Inauguracja III Ligi Mazowieckiej Kobiet w Płocku przebiegła w trudnych warunkach atmosferycznych. Na stadionie miejskim zmierzyły się w upale drużyny KS Królewscy Płock i KS Zamłynie Radom. Lepsze okazały się przyjezdne.
Przy nieprawdopodobnym upale, przez pierwsze 25 min spotkania niewiele działo się na boisku, a gra koncentrowała się głównie w środkowej strefie boiska. Królewscy próbowali wieloma podaniami przedostać się pod bramkę przeciwnika, a zespół z Radomia wkopywał dalekie piłki za dosyć wysoko grającą linię obrony miejscowych. Jedna i druga taktyka nie przynosiła spektakularnych efektów.
W 28. minucie, po stałym fragmencie gry, a później dwóch dobitkach rywalki cieszyły się z pierwszej bramki, a 90 sekund później było już 0:2, po ładnym uderzeniu z woleja pomocniczki Zamłynia.
Na drugą połowę zawodniczki z Płocka wyszły mocno zmobilizowane, jednak prosty błąd indywidualny płockiej bramkarki spowodował, że w 45. min do odrobienia były już 3 bramki. W 53. min zawodniczka Królewskich, Daria Kusa po rzucie wolnym umieściła piłkę pod poprzeczką bramki Radomia. Niecały kwadrans później szarża i dośrodkowanie Natalii Romanowskiej stworzyły szansę na skuteczne wykończenie akcji przez Julię Mikołajewską. Końcówka meczu była niepewna, jednak bez klarownych sytuacji. Wynik nie zmienił się i Królewscy polegli.
KS Królewscy Płock: Marta Hućko, Julia Mikołajewska, Daria Przybysz, Klaudia Stradomska, Kinga Sławińska, Klaudia Łyzińska, Daria Kusa, Wiktoria Wiączek (65 Julia Nowak), Wiktoria Zielińska (52 Julia Korga), Dominika Janicka (43 Natalia Borowska), Oliwia Kasiura (43 Natalia Romanowska).
Po meczu Klaudia Stradomska powiedziała: – Nie rozegrałyśmy dobrego meczu. Bardzo żałuję pierwszej połowy, gdzie widać było panikę i strach w naszej grze. Druga, nieco lepsza połowa pozwoliła nam na strzelenie 2 goli, jednak zabrakło nam czasu na zdobycie chociaż tej trzeciej, wyrównującej wynik bramki. Pierwsza porażka w sezonie i to na własnym boisku boli najbardziej, jednak nie poddajemy się i walczymy dalej. Przed nami jeszcze kilka meczów w tej rundzie, które nie tylko możemy, a chcemy wygrać. Każda porażka nas czegoś uczy, to jest właśnie czas na to, aby wyciągnąć wnioski i poprawić błędy na treningach.
Wiktoria Wiączek dodała: – Pierwsza połowa meczu nie ułożyła się po naszej myśli. Zabrakło odwagi i wiary w siebie. Druga połowa była przeciwieństwem – wyszłyśmy odważne i pełne nadziei, że nic nie jest jeszcze stracone. Udało nam się strzelić dwie bramki, niestety, 40 minut dobrej gry to za mało aby zdobyć trzy punkty. Teraz jak najszybciej zapominamy o przegranej i przygotowujemy się do kolejnych spotkań.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze