Reklama

Nie żyje Grażyna Przybylska-Wendt

10/01/2020 12:23

Dr n. med. Grażyna Przybylska-Wendt urodziła się w Chojnicach. Akademię Medyczną ukończyła w Łodzi. W 1968 roku otrzymała dyplom lekarza. Później została anestezjologiem i medykiem sądowym. Pracowała w Wojskowej Akademii Medycznej. W 1973 roku z mężem Janem Wendtem, również lekarzem, i córkami zamieszkali w Płocku. Oboje znaleźli zatrudnienie w nowo powstałym Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym.

Doktor Grażyna piastowała funkcję zastępcy ordynatora anestezjologii i intensywnej terapii, kierownika wojewódzkiej stacji pogotowia ratunkowego. Przez długi czas była jedynym medykiem sądowym w województwie. W końcu lat 80. zorganizowała pierwszą poradnię przeciwbólową.
Zabiegała o utworzenie tak potrzebnego w Płocku hospicjum. Jej starania zakończyły się pomyślnie. W 1987 roku powołano do życia Stowarzyszenie Hospicyjno-Paliatywne „Hospicjum Płockie”, które Grażyna prowadziła społecznie przy pomocy wolontariuszy aż do 1995 roku. Patronkę – św. Urszulę Ledóchowską hospicjum zawdzięcza siostrze doktor Wendt – przełożonej generalnej zakonu Urszulanek SJK, Urszuli Frankiewicz.
Lekarka, społeczniczka, idealistka natychmiast zaangażowała się w działalność Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. We wrześniu 1980 roku razem z czwórką kolegów ze szpitala wojewódzkiego: Elżbietą Ciską, Jadwigą Mościcką, Andrzejem Sosnowskim utworzyli Solidarność Służby Zdrowia. Wspomnienie pierwszego zebrania załogi towarzyszyło jej przez całe życie. We wspomnieniowej książce „Szpital na Winiarach prosto i wspak” czytamy: „Po raz pierwszy zaistniała najwspanialsza ze wspaniałych sytuacja, że osoba przedstawiająca publicznie niewygodną władzy prawdę nie pozostała na placu boju sama, lecz mogła mieć poczucie i pewność solidarnego poparcia jeśli nie wszystkich, to przynajmniej większości tych, w których imieniu występowała. Tak właśnie zachowała się wtedy załoga szpitala. Wszystkimi zmysłami czuło się ewidentną, autentyczną solidarność. (…) Wiele się od tamtego dnia później wydarzyło, różnych mniej lub więcej ważnych i wzniosłych spraw, nawiązało solidarnych więzi, zaistniało budujących sytuacji, ale dzień tego pierwszego zebrania, który jak dziś pamiętam w całej jego krasie, barwach i atmosferze, dał mi pierwsze poczucie  solidarności takiej... na zawsze...”.
Grażyna Przybylska-Wendt została oficjalnym delegatem służby zdrowia na I Regionalny Zjazd NSZZ Solidarność w styczniu 1981 roku oraz na I Krajowy Zjazd Solidarności w gdańskiej hali „Oliwia” latem 1981 roku. Jako jedyna kobieta została członkiem prezydium Komisji Krajowej NSZZ. Po ogłoszeniu stanu wojennego nocą 13 grudnia 1981 r. wraz z całą „Krajówką” została internowana. Odtąd przebywała aż w sześciu ośrodkach odosobnienia, m.in. Strzebielinku, Bydgoszczy-Fordonie, Gołdapi, Darłówku. Tamte przeżycia opowiedziała w wystawionej w 2006 roku w płockim teatrze sztuce „trzynasty dwunasty”. Z powodu remontu sceny premiera odbyła się w siedzibie HZPiT „Dzieci Płocka”. Spektakl pokazany też został w Gołdapi.
Po uwolnieniu nadal działała w podziemnych strukturach „Solidarności”. W latach 1986-89 była przewodniczącą Zarządu Organizacji Regionu Płockiego „S”. W 1989 r. współzakładała ZChN i ponownie okazała się jedyną kobietą w zarządzie. W kadencji 1999-94 była radną i v-ce przewodniczącą Rady Miasta Płocka. Pracę zawodową zakończyła w 1990 roku.
Grażyna Przybylska-Wendt była nie tylko lekarzem. Także pisała: pamiętniki, wiersze, wspomnienia, piosenki dla Kabaretu Lekarskiego. Publikacja „Szpital na Winiarach prosto i wspak” ukazała się w 2007 roku. Była również jedną z bohaterek filmu „Stan wojenny w Płocku” w reż. Tadeusza Bystrama oraz książki „17 miesięcy. Narodziny wolności” wydanej z inicjatywy Andrzeja Drętkiewicza.
W 2017 roku historia płockiej lekarki została opowiedziana w filmie „Życie Solidarnością pisane”, wyprodukowanym przez Europejskie Centrum „Solidarności” w Gdańsku oraz Video Studio Gdańsk. W NK Przedwiośnie w Płocku odbyła się premiera dokumentu z udziałem bohaterki. Grażyna Przybylska-Wendt przedstawioną na ekranie biografię uzupełniła, jak zwykle z humorem, o wątki, które się nie zmieściły. Jednym z nich jest historia z Włoch, gdzie mieszkają jej córki. – Wnuk miał przygotować prezentację na jakiś poważny temat. Wybrał upadek komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Dołączył moje zdjęcie z Lechem Wałęsą. Zrobiło furorę. Bałam się, żeby Włosi nie pomyśleli, że komunę razem z Wałęsą obaliła babcia Grażyna.
Podczas spotkania skomentowała także swoje zaangażowanie w sprawę katastrofy smoleńskiej. - Zainteresowałam się nią z potrzeby zawodowej solidarności. Błędy w badaniach uniemożliwiają wydanie jednoznacznej opinii. Dlatego ekshumacja i sekcja są konieczne. Żeby był komplet opinii, musi być komplet danych. W Rosji nie było medyka sądowego. Raporty wykonali patomorfolodzy.
Była świetnym kierowcą. Kilkanaście lat jeździła do szpitala przemalowaną z białej na żółtą Zastavą. Kochała zwierzęta. W wymarzonym domu z ogródkiem w Machcinie, do którego przeniosła się z Płocka, towarzyszyły jej koty i pies. Tam podejmowała przyjaciół kawą i żartobliwymi opowieściami z życia okolicy. Po powrocie do Płocka zamieszkała w bloku. Otoczona książkami porządkowała wspomnienia. Do końca była dzielna. Odeszła w swoim szpitalu.
Grażyna Przybylska-Wendt została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności.

Lena Szatkowska
fot. Jan Waćkowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości