Z Dariuszem Wdowczykiem, trenerem drużyny piłki nożnej ORLEN Płock rozmawia Jola Marciniak- Kiedy rozmawialiśmy pierwszy raz, nie chciał Pan nic mówić na temat drużyny. Teraz już poznał Pan piłkarzy, proszę powiedzieć jak dziś wygląda ocena drużyny? - Po dwóch miesiącach wspólnej pracy mogę już sporo powiedzieć o drużynie, o poszczególnych formacjach. Dziś znam znacznie lepiej piłkarzy niż wtedy, gdy obejmowałem zespół. Podczas zgrupowań wspólnie się zgrywaliśmy, przekonywaliśmy zawodników jak ma wyglądać drużyna, czego od nich oczekiwaliśmy. Myślę, że idziemy w dobrym kierunku. Pomału, pomału zaczęliśmy się przestawiać na inne myślenie, żeby przestali kalkulować, czy stać ich na grę przez całe 90 minut. Mecze które rozgrywaliśmy pokazały, ze drużyna jest dobrze przygotowana do sezonu. Mam nadzieję, że wskoczyliśmy na pewien pułap i teraz musimy zrobić wszystko, by na tym pułapie się utrzymać przez całą rundę. Ja nigdy nie kalkulowałem, żeby drużynę przygotować na któryś mecz. Dla nas najważniejsze jest przygotowanie drużyny na mecz pucharowy z Odrą Opole, a potem jest 15 meczów ligowych, plus pucharowe. - Czy będzie Pan inaczej przygotowywał drużynę na mecz pucharowy i ligowy? - Na każdy mecz wyjdzie jedenastu piłkarzy, którzy w moim przekonaniu będzie w optymalnej formie na to spotkanie. Co oczywiście nie znaczy, że na następne wyjdą w takim samym składzie, na pojedynek z innym przeciwnikiem. Na Odrę Opole zespół na pewno będzie optymalny, nic nie będziemy próbowali. Chcemy w pucharach zaistnieć, zwłaszcza że jesteśmy tak blisko finałów i dlaczego tego nie zrobić. - Jak Pan myśli, kiedy opuścimy strefę spadkową i będzie można złapać trochę oddechu? - Oczywiście najlepiej by było, byśmy po kilku meczach odbili się od dna, zajęli miejsce w środku tabeli i byli bezpieczni do końca rozgrywek. Ale tak na pewno nie będzie, bo przeciwnicy nic nam nie ułatwią, każdy mecz będziemy grali o życie i w każdy mecz trzeba będzie wkładać mnóstwo wysiłków. Zespoły przyjeżdżające do nas, szczególnie te z góry i ze środka tabeli będą grały spokojnie, rozważnie i z premedytacją. My musimy gonić wynik. Każdy remis na własnym boisku, to strata dwóch punktów. My musimy szukać punktów w meczach rozgrywanych u siebie. - Z których formacji jest Pan najbardziej zadowolony, którą udało się najlepiej ustawić? - Myślę, że ten skład się już ustabilizował i zawodnicy sami czują, kto częściej i na jakich pozycjach gra. Oczywiście jest jeszcze sporo do poprawienia, w każdej formacji. Chciałbym jednak, żeby piłkarze nie zadowalali się tym, co już osiągnęli, a było przecież kilka dobrych wyników w spotkaniach sparingowych. Cieszymy się z tego, ale to nic nie znaczy. Weryfikacja nastąpi 7 marca i potem w meczach w lidze. Za to będziemy rozliczani. Oczywiście chcemy wygrywać wszystkie spotkania. Drużyna w sparingach pokazała charakter, myśl w swojej grze i to mnie cieszy, choć ja nigdy do końca nie będę zadowolony z gry swojego zespołu. - Wcześniej wspominał Pan o tym, że musi przyzwyczaić piłkarzy do wygrywania. Czy to się udało? - Ja myślę, że teraz już coś się pojawiło takiego w zespole, ze wychodząc na boisko, wychodzimy po zwycięstwo. Wychodząc na boisko mamy już pewny remis, ale oni nie kalkulują, co im się bardziej opłaca, ale wychodzą po zwycięstwo. Chcą zdobyć trzy punkty, chcą strzelać bramki, są pazerni na zwycięstwo, a to jest dobry prognostyk przed ligą. - Rozmawiał Pan na pewno z zawodnikami, co ich zdaniem było przyczyną tak słabej formy w końcówce rundy jesiennej? - Wiele razy rozmawialiśmy o przyczynach tego, że grali tak a nie inaczej. Było w drużynie sporo kontuzji, salmonella, ospa. Przyszło kilku nowych piłkarzy, ale za bardzo nie wiedzieli, jak mają się w tym zespole poruszać. Był zespół, ale nie było wyniku. Teraz jest rywalizacja o to, by grać w zespole, a zawodnicy zrobią wszystko by znaleźć się nie tylko w jedenastce, ale i w szesnastce. Dla niektórych piłkarzy może to być ostatnia szansa. Zawodnicy się starają, muszę powiedzieć, że nie miałem żadnych problemów z dyscypliną, z podejścia do treningów, zaangażowania w meczach. Widzimy, że piłkarze zaczynają wiedzieć, po co wychodzą na boisko, dla kogo grają. Poza tym, że grają dla siebie, dla swoich rodzin, grają także dla kibiców, którzy przecież ich sponsorują. - A czy piłkarze wiedzą już za jakie pieniądze grają? - Oczywiście, że wiedzą. Teraz opracowywany jest regulamin premiowania zawodników w rundzie wiosennej. Jest już projekt, jeszcze nie zatwierdzony, ale już wiadomo, jakie to będą pieniądze. I jest o co grać. Tutaj nikt nie ukrywa, że są to duże pieniądze, ale leżą one na boisku i trzeba je podnieść. - Podczas konferencji prasowej dziennikarze pytali Andrzeja Strejlaua i Włodzimierza Małowiejskiego, czy nie będą próbowali ingerować w Pana pracę. Czy nie obawia się Pan, że tak może być? - Absolutnie się tego nie obawiam. W klubie każdy odpowiada za pewien sektor. Jeżeli próbowano by coś takiego zrobić, to natychmiast bym zareagował. Ja nie mam w charakterze nic takiego, żeby przytakiwać i byc szczęśliwym, że ktoś zagląda mi w to co robię. Muszę jednak szczerze powiedzieć, że dyrektor Strejlau bardzo spokojnie mi doradza, a z tych rad mogę skorzystać albo nie. Tak samo wyglądają moje kontakty z panem Małowiejskim, który zajmuje się pionem młodzieżowym. Pierwszy zespół podlega mnie i moim współpracownikom. - Czym zasłużyli się ci trzej piłkarze, których od nowego sezonu wziął Pan do drużyny? - Przede wszystkim tym, że potrafią grać w piłkę. Ci, którzy odjechali, to byli zawodnicy, dla których nie widzieliśmy miejsca, po prostu nie byli lepsi od tych, których mamy w drużynie. To wcale nie znaczy, że ci którzy zostali są lepsi, ale są na tyle solidni, że w tym zespole się znaleźli. Cała trójka zostaje u nas do czerwca, jeśli zaprezentują się dobrze, to być może zostaną dłużej. Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że dla mnie to jest normalne, że przyjechali tu zarabiać pieniądze, a ich kontrakty są tak skonstruowane, że pieniądze będą „podnosili z boiska”. Jeśli będą grali, to będą zarabiać, a jeśli nie, to nie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze