płocczanie zdołali zmniejszyć rozmiary porażki do wyniku 3:2. Po tej kolejce ORLEN zajmował VII miejsce wraz z Amicą Wronki i Zagłębiem Lubin. Po trzeciej kolejce ORLEN zajmował już VI pozycje po zwycięstwie nad Górnikiem Zabrze. Co prawda płocczanie wygrali tylko 1:0 po rzucie karnym Mariusza Nosala wykonanym po zagraniu ręką Daniela Kołodziejskiego, ale punkty cieszyły. Kolejny mecz wyjazdowy to znów strata punktów. Pojedynek z Pogonią dla trenera Mikulskiego miał dodatkowy wymiar, bo przecież do Płocka przyszedł właśnie ze Szczecina. Płocczanie nieznacznie przegrali rywalizację 2:3, ale zachowali VI miejsce w tabeli. Ponieważ przegrana z Pogonią była minimalna, kibice oczekiwali na zwycięstwo w kolejnym meczu w Płocku. Niestety, Odra Wodzisław okazała się skuteczniejsza, wygrała 2:1, a ORLEN spadł na IX miejsce w tabeli. Na mecz do Polonii Warszawa, aktualnego Mistrza Polski, kibice jechali po punkty, ale mało kto wierzył, że to jest możliwe. W końcu to na stadionie ORLEN-u, przy ogłuszającym dopingu płockich kibiców, Polonia grała z powodzeniem w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jednak nawet to, że podopieczni trenera Dariusza Wdowczyka nie popisali się za bardzo, to i tak piłkarze ORLEN-u wracali bez punktu i spadli na X miejsce w tabeli. W Płocku jednak nikt jeszcze nie tracił nadziei. Dopiero wtedy, kiedy Stomil wygrał na płockim stadionie 1:2, co było policzkiem dla kibiców, po raz pierwszy zażądano głowy trenera. Na konferencji prasowej Albin Mikulski powiedział, że czeka go ciężka przeprawa z prezesem, ale jeśli w drużynie potrzeba nowego szkoleniowca, to on życzy nowemu sukcesów. Wówczas do zmiany trenera nie doszło, choć w świat poszła już informacja o nowym szkoleniowcu ORLEN-u. Trener Albin Mikulski pozostał w Płocku, drużyna spadła na XI miejsce i zaczęły się nieco lepsze czasy dla piłkarzy. Najpierw zespół wywalczył bezbramkowy remis w meczu ligowym z GKS-em w Katowicach, co niestety dało spadek na XIII miejsce, a potem awans do 1/8 Pucharu Polski, po zwycięstwie nad Amicą Wronki 1:0. Nadzieja wzrosła, zwłaszcza po wygranym meczu z wyżej notowanym Śląskiem Wrocław 2:1. ORLEN w tym pojedynku prowadził już 2:0, była szansa na jeszcze jedną bramkę, a tymczasem sędzia Wójcik podyktował rzut karny dla gości i znany płockim kibicom Marcin Janus zmniejszył rozmiary porażki. ORLEN awansował na XI miejsce w tabeli, na swoim koncie miał już 10 punktów i wszyscy uwierzyli, że już bezie lepiej, że drużynie nie pozostanie nic innego, jak tylko piać się w górę. Jeszcze jako potwierdzenie dobrego kierunku zmian w drużynie był remis 1:1 uzyskany w Chorzowie i awans na X miejsce w tabeli, a potem zaczęło się powolne spadanie. - Mój zespół zagrał w kompromitujący sposób – powiedział po meczu Albin Mikulski. – Nie mam siły o tym mówić. Swoją osobę oddaję do dyspozycji zarządu. W poniedziałek będzie wiadomo, jaka zostanie podjęta decyzja. Ta opinia padła po meczu z Amiką Wronki przed własną publicznością, wtedy jak piłkarze przegrali 2:6. Do przerwy było 1:1 i nikt nie przypuszczał, że piłkarze z Wronek wezmą tak srogi odwet za wyeliminowanie z Pucharu Polski. Trenerem drużyny został Janusz Kubot. Od meczu z Amika rozpoczął się znów marsz w dół tabeli. Najpierw koszmarna porażka 0:5 z Wisłą Kraków i spadek na XIII miejsce w tabeli, potem odrobina nadziei po remisie 1:1 z Legią w Warszawie, co było ogromną niespodzianką, ale dało spadek na XV, przedostatnie miejsce i porażka przed własną publicznością 1:3 z Zagłębiem Lubin, co zaowocowało ostatnim miejscem w tabeli. Na osłodę tych listopadowych wydarzeń był awans do ćwierćfinału Pucharu Polski po zwycięstwie 3:1 nad Ruchem Radzionków i porażką z tą samą drużyną w ostatniej kolejce rozgrywek 1:2. To sprawiło, że ORLEN umocnił się na ostatniej pozycji w tabeli, ale potrzeba aż dwóch wygranych spotkań, by awansować na bezpieczne miejsce w tabeli. Po zakończeniu rundy jesiennej zespół objął trener Dariusz Wdowczyk, traktując ORLEN jako wyzwanie. Wszyscy mamy nadzieję, że uda mu się utrzymać drużynę w I lidze i znów rozpocząć jej budowanie, by za rok, czy dwa móc pokazać się na europejskich boiskach. Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości