Dr n. med. Grażyna Przybylska-Wendt urodziła się w Chojnicach. Akademię Medyczną ukończyła w Łodzi. W 1968 roku otrzymała dyplom lekarza. Później została anestezjologiem i medykiem sądowym. Pracowała w Wojskowej Akademii Medycznej. W 1973 roku z mężem Janem Wendtem, również lekarzem, i córkami zamieszkali w Płocku. Oboje znaleźli zatrudnienie w nowo powstałym Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym.
Doktor Grażyna piastowała funkcję zastępcy ordynatora anestezjologii i intensywnej terapii, kierownika wojewódzkiej stacji pogotowia ratunkowego. Przez długi czas była jedynym medykiem sądowym w województwie. W końcu lat 80. zorganizowała pierwszą poradnię przeciwbólową.
Zabiegała o utworzenie tak potrzebnego w Płocku hospicjum. Jej starania zakończyły się pomyślnie. W 1987 roku powołano do życia Stowarzyszenie Hospicyjno-Paliatywne „Hospicjum Płockie”, które Grażyna prowadziła społecznie przy pomocy wolontariuszy aż do 1995 roku. Patronkę – św. Urszulę Ledóchowską hospicjum zawdzięcza siostrze doktor Wendt – przełożonej generalnej zakonu Urszulanek SJK, Urszuli Frankiewicz.
Lekarka, społeczniczka, idealistka natychmiast zaangażowała się w działalność Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. We wrześniu 1980 roku razem z czwórką kolegów ze szpitala wojewódzkiego: Elżbietą Ciską, Jadwigą Mościcką, Andrzejem Sosnowskim utworzyli Solidarność Służby Zdrowia. Wspomnienie pierwszego zebrania załogi towarzyszyło jej przez całe życie. We wspomnieniowej książce „Szpital na Winiarach prosto i wspak” czytamy: „Po raz pierwszy zaistniała najwspanialsza ze wspaniałych sytuacja, że osoba przedstawiająca publicznie niewygodną władzy prawdę nie pozostała na placu boju sama, lecz mogła mieć poczucie i pewność solidarnego poparcia jeśli nie wszystkich, to przynajmniej większości tych, w których imieniu występowała. Tak właśnie zachowała się wtedy załoga szpitala. Wszystkimi zmysłami czuło się ewidentną, autentyczną solidarność. (…) Wiele się od tamtego dnia później wydarzyło, różnych mniej lub więcej ważnych i wzniosłych spraw, nawiązało solidarnych więzi, zaistniało budujących sytuacji, ale dzień tego pierwszego zebrania, który jak dziś pamiętam w całej jego krasie, barwach i atmosferze, dał mi pierwsze poczucie solidarności takiej... na zawsze...”.
Grażyna Przybylska-Wendt została oficjalnym delegatem służby zdrowia na I Regionalny Zjazd NSZZ Solidarność w styczniu 1981 roku oraz na I Krajowy Zjazd Solidarności w gdańskiej hali „Oliwia” latem 1981 roku. Jako jedyna kobieta została członkiem prezydium Komisji Krajowej NSZZ. Po ogłoszeniu stanu wojennego nocą 13 grudnia 1981 r. wraz z całą „Krajówką” została internowana. Odtąd przebywała aż w sześciu ośrodkach odosobnienia, m.in. Strzebielinku, Bydgoszczy-Fordonie, Gołdapi, Darłówku. Tamte przeżycia opowiedziała w wystawionej w 2006 roku w płockim teatrze sztuce „trzynasty dwunasty”. Z powodu remontu sceny premiera odbyła się w siedzibie HZPiT „Dzieci Płocka”. Spektakl pokazany też został w Gołdapi.
Po uwolnieniu nadal działała w podziemnych strukturach „Solidarności”. W latach 1986-89 była przewodniczącą Zarządu Organizacji Regionu Płockiego „S”. W 1989 r. współzakładała ZChN i ponownie okazała się jedyną kobietą w zarządzie. W kadencji 1999-94 była radną i v-ce przewodniczącą Rady Miasta Płocka. Pracę zawodową zakończyła w 1990 roku.
Grażyna Przybylska-Wendt była nie tylko lekarzem. Także pisała: pamiętniki, wiersze, wspomnienia, piosenki dla Kabaretu Lekarskiego. Publikacja „Szpital na Winiarach prosto i wspak” ukazała się w 2007 roku. Była również jedną z bohaterek filmu „Stan wojenny w Płocku” w reż. Tadeusza Bystrama oraz książki „17 miesięcy. Narodziny wolności” wydanej z inicjatywy Andrzeja Drętkiewicza.
W 2017 roku historia płockiej lekarki została opowiedziana w filmie „Życie Solidarnością pisane”, wyprodukowanym przez Europejskie Centrum „Solidarności” w Gdańsku oraz Video Studio Gdańsk. W NK Przedwiośnie w Płocku odbyła się premiera dokumentu z udziałem bohaterki. Grażyna Przybylska-Wendt przedstawioną na ekranie biografię uzupełniła, jak zwykle z humorem, o wątki, które się nie zmieściły. Jednym z nich jest historia z Włoch, gdzie mieszkają jej córki. – Wnuk miał przygotować prezentację na jakiś poważny temat. Wybrał upadek komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Dołączył moje zdjęcie z Lechem Wałęsą. Zrobiło furorę. Bałam się, żeby Włosi nie pomyśleli, że komunę razem z Wałęsą obaliła babcia Grażyna.
Podczas spotkania skomentowała także swoje zaangażowanie w sprawę katastrofy smoleńskiej. - Zainteresowałam się nią z potrzeby zawodowej solidarności. Błędy w badaniach uniemożliwiają wydanie jednoznacznej opinii. Dlatego ekshumacja i sekcja są konieczne. Żeby był komplet opinii, musi być komplet danych. W Rosji nie było medyka sądowego. Raporty wykonali patomorfolodzy.
Była świetnym kierowcą. Kilkanaście lat jeździła do szpitala przemalowaną z białej na żółtą Zastavą. Kochała zwierzęta. W wymarzonym domu z ogródkiem w Machcinie, do którego przeniosła się z Płocka, towarzyszyły jej koty i pies. Tam podejmowała przyjaciół kawą i żartobliwymi opowieściami z życia okolicy. Po powrocie do Płocka zamieszkała w bloku. Otoczona książkami porządkowała wspomnienia. Do końca była dzielna. Odeszła w swoim szpitalu.
Grażyna Przybylska-Wendt została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności.
Lena Szatkowska
fot. Jan Waćkowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze