Kiedy 8 lutego 2021 prezydent miasta Płocka ogłosił alarm powodziowy, wszyscy śledzili sytuację na Wiśle, bo rzeka zalała sąsiadujące z nią rejony, a część osób wraz ze zwierzętami zostało ewakuowanych. Ofiarą powodzi został także pan Edward, choć mieszka daleko od Wisły. Jego dom w Borowiczkach Pieńkach został podtopiony po tym, jak rzeka Słupianka zalała pobliską przepompownię kanalizacji.
Do dziś na ścianach piwnicy widać ślady zalania, nadają się tylko do skrobania i ponownego malowania, glazura, która wcześniej była przyklejona na ścianach i podłodze została zniszczona. Na szczęście szybkie działania sprawiły, że nie został uszkodzony piec. Pozostałe rzeczy przechowywane w piwnicy nadawały się jedynie na śmietnik, a całość wymagała czyszczenia.
Kiedy już woda opadła i widać było straty, 16 lutego pan Edward złożył w gminie pismo. „Zwracam się z prośbą o zwrot kosztów, które będą przeze mnie poniesione celem doprowadzenia pomieszczeń do użytku (…)”. Pan Edward dodał także, że poniósł koszty naprawy, wyliczył konkretne wykonane prace. Z tymi naprawami nie mógł czekać, ponieważ luty był akurat mroźnym miesiącem i bez naprawy pieca nie dałby rady mieszkać w domu.
Już miesiąc później, 26 lutego pan Edward otrzymał odpowiedź z gminy. Po długim wstępie, gdzie wójt powoływał się na przepisy, czytamy: „Zwracam się do Pana z prośbą o niepodejmowanie dalszych działań naprawczych uszkodzonych pomieszczeń. Po ustaniu zagrożenia powodziowego i odwołaniu przez Starostę Płockiego alarmu przeciwpowodziowego oraz odwołaniu alarmu przeciwpowodziowego przez wójta gminy Słupno, zostanie powołana komisja celem oszacowania strat powstałych w wyniku lokalnych podtopień przez rzekę Słupiankę”.
Akurat tak się złożyło, że uszkodzenia na własne oczy obejrzał Tomasz Ulicki, zajmujący samodzielne stanowisko ds. Zarządzania Kryzysowego, Obronnych i Ochrony Cywilnej Urzędu Gminy Słupno. To właśnie jego ocena strat i obietnica powołania komisji uspokoiła pana Edwarda.
Jola Marciniak
Więcej w Tygodniku Płockim
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze