Tylko najwięksi optymiści mogli liczyć na to, że na parkiecie w czwartkowym meczu Ligi Mistrzów między Orlen Wisłą i Telekom Veszprem będą tak ogromne emocje.
Płocczanie zaczęli z wielkim animuszem, znakomicie zagrali w obronie i wykorzystywali sytuacje w ataku. Już do przerwy prowadzili 18:11. Takiego początku spotkania na pewno nie spodziewali się kibice. Orlen Wisła zaczęła od prowadzenia 2:0, by w 9. min pilnować remisu 5:5, a w 15. min, po fantastycznym okresie gry, wyjść na prowadzenie 10:5. W tym czasie wszedł na parkiet Mirko Alillovic – od pierwszej minuty dostępu do płockiej bramki bronił Marcel Jastrzębski – obronił rzut karny wykonywany przez Gaspara Marguca. Płocczanie robili wszystko, by utrzymać przewagę nad rywalami. W 20. min prowadzili 13:7 i tę różnice utrzymali do końca pierwszej połowy. Na wielką pochwałę zasłużył, wypożyczony z Telekom Veszprem Gergo Fazekas, który zdobył sześć bramek. Po przerwie nadal Orlen Wisła prowadziła, w 35. min nawet 21:13, ale w 40. min rywale znowu zbliżyli się do płockiego zespołu, ale tylko na cztery bramki (23:19). Po raz drugi udało się to w 46. min przy wyniku 27:23, ale szybko Nafciarze odskoczyli i w 49. min było 29:23. Komplet punktów zdobyła Orlen Wisła.
Piłka ręczna, ORLEN Wisła Płock - z Veszprem 37:30
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze