Reklama

O taką Wisłę chodziło

29/08/2018 14:17
Nafciarze pokonali Legię w Warszawie 4:1
Płocczanie fatalnie rozpoczęli sezon 2018/2019. Po pięciu kolejkach rozgrywek mieli na swoim koncie 2 pkt., za dwa remisy wywalczone na boiskach rywali. Trzy pojedynki u siebie podopieczni Dariusza Dźwigały przegrali. Przed meczem z Legią wszyscy byli pełni obaw, ale i nadziei, że wreszcie wszystko musi się zazębić, zagrać i przynieść efekt w postaci pierwszego zwycięstwa w tym sezonie.
Już po kilku pierwszych minutach widać było wyraźnie, że rzeczywiście wszystko się zazębiło. Wisła opanowała boisko, nie pozwalając rywalom na stworzenie sytuacji i oddanie celnego strzału. Płocczanie szaleli na boisku, a sytuacja z 11. min doprowadziła do pierwszego wybuchu radości przyjezdnych kibiców.
Akcja była niczym z podręcznika piłkarskiego. Piłkę na lewym skrzydle przejął Giorgi Merebaszwili, minął dwóch rywali i zagrał płasko w pole karne. Tam czekał już Ricardinho, który strzałem na wślizgu pokonał Arkadiusza Malarza. Ale to nie wszystko. W 40. min płocczanie potwierdzili przewagę zdobywając drugą bramkę. Dominik Furman idealnie przymierzył z rzutu wolnego z około 25 metrów i trafił na 2: 0.
Druga połowa rozpoczęła się petardą, dobijającą Legię. Po akcji na prawym skrzydle, w polu karnym znów świetnie odnalazł się Ricardinho, pokonując Arkadiusza Malarza. W efekcie tej bramki, wyraźnie zdegustowany opuścił trybunę honorową Legii jej właściciel, co można było zrozumieć jednoznacznie.
Rywale próbowali atakować, ale Wisła tylko czatowała na kontry. W 62. min drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Ińaki Astiz, próbując zatrzymać szarżującego na bramkę płockiego zawodnika.
W 74. min sfaulowany został przez Krzysztofa Mączyńskiego w polu karnym Jakub Łukowski, a jedenastkę pewnie wykorzystał Nico Varela. Plan, by zakończyć mecz z zerem z tyłu, pokrzyżował Wiśle Carlitos, który idealnie przyłożył z rzutu wolnego. Popisał się jeszcze ładniejszym strzałem niż ten Furmana, ustalając wynik spotkania.
Kibiców zapraszamy na stadion przy ul. Łukasiewicza 34 już w najbliższą niedzielę o godz. 15.30. Przeciwnikiem sprawcy największej niespodzianki 6. kolejki będzie wicemistrz Polski Jagiellonia Białystok.
< Wisła Płock: Thomas Dähne – Alan Uryga, Igor Łasicki, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak – Damian Szymański, Damian Rasak, Dominik Furman – Mateusz Szwoch (81 Oskar Zawada), Ricardinho (60 Jakub Łukowski), Giorgi Merebaszwili (29 Nico Varela).
< Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, Ińaki Astiz, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia (59 Sandro Kulenović) – Michał Kucharczyk, Cafú, Domagoj Antolić (66 Krzysztof Mączyński), Kasper Hämäläinen (46 Cristian Pasquato) – Carlitos, José Kanté.
< Pozostałe wyniki: Piast Gliwice – Cracovia 3: 1, Korona Kielce – Arka Gdynia 2: 1, Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk 2: 3, Wisła Kraków – Górnik Zabrze 3: 0, Jagiellonia Białystok – Miedź Legnica 2: 3, Zagłębie Lubin – Lech Poznań 2: 1. Mecz Zagłębie Sosnowiec – Śląsk Wrocław został rozegrany w poniedziałek.
< Powiedzieli po meczu:
Dariusz Dźwigała (trener Wisły Płock): – Na pewno kluczem do sukcesu była dobra organizacja gry całego zespołu w defensywie. Wiedzieliśmy o atutach Legii, że jak ich środek funkcjonuje, to są bardzo groźni. Dzisiaj nasza środkowa formacja zniwelowała jednak atuty Legii Warszawa. Cieszy bardzo dobra, konsekwentna gra, bo wiedziałem, że w tym zespole jest bardzo dużo potencjału ofensywnego.
Naszym problemem we wcześniejszych meczach nie była gra ofensywna, bo stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji, tylko zachowania w defensywie całego zespołu. Nad tym pracowaliśmy ostatnio bardzo dużo. Jest to droga do tego, żeby się rozwijać, jak jest możliwość, po odbiorze grać w piłkę. I tak przez większą część spotkania funkcjonowaliśmy.
Martwi mnie troszkę ta stracona bramka, bo chciałem wreszcie zagrać na zero z tyłu. Przeszkodził temu piękny strzał Carlitosa i nieco niepokojące końcowe minuty, gdzie daliśmy Legii dużo swobody. Uważam, że po odbiorze piłki, gdybyśmy byli bardziej cierpliwi, to moglibyśmy pokusić się jeszcze o kolejną zdobycz bramkową. Wreszcie cieszą trzy punkty, bo ten zespół zasługuje na to, żeby wygrywać.
Ricardo Sa Pinto (trener Legii Warszawa): – Pracowaliśmy ciężko w ciągu tygodnia. Myśleliśmy, że zobaczymy dobry mecz z naszej strony. Widziałem w moich zawodnikach ogromną motywację. Pierwsza połowa była decydująca, nam brakowało agresji i organizacji gry. Przeciwnik wykorzystał nasze słabsze momenty. Wynik jest wyższy, niż zasługiwała na to Wisła. Jeżeli od 1. minuty brakuje zaangażowania, tak właśnie może się to potoczyć. W drugiej połowie stworzyliśmy sobie szanse, nie zdobyliśmy jednak bramek. Musimy zaakceptować ten wynik i oczekiwać na Legię taką, jaką chcielibyśmy oglądać.
Chcę dodać, że to ja jestem odpowiedzialny za dzisiejszy wynik i to ja będę odpowiedzialny za każdy wynik. Wiem, że razem odbudujemy drużynę, która będzie walczyć o mistrzostwo Polski. Nie lubię mówić o przeszłości. Zaczynamy od zera, jestem skoncentrowany na pomocy drużynie w rozwiązaniu problemów.
Jola Marciniak
Fot. Wisła Płock
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości