Kibice już doskonale wiedzą, że nowym szkoleniowcem ORLEN-u został Dariusz Wdowczyk, były trener Polonii Warszawa. O sobie mówi, że w 1973 roku zapisał się do Gwardii Warszawa, ale gdzie miał się zapisać, jak w Gwardii trenowali jego dwaj bracia. Przez 10 lat występował w barwach tego klubu, od trampkarza, przez wszystkie szczeble juniora do drużyny seniora. W 1983 roku przeszedł do Legii Warszawa, gdzie grał przez 6 lat. Od 1989 roku kontynuował karierę na Wyspach Brytyjskich. Najpierw, do 1994 roku w Celtic Glasgow, a potem do 1998 roku w I lidze angielskiej w Reding FC. Po powrocie do kraju został w Polonii Warszawa grającym asystentem trenera Podedwornego, a po 3 miesiącach zostałem pierwszym trenerem i byłem nim do tej pory. Z drużyną wywalczył tytuł Mistrza Polski. Wraz z nim pierwszy zespół ORLEN-u prowadzić będzie Andrzej Wiśniewski, Krzysztof Dowhan i Janusz Kubot, który pozostanie w Płocku i będzie pełnić funkcję kierownika drużyny, służąc wiedzą i doświadczeniem w pracy z zespołem. Zanim jednak sztab szkoleniowców został przedstawiony, prezes klubu Krzysztof Gawłowski wyjaśnił, dlaczego to właśnie on podjął decyzję o wyborze tego a nie innego trenera. - Jako pełniący obowiązki prezesa klubu byłem zobowiązany do pozyskania trenerów, którzy poprowadzą drużynę w rundzie jesiennej. Trener Dariusz Wdowczyk został zatrudniony od 1 grudnia 2000, zaś pozostali trenerzy od 1 stycznia 2001 roku. D. Wdowczyk, odpowiadając na pytanie o plan przygotowawczy do rundy rewanżowej powiedział: - Plan został opracowany i przedstawiony prezesowi oraz zawodnikom. Zaczynamy przygotowania 3 stycznia. Przez dwa tygodnie będziemy przebywać na obiektach w Płocku. Potem wyjedziemy na 12-dniowe zgrupowanie, prawdopodobnie do Dębicy, która już jest zamówiona. Po powrocie planujemy rozegranie dwóch meczów kontrolnych z drużynami niemieckimi, pojedziemy więc na 5 dni gdzieś pod granicę zachodnią. Kolejny etap, to znów pobyt, ale krótki w Płocku, a potem wyjazd na 2-tygodniowe zgrupowanie. Gdzie ono się odbędzie, na razie nie wiadomo. Wchodzą w rachubę trzy kraje: Grecja, Cypr, Hiszpania. Po powrocie zostanie nam chyba tydzień do przygotowania się do pierwszego meczu pucharowego z Odrą Ryanem Opole. Co prawda trener nie planuje wzmocnienia drużyny, ale był poszukiwany nowy bramkarz. Nie został nim Maciej Szczęsny, ponieważ rozmowy nie zostały sfinalizowane. Od 3 stycznia wraz z drużyną rozpocznie przygotowania Marcin Markiewicz, bramkarz z Nowego Dworu Mazowieckiego . - W ostatnim czasie ORLEN wykonał tak dużo transferów, że należy powiedzieć dosyć. Jest kadra zawodnicza, na której się będziemy opierali. Jestem głęboko przekonany, że ci zawodnicy są w stanie zagwarantować na dziś utrzymanie zespołu w I lidze i awans w Pucharze Polski. O pucharach europejskich będziemy myśleć później. Zdaję sobie sprawę na jakim miejscu w tabeli jest drużyna, ale ci zawodnicy mogą walczyć o wyższe cele, nie tylko o utrzymanie - powiedział D. Wdowczyk. Wyjaśniła się także sprawa Jugosłowianina Predica. Jak się okazało, ten piłkarz, który po kilku minutach na boisku doznał kontuzji, jest już wyleczony, teraz będzie miał indywidualne treningi, a od 3 stycznia rozpocznie treningi z całą drużyną. Padło także pytanie o Jacka Dąbrowskiego, który Polonię opuścił, bo nie znalazł uznania w oczach trenera Wdowczyka. - Ja myślę, że Jacek Dąbrowski, podobnie jak inni piłkarze, wszyscy dostają takie białe kartki. Jak je sobie zapiszą, to zależy tylko i wyłącznie od nich. Nie będę tu patrzył, czy wcześniej pracowałem z Jackiem czy nie, nie mam uprzedzeń do żadnego z zawodników, rozmawiałem z Jackiem i powiedziałem, żeby nie płakał, że znowu się spotykamy. Ja uważam, że będzie pomocny w prowadzeniu zespołu, znamy się od wielu lat. Jest to młody, perspektywiczny zawodnik, który swoje umiejętności powinien stale podnosić, bo go na to stać. Każdy kto się w tym składzie znajduje powinien wierzyć, że ma umiejętności piłkarskie, a chyba tylko zabrakło wiary, że coś można z tym klubem osiągnąć. Nad tym będziemy musieli solidnie popracować, szczególnie nad psychiką zawodników, by czuli się wartościowymi piłkarzami, żeby grali dla klubu, żeby zostawili tu trochę zdrowia. Oczywiście marzyłoby się, by drużyna grała pięknie i jeszcze lepiej, żeby były wyniki. Ale myślę, że warto grać dla tego klubu. Jest on dobrze zorganizowany, nie brakuje niczego, czego piłkarze mogliby sobie życzyć, żeby prezes mógł chodzić po ulicy z podniesioną głową i chwalić się tym klubem, a tego mu ostatnio brakowało. Tak jak i wszystkim zawodnikom. Chcielibyśmy także nawiązać dobre kontakty z sympatykami, a wiem, że ich zaufanie zostało ostatnio nadszarpnięte. Mam też nadzieję, ze dobrze będzie się układała wspólpraca z mediami. Jesteśmy tu po to, by sobie wzajemnie pomagać, by przynosić chlubę klubowi i tym ludziom, którzy przychodzą tu na stadion. I myślę, ze tak długo, jak zawodnicy usiądą po meczu w szatni i powiedzą, ze więcej nie mogli zrobić, bo przecież przegrane się zdarzają, jest to tylko sport i jeśli ludzie wychodząc ze stadionu będą mówili, ze zespól pokazał wszystko na co go stać, tak długo wszyscy będziemy zadowoleni. Szansę na grę w pierwszym zespole ma także płocka młodzież, dziś drużyna liczy 30 osób i oni pojadą na pierwsze zgrupowanie, potem kadra zostanie zawężona. Na drugie zgrupowanie, już typowo piłkarskie niektórzy już nie pojadą. Nie oznacza to, że ci, którzy odpadną nie będą mieli szans w pierwszej drużynie. O swojej nowej pracy mówił także trener Janusz Kubot. - będę opiekował się drużyną od strony organizacyjnej, będę dbał o odpowiednie przygotowanie sprzętu, sparingów, obozów. Ten klub dobrze funkcjonuje i nie chcę z niego odchodzić. Trener Wdowczyk podkreślił także, że będzie chciał skorzystać z doświadczenia i spostrzeżeń J. Kubota. - Obserwowałem dziś trenera na treningu, jest w dobrej dyspozycji i choć pod koniec treningu opadł z sił, to strzelił zwycięską bramkę. Choćby w tym aspekcie warto zapytać jak to zrobił, skoro inni tego nie potrafili - stwierdził D. Wdowczyk. Prezes Gawłowski potwierdził, że nadal drugim zespołem będzie się zajmował trener Tadeusz Prosowski, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to zostanie wzmocniony skład szkoleniowy. W ORLEN-ie będzie teraz czterech bramkarzy, każdy z nich będzie miał szanse na grę w pierwszym zespole. Jak się okazało, Markiewicza trener Wdowczyk chciał jeszcze pozyskać do Polonii, ale wtedy ten transfer nie doszedł do skutku. Markiewicz jest wypożyczony do końca czerwca, a potem dopiero zostanie podjęta ostateczna decyzja. Na pytanie o powody wybrania na miejsce przyszłej pracy klubu z Płocka trener odpowiedział: - Powiem szczerze, że miałem jedną propozycję zagraniczną i dwie z kraju, jedną z nich z ORLEN-u. Propozycja zagraniczna odpadła dlatego, że zbyt krótko jestem w kraju i nie chciałbym znów wyjeżdżać, żegnać się z Polską lub z rodzina. Mam już dorosłe dzieci, które już związały się z Polską. Drugi klub gwarantował spokojną pracę, nie groził mu spadek, ale nie groziły też europejskie puchary. Myślę, że właśnie ostatnie miejsce ORLEN-u jest dużym, frapującym wyzwaniem. Klub jest dobrze zorganizowany i nie wierze, że może spaść z I ligi. To była główną przyczyna tego, że tu jestem. Rozmowy z prezesem nie trwały zbyt długo, nie były skomplikowane, szybko znaleźliśmy wspólny język i doszliśmy do porozumienia. Wierzę, że wypełnię ten kontrakt, do którego się zobowiązałem. Kiedy prezes wspomniał, że nie przewiduje żadnych wzmocnień, a wcale tego nie negowałem. Myślę, że w tym składzie powinniśmy spokojnie się wybronić przed spadkiem. A jeśli w czerwcu okaże się, że zostaliśmy w I lidze, wtedy pomyślimy o wzmocnieniach i o tym by wywalczyć coś więcej. To coś więcej, to być może europejskie puchary. Trener zdaje sobie sprawę, że w Płocku jest zapotrzebowanie na piłkę, o czym świadczy choćby mecz Polonii z Panathinaikosem, na który przyszło 12 tys. ludzi. Na to samo liczy trener w przyszłości. - Nie będzie to w tej rundzie, ale być może w przyszłym sezonie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to właśnie celem będą europejskie puchary - powiedział D. Wdowczyk, dodając - może mnie pani trzymać za słowo. Nie mogło także zabraknąć pytania o współpracowników. Jednym z powodów ich przejścia do ORLEN-u był fakt, jak to żartobliwie ujął trener Wdowczyk - podniosły się ich zarobki w porównaniu z poprzednim miejscem pracy. O swoich zarobkach powiedział - to jest 2/3 moich poprzednich zarobków, powtarzam za Super Ekspresem. Ale kosztem tego, że może trenerzy będą mieli trochę lepiej. 30 listopada, kiedy nowy trener został przedstawiony drużynie, odbyły się pierwsze rozmowy. Żaden z piłkarzy nie zgłaszał chęci odejścia. Wszyscy powinni w pełni sił stawić się 3 stycznia 2001 i walczyć o miejsce w drużynie. - Ja jestem ich przyjacielem, jestem ich kolegą - tłumaczy trener Wdowczyk, - ale jest czas zabawy i czas pracy. Teraz mamy grudzień, czas wolny od zajęć, ale nie można dopuścić żeby im porosły brzuchy. Oni muszą wiedzieć, na ile sobie mogą pozwolić, żebyśmy 3 stycznia nie zaczynali od zera. To im powiedziałem i muszą być na to przygotowani. W okresie przygotowawczym liczę na to, że będzie czas na to by rozmawiać i się śmiać, ale w porze treningu, zaczynamy trenować, wszyscy muszą być w pełnej dyspozycji. Na pytanie, czy wobec tego zamierza być trenerem kolegą, czy trenerem tyranem powiedział: - Po ostatnim meczu miałem spotkanie z piłkarzami Polonii i wtedy byłem ich kumplem. Były luźne rozmowy, wspominki z dwóch wspólnie spędzonych lat. Myślę, że trener musi być takim ojcem, po trosze wychowawcą. Kiedy potrzeba to jestem ich kumplem i mogę ich wysłuchać i zrozumieć różne życiowe sytuacje, ale kiedy trzeba potrafię mocno uderzyć w stół, albo użyć innych argumentów, które będą odpowiednie by wpłynąć pozytywnie na drużynę. Ważne, żeby zawodnicy szybko to zrozumieli. II trener drużyny Andrzej Wiśniewski podkreślał przede wszystkim to, że zawodnicy muszą zmienić swoją mentalność, muszą być zawodowcami. - My nie będziemy się uchylać od dodatkowej pracy z nimi, ale dopóki oni sami nie będą wiedzieć, że muszą zadbać o swoją kondycję fizyczną, ale nie zamierzamy tego robić zakazami i nakazami. Będziemy pracowali nad ich psychiką, zachęcali ich, by zostawali jeszcze po treningach by doskonalili te braki, które u nich zauważymy. Ale najważniejsze jest przekonanie ich, że wyeliminowanie braku może być z korzyścią dla nich i dla całego zespołu. Ja dużo oglądam spotkań na kasetach, bo rozpracowywałem przeciwników, z którymi graliśmy i muszę powiedzieć, że oglądałem także ORLEN. Podobnie jak Darek jestem zdziwiony, że ten zespół jest tak nisko. Jest kilku piłkarzy, a nie ma drużyny i będziemy nad tym pracowali. Przede wszystkim nad charakterem, podejściem, profesjonalizmem do treningu, bo to ona przekłada się na wynik meczu. Wierzymy, że uda nam się to poukładać. Co prawda mamy nadzieję, że taki problem nigdy nie zaistnieje w Płocku, ale dyskusja dotyczyła także względów wychowawczych. Trener z całą stanowczością stwierdził, że nigdy w jego trenerskiej karierze nie zdarzył mu się przypadek nadużywania alkoholu przez jego podopiecznych. - Gdziekolwiek byśmy nie pojechali, to zawsze stawiano nas za wzór i wręcz mówiono, że jest to cichy zespół, bo inne zachowywały się znacznie pewniej. Gdyby coś takiego tu miałoby miejsce, to uważam, że nie będzie mi po drodze z takimi ludźmi i z takimi będziemy się rozstawali. Konferencję zakończyło pytanie o status prezesa, co dalej? - Moja rezygnacja została przyjęta przez Radę Nadzorczą - powiedział K. Gawłowski, - byale bez określenia terminu realizacji. Najpierw musi być ogłoszony konkurs na stanowisko prezesa zarządu i Rada w najbliższym czasie to zrobi. Natomiast ja, zgodnie z tym co nakłada na mnie zakres obowiązków, przygotowuję zespół do nowego sezonu. Powołałem trenerów i zrobiłem to jak gdyby na poczet przyszłego prezesa, ale trzeba było podjąć tę decyzję, bo zespół musi mieć ciągłość przygotowawczą i funkcjonowania. Trener, który przychodzi do pracy 3 stycznia musi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Trudno mi powiedzieć do kiedy będę na tym stanowisku, najbliższa Rada określi termin mojego odejścia. Muszę tu zapewnić wszystkie media, które piszą, że jak zdobędę puchar UEFA, to zostanę w klubie, głowa mi nie spadnie. Moja głowa i tak nie spadnie, po prostu odejdę sam z honorem. Świadomie wybrałem trenera Wdowczyka, najlepszego fachowca, jaki był na rynku do zdobycia. - Czy to znaczy, że chciał pan innego trenera, ale tylko pan Wdowczyk był do zdobycia? - To pani tak zinterpretowała, a nie ja. ja rozmawiałem z czterema trenerami: Kasperczakiem, Jabłońskim, Kubickim i panem Wdowczykiem. Ci kandydaci przewijali się przez moje spotkania. Natomiast decyzja padła na pana Wdowczyka, z czego się bardzo cieszę. I tym akcentem, optymistycznym akcentem zakończyła się pierwsza konferencja prasowa z udziałem nowych trenerów ORLEN-u: Dariusza Wdowczyka, Andrzeja Wiśniewskiego, Krzysztofa Dowhana i Janusza Kubota. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze