Reklama

Obraz zwany fotografią -Pejzaże i portrety

04/12/2000 14:37
"Przez nawyk oglądania filmów, przez nieustanny kontakt z telewizją, obraz ruchomy jakoś się zdewaluował. Natomiast nieruchomy obraz fotograficzny każe zatrzymać się myśli do refleksji. Bezruch daje fotografii walor uogólniający, tajemnicę, geniusz czasu".Tak określił sztukę fotografii reżyser filmowy Janusz Majewski, a płocki fotograf Roman Rutecki utożsamia się z tą opinią. Jego piękne i szlachetne zainteresowanie fotografią zaczęło się od obcowania z pejzażem już w dzieciństwie, gdy za pomocą prostego aparatu utrwalał miejsca, w które zabierali go rodzice. Później, w Małachowiance robił fotoreportaże ze szkolnych wycieczek i pierwsze zdjęcia dla lokalnej prasy (debiut w Tygodniku Płockim). Na studiach w Akademii Ekonomicznej w Poznaniu zaczęło się odejście od fotoreportażu na rzecz fotografii wysublimowanej, pejzażu i portretu, w czarno-białej, mglistej tonacji. Ludzie to dla mnie najciekawszy temat, takie fotografie lubię oglądać i takie próbuję robić – mówi Rutecki, wciąż będąc świadomy tego, że człowiek fotografowany jest pełen obaw, że obiektyw ujawni jego skrywane dotąd starannie przed światem wady, że ujawni go w sposób wyjątkowy. Dlatego trzeba przełamywać bariery ręku, zaczekać na moment, kiedy model będzie zachowywał się swobodnie: - Fotografia jest formą ekspresji. Jeśli chcę przez nią powiedzieć coś osobistego, wyrazić emocję, to portret jest mi najbliższy, niezależnie czy fotografuję piękne kobiety, czy bezdomnych na ulicy. Uważa, że ludzi jest o wiele trudniej fotografować niż pejzaż, choć ten drugi temat także nie jest wcale łatwy. Motyw pejzażu na jego zdjęciach związany jest z faktem, że tak lubi spędzać wolny czas, wakacje i urlopy, przeznaczając na wycieczki w góry i ciekawe zakątki świata. Na stronie internetowej Pascala można znaleźć zdjęcia Ruteckiego z podróży do parków narodowych w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest mnóstwo cudów natury i niesamowite formy skalne. Chciałby tam jeszcze powrócić, może w czasie kolejnego urlopu. To, co zarobi w Orlenie, przeznacza na kosztowne hobby. Aparat, obiektywy, podróże, organizacje wystaw. Na szczęście można skorzystać ze wsparcia i mecenatu Urzędu Miasta, który opiekuje się Płockim Towarzystwem Fotograficznym i Domu Darmstadt, gdzie można prezentować wystawy. Chciałby, żeby w Płocku powstała galeria fotograficzna, ponieważ z powodu jej braku wiele ciekawy wystaw fotograficznych omija miasto. Karpaty ukraińskie zwane najdzikszymi górami Europy to miejsce kolejnej fascynującej wędrówki płockiego fotografa i temat pięknych zdjęć. Nie ma tam szlaków turystycznych, schronisk górskich, nie ma nic. Ktoś kto się tam wybiera, musi dysponować wojskowymi mapami, i nosić na grzbiecie cały sprzęt. Fotografował je w momencie przerwy w wędrówce, przed wieczorem, w czasie postoju gdy można było pochodzić i poszukać ciekawego motywu. Efektem są zdjęcia cieszące nasze oka walorami estetycznymi, prezentowane niedawno na ekspozycji w Domu Darmstadt. „Lubię wyjeżdżać z Płocka w świat, ale bardzo lubię wracać”, to jest moje własne miejsce na świecie – wyznaje Rutecki, zadowolony, że do rodzinnego miasta zaczyna wracać po ukończeniu studiów młoda inteligencja. Stąd przecież tak blisko do wielkich centrów, a w małych także można zaznaczyć swoją obecność. (lesz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości