Reklama

Pamiętając nie tylko o Bachu

24/10/2000 15:08
Wbrew tytułowi cyklu koncertów "Bach In Memoriam", w ramach którego 2 października wystąpiły w Płocku zespoły Il Canto i La Gamba, muzyka Jana Sebastiana Bacha wcale nie stanowiła przeważającej części programu zaprezentowanego w Muzeum Mazowieckim.Chorały niemieckiego kompozytora były tylko logicznym zwieńczeniem koncertu, na który złożyły się renesansowe i wczesnobarokowe kompozycje, głównie o charakterze sakralnym, rodzynkiem dołożonym na koniec ciekawie zaaranżowanego, wspólnego koncertu obu grup. Cykl "Bach In Memoriam" został zorganizowany m.in. przez Zamek Królewski w Warszawie, Muzeum Narodowe, Collegium Musicum przy Uniwersytecie Warszawskim, Miejski Ośrodek Kultury w Siedlcach i Muzeum Mazowieckie w Płocku, więc na przełomie września i października właśnie te trzy miasta gościły muzyków z różnych stron Europy. Do Płocka przybył 4-osobowy zespół La Gamba z Niemiec, grający muzykę renesansową i barokową na instrumentach smyczkowych (przede wszystkim na rozmaitych rodzajach wiol), oraz warszawski Kameralny Zespół Wokalny Il Canto, specjalizujący się w wykonywaniu utworów a capella (dwa głosy kobiece plus trzy męskie). Zamiast uraczyć widzów dwoma monotonnymi, utrzymanymi w jednolitym stylu występami, obie grupy postanowiły połączyć siły i w poniedziałkowy wieczór w sali koncertowej Muzeum Mazowieckiego można było wysłuchać oryginalnie zakomponowanego spektaklu, podczas którego wyraźnie różniące się od siebie temperamenty wykonawcze i upodobania repertuarowe zespołów udało się stopić w intrygującą całość. Na repertuar koncertu złożyły się - umiejętnie przeplatane ze sobą - utwory wokalne Heinricha Schütza i Mikołaja Gomółki, instrumentalne miniatury mało znanego kompozytora niemieckiego Samuela Scheidta i zamykające występ chorałowe fragmenty kantat Jana Sebastiana Bacha. Część niemiecka koncertu, czyli dostojne, z bogobojnym namaszczeniem wznoszące oczy i głosy ku niebu, religijne chorały Schütza oraz skupione, smyczkowe utwory Scheidta, jaskrawo kontrastowała z częścią polską, a więc słynnymi psalmami Mikołaja Gomółki, które Il Canto wykonywało z niezwykłą żywiołowością i pasją. Ten swoisty dialog niemieckiej solidności i precyzji ze słowiańską radosną spontanicznością toczył się w Muzeum Mazowieckim przez dobrą godzinę. Prawdziwym kompromisem i najlepszą nicią porozumienia okazały się zamykające występ chorały Bacha, a szczególnie ostatni, słynne "Wohl mir, daß ich Jesum habe" z Kantaty nr 147 (znany z setek wykonań w najprzedziwniejszych aranżacjach), gdzie niebiańskie harmonie wokalne Il Canto zostały opatrzone pozostającym tuż przy ziemi kontrapunktem niskiego brzmienia wiol i altówek grupy La Gamba. Szkoda, że z całej serii koncertów "Bach In Memoriam" do Płocka dotarł tylko jeden, bo po pierwsze okazało się, iż zaczynać można nie tylko od Bacha i nie tylko o Bachu pamiętać, po drugie zaś naprawdę warto było się przekonać, że koncert muzyki klasycznej może być czymś więcej niż jedynie wyuczonym odgrywaniem nut, znieruchomiałych od stuleciu na pięciolinii niczym śpiące wróble na elektrycznych drutach. (mak)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości