Reklama

Nowe idzie!

02/02/2021 17:20

Nikogo chyba nie muszę przekonywać, że jedną z najbardziej znaczących person w naszym życiu publicznym jest… Ciekawe co sobie w tym momencie Szanowni Czytelnicy pomyśleli! Cóż, zakończenie tego intrygująco rozpoczętego zdania jest banalne. Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji naszego pięknego kraju. I choć ostatnio zmiany na tym stanowisku następują stosunkowo często… Oczywiście z punktu widzenia takiego dinozaura jak ja. Za moich młodych lat trener piłkarskiej reprezentacji Polski wydawał się kimś absolutnie nieusuwalnym. Jak Gomułka i Cyrankiewicz (młodzież sprawdzi w Wikipedii kim byli ci dwaj dżentelmeni). Tym selekcjonerem, pierwszym jakiego odnotowałem w swojej świadomości był Ryszard Koncewicz. Pełnił tę funkcję ponad dwadzieścia lat, od 1950 do 1970. Z kilkoma przerwami, ale przy ówczesnym stanie mediów uczniowi młodszych klas podstawówki trudno było takie fakty odnotować. Nic Szanownym Czytelnikom to nazwisko nie mówi? Trudno się dziwić. Gra reprezentacji pod jego światłym kierownictwem była doskonale nijaka. Bez choćby namiastki sukcesu, szans awansu na duży turniej, o ich wykorzystaniu nie wspominając. Klasyczna gomułkowska szarzyzna… A po niej nastała era Kazimierza Górskiego! 
Po co o tym piszę? Sam nie wiem. Smętne wspomnienia starszego pana… Od tamtych czasów do „osiągnięć” Pana Ryszarda żaden selekcjoner się nawet nie zbliżył. Do dnia dzisiejszego było ich dwudziestu dwóch! Z nowo powołanym. Średnio licząc, każdy pełnił funkcję przez dwa lata z kawałkiem. Najdłużej ci, którzy odnieśli z reprezentacją największe, a właściwie jedyne, sukcesy – medale mistrzostw świata. Kazimierz Górski ponad sześć lat, Antoni Piechniczek ponad pięć. Jak długo przetrwa obecny selekcjoner? I czego ze swoją ekipą dokona?
Niewątpliwie startuje z wyższego pułapu niż legendarny Kazimierz Górski. Dostaje drużynę, która wywalczyła awans do finałów mistrzostw Europy, a wcześniej do mistrzostw świata. Można powiedzieć, że te awanse stały się w naszym futbolu czymś zupełnie normalnym. Przed „erą Górskiego” były nigdy niespełnionym marzeniem (epizod sprzed wojny pomińmy). Pytanie, czy da się przy tym „materiale ludzkim” zrobić krok do przodu. Zerwać z „syndromem trzech meczów: otwarcia, o wszystko i o honor. Kibic to taki dziwny gość, że zawsze wierzy. Wiara w swoją drużynę jest wpisana w jego naturę. Co prawda psioczy po kolejnych niepowodzeniach, ale to bynajmniej owej wiary nie osłabia. Zatem, cóż… Trzeba wierzyć, że ten zaskakujący ruch prezesa okaże się strzałem w dziesiątkę. A argumenty? Hm! Tego… Oszałamiających trenerskich sukcesów „nowy” na koncie nie ma, doświadczenia w pracy z reprezentacją – zero… Ale ma Najlepszego Piłkarza Świata! Będzie dobrze!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości