Reklama

Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru w gościnie u „Horzycy”. Z aktorem Maciejem Raniszewskim o pracy w teatrze i na planie filmowym

Absolwent płockiej Małachowianki. Na Uniwersytecie Warszawskim studiował geografię. Po dwóch latach zrezygnował. Uciekł z praktyk terenowych, żeby złożyć papiery do szkoły teatralnej. Absolwent Wydziału Aktorskiego krakowskiej AST. Od dekady w zespole Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu. W „Mistrzu i Małgorzacie” Bułhakowa w reżyserii Łukasza Czuja gra podwójną rolę – Iwana Bezdomnego i Mateusza Lewity. Po spektaklu spotkał się z płocczanami.

Chociaż w liceum jeździł na spektakle Teatru Narodowego, nie przypuszczał, że zostanie aktorem. Jego talent dostrzegła polonistka Sabina Szul i zachęcała, żeby zdawał egzamin do szkoły teatralnej.

- Byłem wtedy okropnym konformistą. Liczyłem na lepszą ocenę z języka polskiego, więc obiecywałem, że będę zdawał, chociaż nie miałem takiego zamiaru. Ale, jak widać, pani profesor wykrakała mi to aktorstwo (śmiech). Na geografii spotkałem ludzi z Teatru Akademickiego, mocno się zaprzyjaźniliśmy. Już wiedziałem, że zmienię kierunek. Oni mnie namówili, żebym szedł na aktorstwo – mówi Maciej Raniszewski.

Reklama

 

Pierwsza próba nie powiodła się. Przed kolejną przygotowywał się do egzaminów w Lart studiO. Z powodzeniem. Komisję Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, w której zasiadały m.in. aktorka Anna Dymna i reżyserka Ewa Kutryś, przekonał, że potrafi zagrać „nawet kosz na śmieci z duszą romantycznego poety”. Dyplom zrobił w spektaklach: „Mroczna gra albo historie dla chłopców” Carlosa Murillo w reżyserii Iwony Kempy (pokazanym m.in. na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych w czeskim Brnie) oraz „Ferdydurke” Gombrowicza (reż. Magdalena Miklasz).

Reklama

Po studiach trafił od razu do „Horzycy”.

- Ten teatr jest niezwykły pod względem zespołu, który czasami jest jak może patologiczna, ale jednak rodzina. Poza tym to są bardzo zdolni ludzie – podkreśla.

 

Na toruńskiej scenie debiutował w spektaklu „Królowa ciast” Pintera. Zagrał Alcesta w „Mizantropie” Molièra, Roberta w „Bramach raju” Andrzejewskiego, Eteoklesa w sztuce „Edyp tyran” Sofoklesa, Piotra Stiepanowicza Wierchowieńskiego w „Biesach” Dostojewskiego. Wystąpił w roli tytułowej w przedstawieniu „Roberto Zucco” (reż. Lena Frankiewicz). Uważa, że ma szczęście do ciekawych postaci.

Reklama

- Uwielbiałem grać Roberto. To było bardzo dobre przedstawienie, ale chyba nie do końca trafiło w gusta toruńskiej publiczności. Widzowie są często spragnieni tego teatru klasycznego, w kostiumie, bardzo szczegółowej scenografii, aczkolwiek mało już istnieje reżyserów, którzy potrafią zrobić taki teatr i zrobią go interesująco. Teatr Horzycy gra bardzo szeroko, jeżeli chodzi o gamę artystyczną. Można zobaczyć wszystko, od bajki po dramat klasyczny, dramat współczesny, nawet rodzaj eksperymentu teatralnego – teatr reportażu, są koncerty. Nie było formuły, w której bym nie zagrał.

 

Reklama

W 2024 roku premierę miał „Mistrz i Małgorzata”, w którym kreuje role Iwana Bezdomnego i Mateusza Lewity:

- Wejście w psychikę osoby niezrównoważonej psychicznie nie jest łatwą rzeczą. Jest to coś, co wymaga poświęcenia fizycznego i dużej pracy psychicznej, ale jest to ogromne pole do popisu, do kreacji – powiedział podczas spotkania z Płockim Towarzystwem Przyjaciół Teatru.

Uważa, że nie ma jednej metody aktorstwa. Są różne szkoły, z których korzysta.

- Wybieram chwyty z różnych metod. Lubię wspierać się taką wiedzą merytoryczną, czytać książki specjalistyczne. Jeżeli mam możliwość zagrania wariata, poczytam sobie o jakichś przypadkach psychozy czy innych chorób. Ale mam też kolegów, którzy do takiej roli zabraliby się od strony fizycznej, skupili na cielesności, np. jak postać się porusza. To wszystko jest indywidualną kwestią.

Reklama

 

Macieja Raniszewskiego polubiła telewizja. W serialu „Korona Królów. Jagiellonowie” wcielił się w rolę rycerza Zyndrama z Maszkowic. W „Barwach szczęścia” gra niewidomego masażystę. Ważny w jego karierze był występ w filmie „Broad Peak” Leszka Dawida, inspirowanym biografią himalaisty Macieja Berbeki, który razem z Tomkiem Kowalskim, Adamem Bieleckim i Arturem Małkiem zimą 2013 roku zdobywał szczyt. Berbeka i Kowalski zginęli.

- W 2013 roku byłem na festiwalu Open’er w Gdyni, gdzie spotkałem Anię Świątek, menadżerkę Marcina Dorocińskiego. To był dokładnie ten moment, kiedy brat Berbeki, razem z Jackiem Jawieniem i rodziną Tomka Kowalskiego, pojechał do Karakorum, żeby ściągnąć ciała Maćka i Tomka z góry. Ania była mocno zainteresowana tą historią. W 2017 roku odebrałem telefon od jednego z reżyserów obsady. Okazało się, że ruszają zdjęcia do „Broad Peak”, tylko odtwórcy roli Tomka Kowalskiego nie mogą znaleźć. Dzięki Ani, która skojarzyła sobie, że jestem do Tomka podobny, reżyser obsady zaprosił mnie na casting. Później dostałem tę rolę – opowiada Raniszewski.

Reklama

Na planie spotkał Ireneusza Czopa (też płocczanina), który zagrał głównego bohatera.

- Większość zdjęć powstawała w Alpach pod Mont Blanc. Był taki jeden dzień zdjęciowy poświęcony na sekwencję, w której Berbeka na wysokości 8 tys. metrów kopie jamę, żeby tam spędzić noc. W sumie przebywał tam dwie doby i chyba do dzisiaj rekord nie został pobity. Pamiętam, jak Irek Czop kręcił tę scenę. Zakopali go w jamie na cały dzień. Propelery takie wielkie rozpylały śnieg, który uderzał prosto w twarz. Bardzo wiele wysiłku i poświęcenia włożył w tę rolę - wspomina Raniszewski.

Reklama

 

Płock odwiedza okazjonalnie, ale jeśli pozwolą mu liczne obowiązki zawodowe, przyjedzie na jubileusz Teatru im. Jerzego Szaniawskiego. Mija 50 lat od reaktywowania zawodowej sceny płockiej (jej początki sięgają 1812 roku). Na inaugurację teatru w gmachu przy Nowym Rynku aktorzy zagrali „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale” Wojciecha Bogusławskiego w reżyserii pierwszego dyrektora, Jana Skotnickiego. Jaki spektakl obejrzymy w styczniu 2025? Dyrektor Marek Mokrowiecki na razie nie zdradza tytułu.

Reklama

Fot. Archiwum

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości