Płocki zespół po raz szósty w swojej historii próbował awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Pięć razy była to mission impossible, ale do sześciu razy sztuka. W środową noc kibice mogli obejrzeć horror, ale z happy endem. Orlen Wisła najpierw zremisowała z HBC Nantes 25:25, a potem wygrała 5:4 w serii rzutów karnych.
Choć wszyscy bardzo chcieli, by piłkarze ręczni Orlen Wisły awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, to mało kto naprawdę w to wierzył. Dla HBC Nantes wejście do grona ośmiu najlepszych europejskich zespołów to powtórka z rozrywki, a dla płockiej ekipy marzenie, którego już pięciokrotnie nie udało się zrealizować.
A jednak do odważnych świat należy i to dlatego, że zespół nie stracił nadziei w 23. min, przegrywając 6:12, tylko zaczął odrabiać straty. Od wczorajszej nocy wszyscy sympatycy drużyny są w doskonałych humorach. To historyczne wydarzenie dokładnie opiszemy w papierowym wydaniu Tygodnika, a dziś będą tylko podziękowania.
Dla całej drużyny, która się nie poddała i - jak to ma w zwyczaju - zaserwowała nam horror, z którego wyszła zwycięsko. Przyznać trzeba, że różne poziomy emocji płocczanie osiągali, ale te przebiły wszystko.
A w szczególności:
Dla Przemka Krajewskiego, za zachowanie zimnej krwi i perfekcyjne wykonanie ostatniego w meczu rzutu karnego, który przed telewizorami kibice oglądali na kolanach.
Dla Ignatio Biosci, który pokazał, że patent na HBC Nantes, a jego parady, z minuty na minutę przybliżały drużynę do awansu, a odbite piłki Valerego Rivery napawały nadzieję, że można wyeliminować z gry nawet największą gwiazdę.
Dla zawodników, którzy celnie rzucali i skutecznie bronili.
Także dla Tomasa Pirocha, któremu sędziowie odgwizdali faul ataku, ale my wszyscy doskonale wiemy, że była to błędna decyzja.
I dla trenera Xavi Sabate, który tak prowadził drużynę, że ta do końca wierzyła w sukces.
Dla klubowego PR, bombardującego nas informacjami, że walczymy o awans do ćwierćfinału, choć na zdrowy rozsądek nie miało to za wiele wspólnego z rzeczywistością, ale skutek odniosło znakomity.
Jola Marciniak
HBC Nantes: Gaspar, Hallgrímsson, Pesic – Briet, Minne 8, De la Breteche, Persson 4, Rivera Folch 1, Cavalcanti 1, Ovnicek 1, Damatrin-Bertrand, Portela, Maqueda Peno 4, Toto 1, Monar 3, Odriozola Yeregui 2.
ORLEN Wisła Płock: Biosca, Jastrzębski – Daszek, Lućin 4, Piroch 1, Serdio 4, Susnja, Fazekas, Krajewski 2, Perez 4, Terzić, Dawydzik 1, Mihić 4, Mindegia, Zhitnikov 1, Kosorotov 4.
Seria rzutów karnych:
HBC Nantes: Valero Rivera Folch, Kauldi Odriozola Yeregui (obroniony), Aymeric Minne, Pedro Portela, Jorge Maqueda Peno.
ORLEN Wisła Płock: Tin Lućin, Sergei Kosorotov, Niko Mindegia, Michał Daszek, Przemysław Krajewski.
Fot. HBC Nantes
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze