Poleca? komukolwiek, kto rozumie po polsku oraz zachowa? zdolno?? rozpoznawania w muzyce czego? wi?cej poza melodi? i rytmem, piosenki Wojciecha M?ynarskiego, to tak, jakby upiera? si?, ?e lepiej by? pi?knym, zdrowym i m?drym, ni? brzydkim, chorym i g?upim.Dlatego pozostaje mi tylko skromnie donie?? czytelnikom „Tygodnika”, ?e pojawi? si? w?a?nie w sprzeda?y zawieraj?cy ponad sto utwor?w wyb?r nagra? z tekstami tego znakomitego autora, a wi?c mamy szans? sta? si? sto razy pi?kniejsi, zdrowsi i m?drzejsi. ?ycie to s?ynna historia powiada ameryka?ski poeta John Ashbery, a piosenki M?ynarskiego stanowi? tej odwa?nej tezy przekonuj?ce rozwini?cie i uzasadnienie. R??norodno?? temat?w, punkt?w widzenia, s?yszenia i odczuwania, intelektualna i emocjonalna zach?anno?? w poznawaniu ?wiata mog? przyprawi? o zawr?t g?owy. Wiele z utwor?w, szczeg?lnie tych powsta?ych w latach 60-tych i 70-tych, jest kojarzonych z nurtem opozycji politycznej, ale to przecie? krzywdz?ce uproszczenie, bo ich autor przez ca?e ?ycie pozostawa? tylko w jednej opozycji - przeciw bylejako?ci, g?upocie i demagogii. A to, czy jest ona socjalistyczna, czy kapitalistyczna, naprawd? nie ma - jak si? wszyscy coraz bardziej i coraz bole?niej przekonujemy - wi?kszego znaczenia. Tworz?c swoje ?piewane felietoniki, M?ynarski nie zapomina? nigdy o podstawowym za?o?eniu: z bylejako?ci? nie nale?y walczy? byle jak, z g?upot? nie wolno walczy? g?upio i na nic zda si? walka z demagogi? za pomoc? innej demagogii. Dlatego te piosenki to prawdziwe pere?ki humoru i inteligencji, zadziwiaj?ce bogactwem pomys??w, niebywa?? zwi?z?o?ci? i komunikatywno?ci?, fantastycznym darem obserwacji. I dlatego ich autor, r?wnolegle do cyklu utwor?w zaanga?owanych spo?ecznie czy politycznie, tworzy? urokliwe, liryczne, mi?osne lub wr?cz przeciwnie, portrety ludzi i sytuacji, ujmuj?ce ciep?em, m?dr? wyrozumia?o?ci? i swoist? ironiczn? trosk?. Wy?ania si? z tego bez ma?a 40 lat historii Polski, jak?e r??ne od g?oszonych na przemian z prawa i z lewa wersji, i chyba przez to w?a?nie, ?e nie komunikowane z ?adnego z g?ry przyj?tego stanowiska - bez obowi?zku politycznej poprawno?ci czy moralnej s?uszno?ci - o wiele bardziej prawdziwe. Z cudzych grzech?w si? nie spowiada? Wydany przez Polskie Radio pi?ciop?ytowy album z piosenkami Wojciecha M?ynarskiego trafi? na rynek w tak eleganckiej i wysmakowanej oprawie graficznej, jakby przytomnie chcia? dostosowa? si? do swojej zawarto?ci. Mi?kko le??ce w r?ku tekturowe pude?ko, dyskretna czer? ok?adek poszczeg?lnych p?yt, z kt?rej wy?aniaj? si? fotografie bohatera antologii (przy pracy tw?rczej, czyli pisaniu i wykonawczej, czyli na scenie), obszerna ksi??eczka ze s?owem od wydawcy, autora i kr?tk?, lecz tre?ciw? kronik? fotograficzn? - wszystko to z premedytacj? i zimnym wyrachowaniem r??ni si? od wi?kszo?ci kompaktowych album?w z muzyk?, skrojonych na jedn?, standardow? miar? i ?atwych do podrobienia przez fonograficznych pirat?w. Tak jak piosenki M?ynarskiego wyra?nie odbiegaj? od „tek?ciarskiej” ?redniej krajowej i nie ma obawy, by uda?o si? skutecznie je na?ladowa?. Taka piosenka, taka ballada, co z cudzych grzech?w si? nie spowiada ?piewa M?ynarski w jednym ze swoich „programowych” utwor?w, a odwracaj?c t? sytuacj?, trudno by?oby komukolwiek innemu wyspowiada? si? zar?wno z grzech?w, jak i z zas?ug jego w?asnych piosenek. Cho? antologia nosi dumn? nazw? „Prawie ca?o??”, to po pobie?nym zapoznaniu si? z zestawem nagra? przychodzi przykra konstatacja, ?e a? tak wiele brakuje. Ale i nic dziwnego: Wojciech M?ynarski napisa? w ci?gu swej kariery ponad dwa tysi?ce piosenek, na album trafi?a ich setka, ?atwo wi?c policzy?, ?e redaktorzy wydania Janusz Mulewicz i Jan Borkowski stan?li przed karko?omnym zadaniem wybrania jednego utworu z dwudziestu prawie tak samo pon?tnych i kusz?cych. Szcz??liwie zadanie u?atwi? im troch? odpowiedzialny za d?wi?k i remastering nagra? Jacek G?adkowski, kt?ry upar? si?, ?e znajd? si? na niej tylko piosenki, kt?re zabrzmi? dla? satysfakcjonuj?co (dzi?ki czemu nawet ?piewane przez m?odego autora debiutanckie utwory z po?owy lat 60-tych „Niedziela na g??wnym” czy „Polska mi?o??” albo wykonywane ju? wkr?tce potem przez Kalin? J?drusik „Z kim tak ci b?dzie ?le jak ze mn?” brzmi? zadziwiaj?co ?wie?o i niczym prosto spod ig?y, czyli sprzed mikrofonu). O tym, ?e te teksty si? nie starzej?, wiadomo nie od dzi?, ale to, ?e mo?e tak?e nie starze? si? muzyka jest ju? zas?ug? G?adkowskigo i magicznych mo?liwo?ci studia Polskiego Radia. Truskawki z Milan?wka i kalarepa z Wo?omina Nagra? dopuszczonych do ?cis?ego fina?u, a wi?c na p?yt? i tak pozosta?o wystarczaj?co du?o, trzeba by?o zatem jako? w miar? sensownie je podzieli?. Wybrano klucz wykonawczy: dwie pierwsze p?yty, „Polska mi?o??” i „Taka piosenka, taka ballada”, to autorskie wykonania samego M?ynarskiego, dwie kolejne „Dooko?a Wojtka” cz. I i II, zawieraj? utwory ?piewane przez piosenkarzy i zespo?y (a powstaje z tego niemal?e historia polskiej muzyki popularnej ostatnich kilku dekad, bo mamy tu ?ucj? Prus, Hann? Banaszak, Ann? German, Ew? Bem, Maryl? Rodowicz, Zbigniewa Wodeckiego, grup? Skaldowie i wielu, wielu innych), ostatnia za?, „?wiatowe ?ycie” stanowi zestaw interpretacji ?piewaj?cych aktor?w (prawdziwa ?mietanka: Kalina J?drusik, Magda Zawadzka, Wies?aw Go?as, Jan Kobuszewski, Wies?aw Michnikowski i inni, kt?rych z braku miejsca nie wymieniam, ale wiem, ?e ci??ko grzesz?). Ten wyb?r okaza? si? brzemienny tak?e w skutki tematyczne. ?atwo bowiem zorientowa? si?, ?e sam autor najch?tniej si?ga po prze?miewcze ?piewane felietoniki spo?eczno-polityczne, dotycz?ce dawnej, kulawej, socjalistycznej („Ballada o dzikim zachodzie”, „Przyjdzie walec i wyr?wna”) lub ca?kiem niedawnej, oficjalnie ca?kiem odmiennej rzeczywisto?ci („Gruz do wyw?zki”, „O tych, co si? za pewnie poczuli”), albo po zwi?z?e, kre?lone ledwie paroma celnymi wersami portreciki, opisy obyczaj?w i scenki rodzajowe („Niedziela na g??wnym”, „Polska mi?o??”, „Absolutnie”). Z kolei w utworach dla zawodowych piosenkarzy bierze g?r? liryczna strona jego osobowo?ci, bywa nastrojowy i romantyczny („Jesienny pan” Krystyny Konarskiej, „Mam ochot? na chwileczk? zapomnienia” Hanny Banaszak, „Sp??ni?am si? na m?j ?lub” Haliny Kunickiej”), ale i nadzwyczaj spontaniczny, pe?en ?ywotno?ci i optymizmu („Wszystko mi m?wi, ?e mnie kto? pokocha?” Skald?w, „?yj kolorowo” Ewy Bem, „Jeszcze w zielone gramy” Magdy Umer”). Dla aktor?w za? M?ynarski potrafi przygotowa? prawdziwe ?piewane monodramy, daj?ce mo?liwo?? rozpostarcia scenicznych skrzyde? („A w?jta si? nie b?jta” Jana Kobuszewskiego, „W Polsk? idziemy” Wies?awa Go?asa, „Ogrzej mnie” Micha?a Bajora). Najwi?ksze jednak wra?enie robi? te piosenki M?ynarskiego, w kt?rych wszystkie te warstwy tematyczne nak?adaj? si? na siebie i przenikaj? nawzajem, daj?c mo?liwo?? wieloznacznych interpretacji. Niby to polityczne „Moje ulubione drzewo” staje si? nagle inspiracj? do znacznie og?lniejszych przemy?le?. Na poz?r kpi?ce w ?ywe oczy „Jeste?my na wczasach” osi?ga nie wiadomo kiedy temperatur? emocjonaln?, przebijaj?c? typowe sentymentalne piosenki o mi?o?ci. Typowy obyczajowy portrecik „Alkoholicy z mojej dzielnicy” zd??a ?cisn?? za gard?o, cho? trwa zaledwie dwie minuty. Za? „Truskawki w Milan?wku” z por?cznego, banalnego piosenkarskiego rekwizytu przeobra?aj? si? w niezwykle pojemny symbol, liryczn? metafor? tego wszystkiego, co na ?wiecie ?ywe i kolorowe, inteligentne i pe?ne uroku, niedopowiedziane i tajemnicze - wbrew szarej, ograniczonej, szukaj?cej schronienia w schemacie i uproszczeniu reszcie, kalarepie z Wo?omina. Maciej Wo?niak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze