Reklama

Piłkarki Jutrzenki nie zagrają w rundzie rewanżowej? Przy milczącej akceptacji działaczy upada płocki klub piłki ręcznej

Na początek lutego wyznaczony został termin ostatniej, 8. kolejki pierwszej rundy rozgrywek 1. ligi piłki ręcznej kobiet, podczas której spotkanie o punkty miała rozegrać m.in. MMKS Jutrzenka Płock oraz Bukowsko Doplewski KPR. Najprawdopodobniej jednak mecz ten nie dojdzie do skutku, podobnie jak zaplanowany na następny tydzień pierwszy mecz rundy rewanżowej.

Do prezesa MMKS Jutrzenka Płock Marcina Piechoty nie można się dodzwonić. Nie odbiera telefonu. Nie reaguje też na SMS-y z prośbą o rozmowę. Nie chce lub nie może wyjaśnić, jakie są problemy klubu i czy drużyna seniorek, a także młodsze zespoły przystąpią do rozgrywek. 

W ośmiu kolejkach pierwszej rundy sezonu 2023/24 Jutrzenka zagrała sześć spotkań (trzy zwycięstwa i trzy porażki) i wywalczyła 9 punktów. Zajmowała miejsce dokładnie w środku tabeli. 

W sytuacji, kiedy rozgrywki miały być wznowione w pierwszy weekend lutego, zespół powinien rozpocząć okres przygotowawczy przynajmniej z początkiem stycznia. Drużyna Jutrzenki nie podjęła treningu. 

Reklama

Prowadzący drużynę od lat trener Marcin Krysiak także nie chciał rozmawiać – w pierwszej części sezonu – na temat Jutrzenki. Przysłał tylko wiadomość tekstową o treści:

„Na tę chwilę nie wiąże mnie z Jutrzenką żadna umowa, proszę kontaktować się z prezesem klubu”.

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.

[paywall]

Prezes schował głowę w piasek i chyba czeka na to, że sytuacja sama się rozwiąże. Ale tu widać tylko jedno rozwiązanie. Drużyna nie przystąpi do drugiej części rozgrywek i ostatecznie zostanie wycofana, a ewentualny powrót będzie niezmiernie trudny.

Reklama

I to jest największa strata – że może upaść klub, który jest spadkobiercą powstałego w 1948 roku Koła Sportowego. Zbigniew Pawłowski napisał o tym fakcie w „Dumie Mazowsza” z 2014 roku, potem zaś przypomniał o nim Jan Ryszard Kalinowski w książce „Szkoleniowo-wychowawcza rola klubu sportowego «Jutrzenka» Płock w latach 1948-2018”: „Wydaje się być najbardziej uzasadnione przyjęcie roku 1948 za początek działalności Szkolnego Koła Sportowego w Szkole Przemysłowej jako uczniowskiej organizacji sportowej”. Dziś wszystko wskazuje na to, że klub przestaje istnieć, przy milczącej zgodzie płockich działaczy i sympatyków piłki ręcznej.

 

Reklama

Płock Miastem Mistrzów

Kiedy w Płocku powstawała Szkoła Mistrzostwa Sportowego z piłką ręczną kobiet, wielu sympatyków tej dyscypliny obawiało się, że to bardzo źle wpłynie na Jutrzenkę, która już nie będzie miała pań chętnych do gry w piłkę ręczną. Życie pokazało, że teza ta nie była prawdziwa, klub bowiem nie tylko funkcjonował, ale miał też szansę na sukces sportowy.

Bo Jutrzenka była klubem nie tylko dla płocczanek. W jej barwach występowały dziewczyny, które piłkę ręczną trenowały dlatego, że brat, tata czy wujek był zawodnikiem Wisły. Grały w niej także żony szczypiornistów. Najsłynniejsza z nich to Raquel Suarez Ramos, partnerka Angela Montoro, a jeszcze niedawno na parkiet wybiegała Sara – żona Lovro Mihicia.

Reklama

Nie trzeba dodawać, że piłkarki i piłkarze ręczni przyjaźnili się, chętnie spędzali wspólnie czas, organizowali akcje, także dobroczynne. Kibicowali sobie na meczach. Wszyscy byli częścią Miasta Mistrzów, bo przecież szczypiorniak w Płocku był i chyba nadal jest dyscypliną nr 1. 

Jak każdy klub, tak i Jutrzenka przeżywała swoje lata sukcesów i porażek. Był moment, kiedy wydawało się, że zakończy swoją działalność, ale w 2015 r. powstała jak feniks z popiołów, powróciła do gry, a w kolejnych latach drużyna walczyła nawet o baraże do Superligi.

Reklama

Niestety, to już chyba tylko historia, bo jeśli teraz klub zniknie ze sportowej mapy Płocka i Polski, to już się nie podniesie. Nikt nie zaufa działaczom, którzy nie potrafili stworzyć stabilnej organizacji sportowej, w której przez lata nie zdołano wypracować systemu szkolenia dzieci i młodzieży.

W Płocku nie ma dla kobiet zbyt wielu propozycji do uprawiania sportu na wysokim poziomie. Jest drużyna koszykówki, ale oparta głównie na zawodniczkach z innych miast. W niewielu szkołach prowadzone są zajęcia dla dziewczynek chcących uprawiać tę dyscyplinę sportu.

Reklama

Piłka ręczna to dyscyplina preferowana przez nauczycieli wychowania fizycznego niemal we wszystkich szkołach. Na trybunach ORLEN Areny podczas meczów Wisły zasiada wiele dziewcząt zakochanych w tej dyscyplinie, mających na swoim koncie rozegranie spotkań w rywalizacji szkolnej. Wiele z nich chciało po zakończeniu wieku juniorek kontynuować przygodę z tym sportem, a te najwytrwalsze grać także w seniorskich drużynach.

 

Czy wybiegną na parkiet?

Wiele wskazuje na to, że w najbliższy weekend drużyna Jutrzenki nie wybiegnie na parkiet. W planach jest pojedynek z „sąsiadkami” z tabeli. Ważne spotkanie, ale jak zagrać na najwyższym poziomie, kiedy ostatni mecz ligowy tego sezonu dziewczyny zagrały 18 listopada 2023 roku, pokonując w niezłym stylu na wyjeździe 28:25 KS Kościerzynę?

Reklama

Wtedy chyba jeszcze nikt nie przypuszczał, że taki może być dalszy ciąg istnienia MMKS Jutrzenki. Z naszych ustaleń wynika, że działacze wystąpili do zarządu o stworzenie sprawozdania z działalności klubu i zwołanie Walnego Zebrania. To ostatnia aktywność. Sprawozdania nie ma, nie ma też terminu zebrania. Przypomnijmy, że nie ma też drużyny seniorek, nie ma treningów, a trener nie jest aktualnie związany żadną umową z klubem. 

 

Prezes z nami nie rozmawia…

Jedną z osób, która od zawsze była związana z Jutrzenką, jest kierownik drużyny seniorskiej Edward Piątkiewicz. Pana Edwarda znają i podziwiają wszyscy kibice, nie tylko żeńskiej piłki ręcznej. 

Reklama

- Ja zawsze byłem z Jutrzenką, na dobre i na złe, ale teraz nie jestem już pracownikiem klubu. Wiem, klub istnieje, bo trenują młodziczki i juniorki młodsze, ale seniorki nie rozpoczęły treningów. Najgorsze jest to, że nic nie wiem, że prezes z nami nie rozmawia. Z wielu tarapatów wspólnie wychodziliśmy, ale trzeba rozmawiać. Przez ostatnie lata nie było żadnego spotkania władz z nami, pracownikami, z rodzicami, którzy też są zaniepokojeni sytuacją. Nie wiem, co będzie dalej – powiedział „Tygodnikowi Płockiemu” Edward Piątkowski.

Z prezesem Marcinem Piechotą, mimo prób, nie udało nam się skontaktować. Nie tylko nam...

Reklama

 

 

Fot. FB Aleksandra Rędzińska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości