Reklama

Nigdy niewiadomo jaką niespodzianką zaskoczy nas życie... - Człowiek z reklamy

07/05/2001 12:27
Do okienka kiosku podchodzi mężczyzna. Prosi o bilet. Kioskarz pyta, jaki bilet. - BiznessClass - pada odpowiedź. Jest to scenariusz reklamy niedawno emitowanej w ogólnopolskiej telewizji. Trudno uwierzyć, że ta wydawałoby się niepozorna scenka, zmieniła życie płocczanina - Macieja Sztomberskiego.Przez przypadek wystąpił w reklamie, nieświadomie zachwycił swoją grą szwedzkiego reżysera - Karla Larsena, niespodziewanie „kręci” reklamy już nie w tylko w Polsce, ale również w Norwegii, Szwecji i na Majorce. Maciej Sztomberski zdradził, że aby wejść w świat reklamy wystarczy mieć farta i coś w swojej osobie, co urzeka reżysera. -Wystarczy, że spojrzy na ciebie i wie, że to musisz być ty, nikt inny - mówi. Aha i jeszcze jedna ważna sprawa. Trzeba być we właściwym miejscu o właściwej porze. Maciej chciał tylko odwiedzić w Warszawie swojego znajomego. Nic nie wiedział o tym, że kolega wybiera się właśnie na casting do reklamy. Dla żartu postanowił, że pojadą do wytwórni filmowej razem. Na miejscu okazało się jednak, że i jemu reżyser proponuje zagranie krótkiej roli. Tłumaczy mu scenariusz i za chwilę Maciej staje przed kamerą. Nie ma tremy. Przecież to tylko żart. Odczytuje wyniki, a tam czarno na białym przeszedł pólfinały. Po dwóch dniach dotarł do finału. W końcu został wybrany, on jeden z pięćdziesięciu chętnych. Nie było mowy o żadnym żarcie. - Moje zdumienie było tym większe, że był to casting ajencyjny, a więc przeznaczony tylko dla osób będących w agencjach modeli, czy aktorów. Ja znalazłem się tam przypadkiem -- podkreśla. Reklamówkę trwającą kilkanaście sekund nagrywano około 12 godzin. - Zaczęliśmy o 15.30, skończyliśmy po trzeciej w nocy - opowiada Maciej Sztomberski. - Po kilkanaście razy powtarzałem ujęcia. Reżyser miał swoje pomysły. Mówił bym zagrał bardziej wesoło, albo bardziej ponuro. Wszystko było w porządku, jednak nie mogłem trafić w jego rytm. A jemu zależało bym coś zrobił o pół sekundy wcześniej. Długo nie mogliśmy się dogadać. W końcu ukucnął pod ścianą kiosku i w momencie kiedy miałem coś mówić, albo robić pukał mnie ręką w kolano... Znajomi zaskoczeni byli widokiem Maćka w telewizji. Rozdzwoniły się telefony z pytaniami, czy to na pewno on. Podobał mu się ten ciekawy epizod w jego życiu. Nie spodziewał się jednak, że to dopiero początek przygody z reklamą. - Nie wiem co się spodobało w mojej grze szwedzkiemu reżyserowi, jednak niedługo potem dostałem kolejny telefon z Oslo z firmy 4,5 z propozycją, bym zagrał w reklamie ale... norweskiej. Miałem reklamować VikingLotto, czyli taki norweski totolotek. Oczywiście zgodziłem się i pojechałem. Przewidziane były trzy „reklamówki”. Maciej Sztomberski miał brać udział tylko w jednej. W końcu zagrał we wszystkich. Zdjęcia odbywały się na Majorce. Przejazd, hotele itp. miał zagwarantowane. - Idę chodnikiem w strugach deszczu - opowiada scenariusz. - Nagle przystaję przed przystankiem. Właśnie wpadł mi do głowy genialny pomysł. Zaczynam się cieszyć, skakać i tańczyć. Nic nie mówię, tylko gram. Do tej reklamy też się nie przygotowywałem. Każdą gram spontanicznie. Maciej nie widział tej reklamy w telewizji. Ma jednak nadzieję, że uda mu się ją na pamiątkę zdobyć. Obecnie wrócił do Polski i do Płocka do swojej pracy, jak również zainteresowań. Pracuje w firmie HSS. Zajmuje się organizacją sprzedaży. W wolnych chwilach lubi jeździć motocyklem. Tworzy też muzykę elektroniczną i techno. Napisał podkład muzyczny do wierszy Andrzeja Dorobka. Niedawno wydał swoją płytę. Twierdzi jednak, że z braku dobrego menadżera, nie zdążył zaistnieć na muzycznym rynku. Na koniec tej opowieści o człowieku z reklamy kolejna niespodzianka. Niedawno Karl Larsen znowu się odezwał do Macieja. Prosił go o zarezerwowanie wolnego czasu pod koniec maja. Znowu będą „kręcić” reklamę. - Niczego nie oczekiwałem, tymczasem znowu mam okazję zagrać. Dla mnie jest to doskonała zabawa - podkreśla Sztomberski. -Zaistniała sytuacja nie jest w stanie mnie zmienić. Cały czas jestem sobą. Mam taką silną naturę, że ciężko mi przewrócić w głowie i popularnością i pieniędzmi, które zresztą nie są tak wielkie jakby się wydawało. Co będzie dalej? Nie wiem. Nigdy niewiadomo jakie niespodzianki niesie ze sobą życie... W maju jednak Maciej zdecydowanie szykuje się na wyjazd. Powodzenia. Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości