Po zimie trawniki i chodniki odstraszają swoim wyglądem
Przyszła odwilż i z ulic, chodników czy placów zniknęły wielkie hałdy śniegu. Znak, że nadchodzi długo wyczekiwana wiosna. Niestety, dobry nastrój psują zwały śmieci, które leżały przykryte śniegiem, a zwłaszcza wszechobecne psie odchody. Pierwsze wiosenne sprzątania już się zaczęły. Jednak na generalne porządki musimy jeszcze poczekać. – Ulice są brudne. Pełno śmieci i obrzydliwych psich kup – takich telefonów odbieramy kilka dziennie. Dopóki leżał śnieg, śmieciowego problemu nie było. W tym roku biały puch wszystko szczelnie przykrył. Gdy przyszła odwilż zobaczyliśmy krajobraz po bitwie. Zniknęły zaspy, za to pojawiły się góry śmieci. Papiery, plastikowe reklamówki, butelki, puszki, niedopałki papierosów zalegają na chodnikach czy trawnikach przed blokami. Ale już tradycyjnie po zimie, spory problem dla niektórych stanowią psie odchody. Śnieżna i długa zima jeszcze bardziej go wyostrzyła. Często trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby zachować czyste obuwie. Niestety, właściciele psów zazwyczaj nie sprzątają po swoich pupilach, chociaż mają taki obowiązek. I nie straszny im nawet 500 zł mandat, którym może ukarać ich Straż Miejska. – Wysoka kara nie odstrasza. Bowiem ulice wyglądają tak, jak wyglądają. Bo chyba nie o wysokość kary chodzi, a o zmianę mentalności. Dopóki ludzie nie poczują potrzeby czystości, nic się nie zmieni – mówi rzecznik prasowy straży Jolanta Głowacka. – Problem z psimi odchodami jest naprawdę duży. Do tej pory nie poradziło sobie z nim żadne miasto w kraju. Ale wszyscy próbują. Jednak tylko wspólne działania służb mundurowych i samych mieszkańców mogą przynieść oczekiwane efekty. Zmiana mentalności potrzebna też jest w kwestii śmieci. To, że zamiast do kosza rzucimy w hałdę śniegu pustą butelkę nie oznacza, że ona zniknęła. Pojawi się po odwilży. A sprzątanie angażuje sporo ludzi i pieniędzy. Koszty takich porządków idą w setki tysięcy złotych. W większości miast Mazowsza Płockiego pierwsze sprzątania już ruszyły. Największe oczywiście w stolicy regionu. Do utrzymania porządku wokół posesji zobowiązani są jej właściciele i zarządcy. Pozostałymi terenami zajmuje się miasto. Płock jest podzielony na cztery rejony do sprzątania. O czystość dba Muniserwis, firmy Eko–Geo–Natura i Konserwacja Zieleni Marcin Gmurczyk. W tym roku dodatkowo sprzątaniem skarpy zajmie się Sita. Muniserwis zajmuje się najbardziej reprezentacyjnymi częściami miasta, czyli m.in. Tumską, Grodzką, pl. Narutowicza, Starym Rynkiem. – Już rozpoczęliśmy pierwszy etap sprzątania – mówi szef firmy Ireneusz Drozdowski. – Właściwie zrobiliśmy generalne porządki na ul. Grodzkiej i tych częściach Starego Rynku, gdzie nie ma już śniegu. Było też już pierwsze mycie ul. Tumskiej. Będzie jeszcze jedno mycie Tumskiej i Starego Rynku, ale wtedy, gdy rano będą już temperatury dodatnie. Ireneusz Drozdowski dodaje, że po tegorocznej zimie śmieci było więcej. – Mieliśmy dużo śniegu, więc nie można było sprzątać na bieżąco – mówi. W Muniserwisie codziennie do batalii ze śmieciami przystępuje 13–15 osób. Podobną liczbę deleguje do pracy Eko–Geo–Natura, która sprząta m.in. Podolszyce i Borowiczki. W firmie tłumaczą, że nie wszystko da się od razu sprzątnąć, bo gdzieniegdzie jeszcze jest śnieg i jak topnieje pojawiają się nowe śmieci. Aż dwoma rejonami Płocka zajmuje się firma Konserwacja Zieleni Marcin Gmurczyk. Pod swoją opieką ma m.in. ul. Łukasiewicza, Tysiąclecia, Bielską, al. Piłsudskiego, Kobylińskiego. Codziennie sprząta 20 osób. – Sporo śmieci było wokół przystanków autobusowych, ale z tym co najgorsze już się uporaliśmy – mówi Eugeniusz Gmurczyk. Sprzątanie trwa również na płockich osiedlach. – Walczymy ze śmieciami – deklaruje prezes największej płockiej spółdzielni PSML–W Jan Rączkowski. – Właściwie okres kiedy te wszystkie śmieci zaczęły wychodzić mamy już za sobą. Sprzątamy je codziennie. A mamy do utrzymania w czystości ponad 90 hektarów. Zajmuje się tym 40 osób. Ale porządki trwają nie tylko w Płocku. W Gostyninie trzy osoby zbierają śmieci. W Wyszogrodzie czterech pracowników zajmowało się sprzątaniem. W Gąbinie to aż 10 osób. – Tylko jednego dnia zebraliśmy czubatą przyczepę śmieci z parku i zieleńców. Niestety, mieszkańcy zamiast do kosza rzucali śmieci gdzie popadnie. Na bieżąco zbieramy to co wyszło spod śniegu – mówi Piotr Kwiatkowski, kierownik ds. inwestycji Urzędu Miasta i Gminy. Sprzątanie nie ruszyło w Sierpcu. – Właśnie ogłosiliśmy przetarg na uporządkowanie miasta – mówi zastępca burmistrza Zbigniew Leszczyński. – Mamy jeszcze trochę śniegu, ale jak tylko warunki będą sprzyjające to ruszamy ze sprzątaniem. Na razie obecne porządki to preludium do głównego sprzątania. Na nie trzeba jednak poczekać, aż ustabilizuje się pogoda i będą wyższe temperatury, chociażby po to, aby wyschły miejskie zieleńce. Wszędzie zakończenie prac planowane jest przed świętami Wielkiej Nocy. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze