Reklama

Jestem pewien, że utrzymamy się w Ekstraklasie

29/12/2016 08:17
Z Marcinem Kaczmarkiem, trenerem Wisły Płock, rozmawia Jola Marciniak

Po awansie do Ekstraklasy pewnie nie raz wyobrażał pan sobie, jak może wyglądać powrót drużyny po 9 latach w niższych ligach. Jakie to były marzenia, jak miały wyglądać kolejne miesiące?

– Przede wszystkim zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to ogromne wyzwanie. Było bardzo mało czasu na to, by zespół odpowiednio wzmocnić i przygotować do Ekstraklasy. I liga swoje rozgrywki kończyła późno, były krótkie urlopy i trzeba się było brać do pracy. Nie mieliśmy nawet czasu, żeby się nacieszyć awansem. Rzeczywiście wszystko bardzo szybko się toczyło, gdzieś za rogiem był pierwszy mecz i trzeba było się do tego wydarzenia przygotować.

Czy trener debiutujący w Ekstraklasie analizuje wydarzenia, które wkrótce mają nastąpić?

– Zdawałem sobie sprawę, że awans do Ekstraklasy wiąże się z bardzo dużym wyzwaniem, również jeśli chodzi o poziom sportowy. Wiedziałem, że najbliższe pół roku będzie dla nas bardzo trudne i ciężkie, i takie też było. Były momenty bardzo radosne i trudne. Na pewno nie spodziewałem się, że czeka nas łatwe i przyjemne wejście w Ekstraklasę, bo tak się nie dzieje. Zbyt długo jestem w piłce, żeby tego oczekiwać. Ale bardzo się cieszyłem, że będziemy mogli w Ekstraklasie zagrać.

Od początku rozgrywek studził pan emocje entuzjastów i twierdził, że raczej będziemy walczyć o utrzymanie niż o miejsce w górnej ósemce drużyn.

– Tak, to był od początku nasz główny cel. Musimy pamiętać o tym, że Wisła awansowała do Ekstraklasy po bardzo długiej przerwie, po wielu perturbacjach i w dość krótkim czasie, patrząc na to, gdzie była jeszcze cztery lata temu. Dlatego podstawowym celem i warunkiem, by drużyna mogła się rozwijać i myśleć o nowym stadionie jest to, żeby w Ekstraklasie być dłużej niż rok. Ja twardo stąpam po ziemi i nie jestem zadowolony z naszego dorobku punktowego, biorąc pod uwagę to, jak te miesiące wyglądały. Mogliśmy mieć, a nawet powinniśmy mieć więcej punktów. Wiedziałem, że będą trudne momenty i one oczywiście były.

To porozmawiajmy, kiedy były te najtrudniejsze. Czy wtedy, gdy głośno się zrobiło, że Wisła ma już następcę trenera, a na dodatek przegrała mecz z Górnikiem Łęczna przed własną publicznością?


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości