Przez wiele lat na łamach Tygodnika Płockiego opisywaliśmy dramaty starszych ludzi, którzy po spotkaniach z firmami oferującymi podobno znakomitej jakości, ale bardzo drogie produkty, wracali do domu z niepotrzebnymi sprzętami i ogromnymi kredytami. Niestety, zdecydowana większość z nich nie była w stanie dogadać się z firmą i zrezygnować z zakupu. Od razu otrzymywali umowy kredytowe i blankiety wpłat rat. Można było płakać, ale trzeba było płacić.
Jednym z pozytywów, jeśli można tak napisać koronawirusa, był zakaz organizowania takich spotkań połączonych z pokazami, najczęściej garnków, mat rehabilitacyjnych, sprzętu agd. Wcześniej wystarczyło podczas spotkania wyrazić niewielkie zainteresowanie produktem, by zaraz taką osobą zainteresował się sprzedawca, a po „praniu mózgu” potencjalnego klienta, wciskał zachwalany towar, dodając przy okazji jakieś, zwykle niewiele warte gratisy. Nie da się ukryć, że na spotkania zapraszani byli głównie ludzie starsi, bo ci są bardziej empatyczni i częściej zgadzali się na zakup zupełnie niepotrzebnego towaru, który znacznie taniej można było nabyć w sklepie lub w internecie. Łatwiej było namówić seniorów na podpisanie umowy, a potem unikania rozmów o ewentualnym odstąpieniu od niej.
Warto też przypomnieć, że walka z firmami była niezwykle utrudniona, szybko zmieniały nazwy i siedziby, a najszybciej numery telefonów. Klienci, którzy próbowali się dodzwonić, by zrezygnować z umowy, ślęczeli przy słuchawce, ale nikt nie odbierał telefonu. Kwarantanna i dobrowolne siedzenie w domach osób starszych, a także zamknięcie sal wcześniej wypożyczanych na spotkania sprawiły, że sprzedaż artykułów stała się niemożliwa. Okazało się jednak, że niedługo był spokój. Wraz z łagodzeniem kolejnych ograniczeń, firmy wpadały na pomysły, by jednak od seniorów wyłudzać pieniądze. Jednym z takich sposobów jest pomysł na serwis.
Nie pozwól wyłudzać pieniędzy od swoich dziadków
„Piszę do Państwa z prośbą o pomoc w nagłośnieniu sprawy wyłudzania pieniędzy od seniorów. Bliskie mi osoby padły ofiarą nieuczciwych „sprzedawców” w przeszłości, a teraz znowu są podejmowane próby naciągnięcia ich na kolejne koszty. Tym razem mam możliwość zareagować, ale proszę o nagłośnienie sprawy by ostrzec innych, by nie dali się nabrać. Poniżej przedstawiam sprawę” - rozpoczyna swój list do redakcji nasza czytelniczka.
„Seniorze, jeżeli byłeś zaproszony na spotkanie, na którym prezentowane były super produkty (garnki, maty masujące, odkurzacze itp.) miej się na baczności. „Sprzedawcy”, stosując odpowiednie techniki, wmawiając ci, że to niebywała okazja, że tylko dzisiaj możesz kupić te produkty w „tak okazyjnej cenie” i nie dając ci czasu na przemyślenie zakupu, wykorzystują twoją niewiedzę ile ten produkt naprawdę jest wart. Dla przykładu mata masująca, która na spotkaniu kosztuje ponad 2 000 zł, w internecie jest dostępna za 200 zł, odkurzacz podobnie – relacja ceny „okazyjnej” vs rynkowa to 10 : 1” - podaje przykłady.
I wyjaśnia, że aktualnie, z racji pandemii, oszuści nie mogą organizować tego typu spotkań, więc poszli dalej w swych perfidnych praktykach. „Chcą wyłudzić od ciebie kolejne pieniądze, dzwonią i pod pretekstem serwisu zakupionego urządzenia, chcą naciągnąć cię na kolejne koszty.

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
Jola Marciniak
fot. www.pixabay.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze