Do okienka kiosku podchodzi mężczyzna. Prosi o bilet. Kioskarz pyta, jaki bilet. - BiznessClass - pada odpowiedź. Jest to scenariusz reklamy niedawno emitowanej w ogólnopolskiej telewizji. Trudno uwierzyć, że ta wydawałoby się niepozorna scenka, zmieniła życie płocczanina - Macieja Sztomberskiego.Przez przypadek wystąpił w reklamie, nieświadomie zachwycił swoją grą szwedzkiego reżysera - Karla Larsena, niespodziewanie „kręci” reklamy już nie w tylko w Polsce, ale również w Norwegii, Szwecji i na Majorce. Maciej Sztomberski zdradził, że aby wejść w świat reklamy wystarczy mieć farta i coś w swojej osobie, co urzeka reżysera. -Wystarczy, że spojrzy na ciebie i wie, że to musisz być ty, nikt inny - mówi. Aha i jeszcze jedna ważna sprawa. Trzeba być we właściwym miejscu o właściwej porze. Maciej chciał tylko odwiedzić w Warszawie swojego znajomego. Nic nie wiedział o tym, że kolega wybiera się właśnie na casting do reklamy. Dla żartu postanowił, że pojadą do wytwórni filmowej razem. Na miejscu okazało się jednak, że i jemu reżyser proponuje zagranie krótkiej roli. Tłumaczy mu scenariusz i za chwilę Maciej staje przed kamerą. Nie ma tremy. Przecież to tylko żart. Odczytuje wyniki, a tam czarno na białym przeszedł pólfinały. Po dwóch dniach dotarł do finału. W końcu został wybrany, on jeden z pięćdziesięciu chętnych. Nie było mowy o żadnym żarcie. - Moje zdumienie było tym większe, że był to casting ajencyjny, a więc przeznaczony tylko dla osób będących w agencjach modeli, czy aktorów. Ja znalazłem się tam przypadkiem -- podkreśla. Reklamówkę trwającą kilkanaście sekund nagrywano około 12 godzin. - Zaczęliśmy o 15.30, skończyliśmy po trzeciej w nocy - opowiada Maciej Sztomberski. - Po kilkanaście razy powtarzałem ujęcia. Reżyser miał swoje pomysły. Mówił bym zagrał bardziej wesoło, albo bardziej ponuro. Wszystko było w porządku, jednak nie mogłem trafić w jego rytm. A jemu zależało bym coś zrobił o pół sekundy wcześniej. Długo nie mogliśmy się dogadać. W końcu ukucnął pod ścianą kiosku i w momencie kiedy miałem coś mówić, albo robić pukał mnie ręką w kolano... Znajomi zaskoczeni byli widokiem Maćka w telewizji. Rozdzwoniły się telefony z pytaniami, czy to na pewno on. Podobał mu się ten ciekawy epizod w jego życiu. Nie spodziewał się jednak, że to dopiero początek przygody z reklamą. - Nie wiem co się spodobało w mojej grze szwedzkiemu reżyserowi, jednak niedługo potem dostałem kolejny telefon z Oslo z firmy 4,5 z propozycją, bym zagrał w reklamie ale... norweskiej. Miałem reklamować VikingLotto, czyli taki norweski totolotek. Oczywiście zgodziłem się i pojechałem. Przewidziane były trzy „reklamówki”. Maciej Sztomberski miał brać udział tylko w jednej. W końcu zagrał we wszystkich. Zdjęcia odbywały się na Majorce. Przejazd, hotele itp. miał zagwarantowane. - Idę chodnikiem w strugach deszczu - opowiada scenariusz. - Nagle przystaję przed przystankiem. Właśnie wpadł mi do głowy genialny pomysł. Zaczynam się cieszyć, skakać i tańczyć. Nic nie mówię, tylko gram. Do tej reklamy też się nie przygotowywałem. Każdą gram spontanicznie. Maciej nie widział tej reklamy w telewizji. Ma jednak nadzieję, że uda mu się ją na pamiątkę zdobyć. Obecnie wrócił do Polski i do Płocka do swojej pracy, jak również zainteresowań. Pracuje w firmie HSS. Zajmuje się organizacją sprzedaży. W wolnych chwilach lubi jeździć motocyklem. Tworzy też muzykę elektroniczną i techno. Napisał podkład muzyczny do wierszy Andrzeja Dorobka. Niedawno wydał swoją płytę. Twierdzi jednak, że z braku dobrego menadżera, nie zdążył zaistnieć na muzycznym rynku. Na koniec tej opowieści o człowieku z reklamy kolejna niespodzianka. Niedawno Karl Larsen znowu się odezwał do Macieja. Prosił go o zarezerwowanie wolnego czasu pod koniec maja. Znowu będą „kręcić” reklamę. - Niczego nie oczekiwałem, tymczasem znowu mam okazję zagrać. Dla mnie jest to doskonała zabawa - podkreśla Sztomberski. -Zaistniała sytuacja nie jest w stanie mnie zmienić. Cały czas jestem sobą. Mam taką silną naturę, że ciężko mi przewrócić w głowie i popularnością i pieniędzmi, które zresztą nie są tak wielkie jakby się wydawało. Co będzie dalej? Nie wiem. Nigdy niewiadomo jakie niespodzianki niesie ze sobą życie... W maju jednak Maciej zdecydowanie szykuje się na wyjazd. Powodzenia. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze