Festiwal Kultury i Sztuki nie tylko dla niewidomych
Od 8 września trwa Festiwal Kultury i Sztuki dla Niewidomych. Dotychczas odbyło się kilka spotkań z aktorami, pokazów filmowych z audiodeskrypcją, wieczorów poetyckich. Do Płocka przyjechali goście z całej Polski. Towarzyszą im psy przewodnicy i wolontariusze. Organizatorami Festiwalu są: Mazowieckie Stowarzyszenie Pracy dla Niepełnosprawnych De Facto i Urząd Miasta. W tym roku festiwal poświęcono głównie filmowi. Zaproszono gości pracujących w branży filmowej i specjalistów. Zaplanowano kilka pokazów filmów z audiodeskrypcją, umożliwiając ludziom, którzy stracili wzrok „wyjście do kina”. Do południa festiwal gości NoveKino Przedwiośnie. Spotkania z gośćmi specjalnymi i koncerty odbywają się w Hotelu Herman. Festiwal otwarty jest dla wszystkich. Płocczanie mogą obejrzeć filmy, wziąć udział w rozmowach z aktorami. Na festiwalu gościli m.in.: słoweński reżyser Mitja Okorn – twórca komedii romantycznej Listy do M., za którą otrzymał Bursztynowe Lwy na FPFF w Gdyni, aktorzy: Ewa Ziętek, Andrzej Grabowski, Robert Więckiewicz i Anna Sadowska z KUL-u, która zajmuje się audiodeskrypcją (uczestnicy festiwalu mogli zobaczyć Pana od muzyki z audiodeskypcją jej autorstwa). Największym powodzeniem cieszyły się rozmowy z aktorami. Podczas spotkania w hotelu Ewa Ziętek opowiadała o pracy aktora i o tym, jak zmienił się wizerunek tego zawodu w ostatnich latach. – W teatrze trudno sobie radzić z emocjami. Trudniej jest kobietom, bo więcej jest kandydatek niż ról. 1/3 ról przeznaczona jest dla kobiet, a w tej liczbie mają być same młode, śliczne, utalentowane. Gdy ja zaczynałam, szanowało się starszych aktorów. To były autorytety. Nie chodziło się na scenę w butach ani w czapce – opowiadała aktorka. O swojej pierwszej roli w Weselu mówiła, że nie była do niej przygotowana. Nie była wtedy jeszcze aktorką. – Czułam się dziwnie. Nie zaczęłam nawet szkoły, a tu nagle siedzę w łóżku z dziekanem i gram z Olbrychskim – żartowała. Stwierdziła, że w dzisiejszej rzeczywistości aktor jest atrakcją. Wszystkim wydaje się, że go znają, jest własnością. Mówią mu, z kim grać, i co grać. Jeżeli nie słychać o nim w telewizji, o skandalach związanych z jego osobą, nie istnieje. Przed wojną aktorzy byli nieosiągalni. Aktorka pojawiająca się na scenie była boginią, o której można było tylko marzyć. – Ja całe życie pracowałam na to, by udowodnić, że nie jestem zwyczajna. Po skończeniu szkoły byliśmy młodzi i bezczelni. Czekaliśmy aż się po nas ktoś zgłosi. Zgłosił się Hanuszkiewicz, pomyślałam: „no, wreszcie” – wspominała Ewa Ziętek. Na pytanie, co chciałaby jeszcze zagrać odpowiedziała, że nie wie. Bardzo ważne jest z kim się pracuje, ważny jest partner. – Jeśli zaczniecie coś robić dla pieniędzy, to lepiej nie uprawiać tego zawodu. W teatrze wszystko może się zdarzyć. Np. w „Słudze dwóch panów” śpiewałam kawałek arii Rozyny. Dla aktora ważne jest to, czy widz słucha, czy jest wciśnięty w fotel, czy spogląda na zegarek – mówiła.
Jak wygląda Więckiewicz?
W czwartek odbył się pokaz filmu Kołysanka oraz spotkania z Andrzejem Grabowskim i Robertem Więckiewiczem. – To jest dla mnie wyjątkowa sytuacja, nigdy nie spotkałem się z tak liczną grupą niewidomych. Czasami, sporadycznie widzi się osobę z białą laską na ulicy – mówił Robert Więckiewicz. – Próbowałem sobie wyobrazić jak powstaje w państwa wyobraźni obraz. Film jest takim medium, gdzie najważniejszy jest obraz, dialog jest dopełnieniem – dodał aktor. Uczestnicy rozmowy opisywali, jak odbierają film. Pani Beata z Otwocka wyjaśniła: „Nie widzę na jedno oko, w drugim mam poczucie światła. Odbieram każdy rodzaj sztuki przez słuch. Jak mi ktoś poda to do uszu, to sobie wyobrażam. W filmie słyszę dialogi, barwę głosów, emocje aktorów. Po obejrzeniu filmu z panem wyobraziłam sobie pana jako postawnego mężczyznę, trochę brutalnego, uśmiechniętego, ale i stanowczego”. – Ja lubię, jak mnie odwrócą twarzą do ekranu. Gdyby nie audiodeskrypcja, bardzo dużo bym stracił – dzielił się swoimi wrażeniami pan Antoni. Aktora pytano również o film Wszystko będzie dobrze i jak przygotowywał się do roli alkoholika. – Nigdy na szczęście nie miałem delirium, ale się specyficznie przygotowałem do tej roli. Byłem kilka dni na mityngu anonimowych alkoholików, udało mi się dostać na oddział detoksykacyjny, zobaczyć kilka wstrząsających sytuacji, usłyszeć kilka historii ludzi, którzy już trzeźwieli – opowiadał Robert Więckiewicz. Na pytanie, czy wspierał się alkoholem podczas kręcenia zdjęć, odpowiedział, że nie. Jedna z uczestniczek spotkania stwierdziła, że audiodeskrypcja nie bardzo pomogła jej w wyobrażeniu sobie, jak aktor wygląda. Robert Więckiewicz podszedł do niej i zaproponował, żeby przekonała się dotykając go. Pani Ala zauważyła: „Pan jest dobrze zbudowany, uszy nieduże, ładnie przylegające, brwi raczej są szerokie, krzaczastych nie ma, ale ma pan brodę”. – Mam 178 cm wzrostu i pokiereszowaną twarz z bliznami, szczególnie czoło. Upadłem jako kilkunastolatek i pozostała rozległa blizna – wyjaśniał. Płockim akcentem Festiwalu było spotkanie z poezją. Marek Grala zaprosił do Hotelu Herman Dorotę Suwałę i Pawła Wójcika. Zebrani najpierw obejrzeli film dokumentalny z audiodeskrypcją Chwilami życie bywa znośne – przewrotny obraz Wisławy Szymborskiej (reż. Katarzyna Kolenda-Zaleska). Audiodeskrypcję do filmu opracowała Fundacja na Rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji Katarynka. Po krótkiej przerwie odbył się koncert Ballady spod lady. Swoje teksty zaśpiewał Paweł Wójcik. Na co dzień uczy historii w gimnazjum. Po godzinach – pisze. Zabawnie, czasem przewrotnie, komentuje wydarzenia, nawet te najzwyklejsze. Inne teksty są bardziej liryczne, dotykają trudnych problemów. Poeta akompaniował sobie na gitarze. Towarzyszył mu Tomasz Sarniak, nauczyciel muzyki w SP nr 12. Rzadko w dzisiejszych czasach spotyka się piosenki z dobrymi tekstami, a Paweł Wójcik takie pisze. Od „wizyty w zoo z chrześniakiem” w pewien upalny dzień, aż do piosenki o zwykłym facecie, wszystkie bardzo podobały się słuchaczom. Po koncercie, o swojej twórczości opowiadała niewidoma poetka Dorota Suwała (rocznik 1983) z Gostynina. Od 2005 roku uczęszcza do Klubu Marabut. Ukończyła Szkołę Muzyczną. W czerwcu zdobyła główną nagrodę konkursu poetyckiego „Słowa, dobrze, że jesteście”, organizowanego przez Fundację Anny Dymnej „Republika Marzeń Mimo Wszystko”. Swoje wiersze czytała na krakowskim rynku. Obecnie przygotowuje debiut książkowy. -–Pobyt w Krakowie i nagroda to bardzo dużo radości. Kraków dodał dużo świeżości w moje życie, ale wiersz, który tam zaistniał „Bajka o moim ojcu”, mówi o bolesnej prawdzie – opowiadała Dorota Suwała. Podczas spotkania zaprezentowała kilka utworów. W niektórych pojawiły się tematy biblijne, religijne. Jej poezję można by zaliczyć do gatunku poezji metafizycznej. Suwała nie unika trudnych tematów, ale zawsze mają odniesienie do współczesności. Cechuje ją wyjątkowa wrażliwość. O swojej chorobie powiedziała, że traktuje ją jak przyjaciela, jak moc, która daje odwagę do życia, do pokonywania cierpienia i trudności, z którymi się spotykamy. Jeden ze swoich wierszy zaśpiewała. Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze