- Jest nam tak daleko do Chorwatów, jak tym dziewczętom do prawdziwych tancerek. Też mają ładne stroje - powiedział po meczu III rundy pucharu EHF jeden z kibiców. Mecz choć wygrany, choć dostarczył ogromna ilość emocji, to jednocześnie uświadomił, że wynik był taki, na jaki pozwolili przeciwnicy.Oni kontrolowali przez cały czas tablicę wyników i nie dopuścili do tego, by awans do następnej rundy mógł im się wymknąć z rąk. Nieznacznie w tych działaniach pomagali im również sędziowie, którzy zupełnie niepotrzebnie, także pilnowali wyniku. Tak naprawdę goście zagrali na swoim poziomie do 12 min. spotkania. To co pokazali wtedy, piłkarze ręczni w Polsce powinni oglądać przez cały czas na wideo. Bezlitosne wykorzystywanie błędów piłkarzy ORLEN-u i piękne strzały, których absolutnie nie mógł obronić Andrzej Marszałek. Kiedy w 12 min. było 3:8 i zapowiadało się na pogrom płocczan, podopieczni Zenona Łakomego obudzili się i pokazali, że nie są nowicjuszami w piłce ręcznej. Udało się gospodarzom doprowadzić do remisu, a nawet osiągnąć 3-bramkową przewagę. Ale to było absolutnie wszystko, na co pozwolili goście. Sędziowie odgwizdali przerwę przy stanie 16:3, po doskonałej passie Artura Niedzielskiego i Michała Dębskiego. Ich rzuty nagradzane były gromkimi oklaskami. Kibice przez cały czas byli dodatkowym zawodnikiem płockiej drużyny. I wielka szkoda, że w sytuacji, kiedy płocczanie prezentowali świetną i skuteczną formę, została odgwizdana przerwa. Kto wie, jak potoczyłby się mecz. Niestety po przerwie goście nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale i zdobyli 1-bramkową przewagę i szansę na wyeliminowanie zdobywcy pucharu EHF z poprzedniego sezonu, zostały zredukowane do zera. Pierwszy mecz goście wygrali 29:19, różnicą 10 bramek, których odrobienie okazało się zbyt trudne. Ważne jednak, że ORLEN pokazał ogromną wolę walki, wcale niemałe umiejętności i kilka zupełnie nowych, efektownych zagrań. W II połowie znalazł receptę na przeciwników także Andrzej Marszałek. Fantastycznie bronił atomowe strzały przeciwników i idealnie podawał przez całe boisko do wybiegających na pozycję kolegów. Niestety tu już bywało różnie. Bramkarz Jambo Vater Matosevic również był klasą dla siebie i często z tych pojedynków sam na sam wychodził obronną ręką. Po przerwie goście także pozwolili tylko na uzyskanie 3-bramkowej przewagi. Kiedy tylko ORLEN miał na swoim koncie trzy gole więcej niż Jambo, wtedy szybko różnica była zmniejszana. Ostatecznie płocczanie wygrali różnicą 2 bramek, ale awans do IV rundy wywalczyli piłkarze Chorwacji. Jak kibice pamiętają, w drugiej rundzie europejskich pucharów płocczanie także trafili na Chorwatów. Wtedy w pięknym stylu pokonali przeciwnika nie tylko w Płocku, ale i na ich własnym terenie. Jednak różnica między Metvescakiem a Metkovicem okazała się zbyt duża, jak na możliwości ORLEN-u. Niestety nie wszyscy piłkarze z drużyny utrafili z formą. Fantastycznie zaprezentował się Artur Niedzielski, który tak współpracował z Marszałkiem, jak za starych, dobrych czasów, kiedy we dwóch byli w stanie rozstrzygnąć spotkanie na korzyść drużyny. Momentami świetnie grał Michał Zołoteńko, który aż 5 razy wpisał się na listę strzelców. Skutecznie, niestety tylko w I połowie, poczynał sobie Michał Dębski, którego kibice podziwiali nie tylko za zdobywanie bramek i Robert Jankowski, który miał bardzo trudne zadania do spełnienia. Nad całością czuwał Krzysztof Kisiel. Niestety kilka bardzo ważnych piłek zmarnował Tomasz Paluch, dobrze zaczął Maciej Nowakowski, ale zdobył tylko pierwszego i trzeciego gola. Zupełnie nie potrafił się odnaleźć na parkiecie Daniel Grobelny i Andrzej Mokrzki, dla których taki przeciwnik powinien stanowić wyzwanie. Tymczasem obaj zaprezentowali się słabo, miejmy nadzieję, że był to tylko jednodniowy spadek formy. Przeciwnik przewyższał drużynę ORLEN-u nie tylko warunkami fizycznymi i cwaniactwem boiskowym, ale także doświadczeniem w występach na arenie międzynarodowej. Zgodnie z tym, co opowiadali bezpośredni obserwatorzy spotkania w Zagrzebiu, wpływ na tak wysoki wynik mieli przede wszystkim sędziowie z Turcji. Najpierw oni, teraz panowie z Norwegii dopilnowali, by obrońca pucharu EHF znalazł się w gronie walczących o to trofeum. I to nawet wtedy, gdy wiadomo było, że mogą wywalczyć awans własnymi siłami. Nie można także nie wspomnieć o kibicach, którzy byli dodatkowym zawodnikiem w hali. Ich okrzyki, oklaski, walenie w bęben i machanie flagami, na pewno dodawały skrzydeł płockim piłkarzom. Na zakończenie relacji proponujemy czytelnikom pytanie w audio - tele: po co jest nagłośnienie na hali Chemika? A: wymóg EHF, który trzeba realizować, B: dla informowania kibiców, C: bo spiker ma wolny czas, D: bo są pieniądze dla spikera w meczowym budżecie. Z tych czterech odpowiedzi, możemy podpowiedzieć, że na pewno nie jest poprawna odpowiedź B. Cokolwiek by spiker nie mówił, to nie dociera do kibiców. Chyba czas wezwać fachowca, który załatwi ten problem. ORLEN - Jambo 25:23 (16:13) ORLEN: Marszałek - Dębski 4, A. Niedzielski 9, Kisiel 1, Grobelny 1, Paluch 3, Nowakowski 2, Jankowski, Mokrzki, R. Niedzielski, Zołoteńko 5. karne minuty: 4 Jambo: Matosevic - Kaleb 5, Blejis 5, Goluza 5, Medic 2, Obrvan, Dominikovic 3, Masavor, Zsigmond 2, Jekovic, Metlicic 1. karne minuty: 2 Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze