Reklama

Ondrej Zdrahala żegna się z płockimi kibicami i mówi, „dlaczego nie grał”

03/06/2020 18:00

Z Ondrejem Zdrahalą, byłym już piłkarzem Orlen Wisły Płock rozmawia Jola Marciniak

- Kiedy spotykałeś się z kibicami, choćby po meczu, o co Cię najczęściej pytali?
- Tak mocno zaczynamy rozmowę. Dobra, to ja powiem, że kibice bardzo ułatwili mi pobyt w Płocku. Myślę, że Wisła ma najlepszych kibiców w Polsce i z nimi zawsze było super, świetnie się dogadywaliśmy. I najczęściej, jak mnie o coś pytali, to przede wszystkim: „dlaczego nie grałeś”.
- No właśnie tak myślałam i dlatego w imieniu tych kibiców, którzy nie mieli okazji zadać ci tego pytania, ja teraz zadaję. Dlaczego nie grałeś?
- Myślę, że od początku trener miał inny pomysł na grę. Podpisałem kontrakt z drużyną, którą wówczas prowadził Piotr Przybecki. Gdyby on tu został, pewnie  inaczej potoczyłby się mój pobyt w Płocku. Bardzo ciężki dla mnie był przede wszystkim pierwszy sezon, bo nie wiedziałem, dlaczego nie gram, ale teraz już jest dobrze. Upłynęły szybko dwa lata i muszę powiedzieć, że jak grałem, choć w sumie niedużo, to czułem, że kibice stoją za mną i to było takie ciepłe uczucie. Wspierali mnie. Nie gwizdali na mnie, ale dodawali otuchy. Zawsze trener chce, żeby to zawodnik dostosował się do jego koncepcji, ale ja nie czułem za bardzo, czego ode mnie oczekuje. Piłka ręczna to nie jest indywidualny sport. Jakbym trenował lekką atletykę, na przykład biegałbym sprint, 100 metrów i miałbym czas 8 sekund, to byłbym mistrzem świata. Ale piłka ręczna jest sportem zespołowym i tam jest w grze więcej zawodników.
- Rozmawiałeś z trenerem na ten temat?
- Na początku, w czasie pierwszego sezonu, rozmawiałem, ale to nie pomogło. Nadal siedziałem na ławce.
- Miałeś wątpliwości, czy jeszcze kiedykolwiek będziesz grał w piłkę ręczną, że będziesz zawodnikiem klasy przynajmniej europejskiej, królem strzelców mistrzostw Europy?
- Po mistrzostwach miałem dużo ofert z różnych klubów. Dużo myślałem, z którym klubem podpisać kontrakt. W końcu moja przyjaciółka podpowiedziała mi, żebym podpisał kontrakt z tym klubem, w którym najlepiej będę się czuł. Tak zrobiłem, a miesiąc później Piotr Przybecki przestał być trenerem Wisły i wszystko się zmieniło. W najgorszych snach nie myślałem, że tak się stanie.
- Było widać, że między tobą, a trenerem Xavi Sabate nie ma chemii. Nie myślałeś, żeby wcześniej rozwiązać kontrakt i zostawić ten klub?
- Miałem to w głowie. Jakbym miał 25 lat, to bym tak na pewno zrobił. Ale teraz, gdy moje dzieci były tu bardzo szczęśliwe i ja też, mimo wszystko czułem się tu bardzo dobrze z wszystkimi wokoło, zdecydowałem, że zostaję do końca kontraktu w Płocku.
- Spędziłeś w Płocku dwa lata, to długo. Co na pewno zapamiętasz z tego okresu?
- Przede wszystkim atmosferę. Nasz zespół był jak jedna wielka rodzina, w szatni, na parkiecie i poza nim wszyscy się wspierali. Zapamiętam także kibiców, którzy pokazywali przez cały czas mojego pobytu w Płocku, że jestem tu mile widziany. Z kilkoma nawet spotykaliśmy się, dopingowali mnie nawet na ostatnich mistrzostwach Europy w Wiedniu. Świetnie dogadywałem się także z pracownikami klubu. Nie brakowało mi niczego oprócz grania.
- Teraz przed tobą jest nowy etap w życiu. Masz jakieś konkretne plany?
- Na początku mojego drugiego sezonu miałem kontuzje, nie grałem dużo, nawet można powiedzieć, że bardzo mało, ale w głowie miałem dużo rzeczy. Wreszcie postanowiłem, że zagram mistrzostwa Europy 2020, a  po nich zadecyduję, co dalej. Mistrzostwa były udane, czułem się bardzo dobrze, byłem tym zawodnikiem, którym chciałem być w drużynie i postanowiłem, że jeszcze pogram sezon lub dwa. Miałem kilka ofert, a wśród nich taką, na którą byłem zdecydowany, która mi odpowiadała, można powiedzieć, że to było takie marzenie sportowca. Już rozmawialiśmy o kontrakcie, dogadywaliśmy szczegóły, ale przyszedł koronawirus i wszystkie rozmowy z dnia na dzień się zakończyły. Przeczekałem 2,5 miesiąca i teraz mam trzy oferty, nad nimi myślę. Zobaczymy, gdzie będę grał w następnym sezonie.
- Jesteś w takim wieku, nie wypominając, że już mógłbyś myśleć o końcu kariery. To wspaniale, że jeszcze tak bardzo chcesz grać. Można powiedzieć, że przez dwa ostatnie lata za dużo czasu nie spędziłeś na parkiecie, masz jeszcze zamiar pokazać, co potrafisz?
- Też myślałem o końcu kariery, ale zdecydowałem po mistrzostwach Europy, że jeszcze mogę pograć. Reprezentacja Czech zakwalifikowała się na przyszłoroczne mistrzostwa świata i teraz moim marzeniem jest jeszcze grać w dobrym klubie, na wysokim poziomie, a potem mistrzostwa świata, które pewnie będą już moimi ostatnimi takimi zawodami.
- Jak się zaczęła twoja przygoda z piłką ręczną?
- Miałem 11 lat, jak zacząłem trenować piłkę ręczną. Pochodzę z małego miasta Hranice na Moravě, na granicy Moraw, ale tam nie mieszkałem, tylko w Ostrawie. Na początku, od piątego do dziewiątego roku życia trenowałem gimnastykę sportową.
To musisz być bardzo sprawny. Zrobisz szpagat?


 

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości