Tegoroczną Miss Polski Studentek została Weronika Ostrowska z Lipna, studentka czwartego roku geografii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jej pasją jest taniec i pływanie. Poza zaszczytnym tytułem, pojedzie na tygodniową wycieczkę do Tunezji. Pierwszą wicemiss jest Dominika Danielczuk, a II – płocczanka Magdalena Więckowska, uznana również przez widownię za Miss Publiczności. Za tytuł komplementarny otrzymała nagrodę – dwuosobowy wyjazd na tydzień do Karpacza, a za ten od jury – jednoosobową wycieczkę do Grecji. – Sama nie pojadę. Mój chłopak będzie musiał wykupić drugą w tym samym czasie – powiedziała szczęśliwa płocczanka. 19 kandydatek pod okiem doświadczonych choreografów przygotowało na niedzielne show aż 7 układów. Dziewczyny występowały w strojach sportowych, kąpielowych i sukniach ślubnych. Musiały też odpowiadać na podchwytliwe pytania znanego z ciętego języka Marcina Prokopa. Nie miały ani chwili wolnego czasu. Gdy na scenie pojawiały się zespoły taneczne, a do tego przebojowa Velvet, studentki gorączkowo przebierały się w holu ratusza, gdzie na sygnał czekał już z lokówkami i paletami do makijażu sztab wizażystek i fryzjerek z salonu „Ona i On” oraz „Vogue”. Najgorsze były kolejne selekcje jurorów pod przewodnictwem fotografa Piotra Dudka. Z 19 dziewczyn odpadło w pierwszym podejściu 9, a w kolejnym 5. Moment finałowy dla wszystkich był zaskoczeniem. – Gdy ogłoszono mnie Miss Studentek 2007 miałam łzy w oczach. Gdyby ktoś mnie poprosił, żebym coś powiedziała, nie dałabym rady wydusić z siebie ani słowa – tłumaczy Weronika Ostrowska, która odebrała koronę od swojej ubiegłorocznej poprzedniczki Joanny Pasek. To nie jest pierwszy sukces Weroniki. W marcowych wyborach Miss Studentek UMK została II wicemiss. – Podobała mi się atmosfera wyborów w Płocku, ale musiałabym się poważnie zastanowić, czy chcę brać udział w konkursie Miss Polski czy Miss Polonia – tłumaczy. W Płocku mogła liczyć na wsparcie swojego narzeczonego oraz rodziny. W konkursie Miss Polski Studentek brały udział aż trzy płocczanki. Do półfinału dotarła przesympatyczna, zawsze uśmiechnięta, 23-letnia Lucyna Krajewska – studentka 3 roku finansów i rachunkowości PWSZ. Szczęścia nie miała Sylwia Żurawska z Płocka, która studiuje reklamę w Wyższej Szkole Promocji w Warszawie. Wcześniej miała doświadczenia jako hostessa i modelka. Tańczyła w „Dzieciach Płocka” i w zespole „Wisła”. Największą pulę nagród w konkursie zdobyła Magdalena Więckowska. Teraz cieszy się, że rodzina prawie na siłę wysłała ją na zgrupowanie po castingu. – Nie wierzyłam w siebie. Zastanawiałam się, co ja tutaj robię, wśród tylu pięknych dziewczyn – tłumaczy Magda. Studiuje równocześnie dwa kierunki. W PWSZ pedagogikę z plastyką oraz w Międzynarodowej Szkole Projektowania i Kostiumogafii w Warszawie. Nauka, niestety, przerwała jej wielką pasję – strzelanie z KBKS i wiatrówki. Twierdzi, że konkurs piękności nie zmieni jej życia. – Nie czuję się gwiazdą ani pięknością – tłumaczy. Chce skończyć studia, a potem otworzyć salon sukien ślubnych i wieczorowych. – Będę szyć fajne ciuchy dla kobiet, które nie mają idealnej sylwetki – podkreśla. Magda na pewno ma potencjał, gdyż jej praca dyplomowa zajęła czwarte miejsce wśród reprezentantów polskich szkół odzieżowych. Podczas zgrupowania przed wyborami podpowiadała też koleżankom, w co się powinny ubrać. – Pomagałyśmy sobie nawzajem i nie odczuwałyśmy konkurencji, bo przyjechałyśmy tutaj przede wszystkim, by dobrze się bawić – zapewnia piękna płocczanka. A ta dobra zabawa to tydzień na zajęciach z tańca, godziny przymierzania sukienek, siedzenia u fryzjera i kosmetyczek. Czy było to przyjemne? – Wstawałyśmy przed 6.00 rano. Śniadanie jadłyśmy w biegu. Jechałyśmy na „Podolankę” i ćwiczyłyśmy układy do godz. 16.00. Potem znów przymiarki i sesje zdjęciowe – wymieniają studentki. Z okazji wyborów po raz pierwszy nowy płocki most zadebiutował jako wybieg dla modelek. Fotograf Marek Konarski dla ciekawszej oprawy sesji zaprosił do pozowania z modelkami panów na 25 motocyklach. Dziewczyny w ostatnim tygodniu nie miały nawet czasu na dietę. – O 22.30 jadłyśmy po pięć kanapek z obowiązkową szarlotką na dokładkę – śmieją się studentki. I po wyborach... Miss ma koronę, a wszystkie dziewczyny fajne gadżety, przygodę życia, spotkanie z Doktorem Albanem, zainteresowanie wielu fotografów. Lucyna Krajewska już więcej konkursów piękności nie chce. A było ich już trochę. W 2002 roku została finalistką Miss Ziemi Polskiej i Miss Borów Tucholskich a w 2007 wicemiss regionu Kujawsko Pomorskiego. – Tytuły, korony, zaszczyty nie przynoszą zmian w życiu. Wciąż jestem tą samą zwariowaną dziewczyną. Teraz najważniejsze jest, by skończyć szkołę – tłumaczy. Jej koleżanka – Joasia Tomaszewska z Białegostoku już ma licencjat ze stosunków międzynarodowych, ale od października rusza na Uniwersytet Warszawski na dziennikarstwo i do Studium Charakteryzacji, Stylizacji i Wizażu. – Chcę ukończyć z wyróżnieniem studia. Będę też startować w wyborach na posła RP z ramienia Platformy Obywatelskiej w województwie podlaskim. Może w ten sposób bardziej się przydam – podkreśla. Zorganizowane z wielkim rozmachem przez Polską Agencję Imprez Masowych wybory, pokazały w Płocku nie tylko piękne ale też mądre dziewczyny, których na szczęście w Polsce nie brakuje. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze