Drużyna piłki nożnej 6–osobowej Kluge Team, wicemistrz Polski 2019 wystartował na Słowenii w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Przed rokiem zespół wywalczył drugie miejsce, przegrywając w finale z Dynamikiem Toruń. W tym roku niestety nie udało się choćby powtórzyć tamtego wyniku, ale sukcesem był start w gronie najlepszych europejskich zespołów.
Może nie wszyscy kibice wiedzą, że w Płocku jest bardzo dobry zespół, którego ambicją jest start w europejskich pucharach. Żeby pojechać do Mariboru, gdzie odbywały się tegoroczne rozgrywki Ligi Mistrzów, musieli zająć przynajmniej drugie miejsce w mistrzostwach Polski.
Wejście do grona najlepszych polskich zespołów to walka wieloetapowa, z której drużyna Kluge Team Płock wyszła zwycięsko. Ostatni mecz mistrzostw Polski płocczanie rozegrali 28 lipca w Chorzowie. Nie udało się wygrać pojedynku, ulegli Dynamikowi Toruń, ale obronili tytuł wicemistrzów Polski. To było ich przepustką na rozgrywki Ligi Mistrzów do Mariboru w Słowenii.
Rozgrywki Ligi Mistrzów zorganizowane zostały przez International Socca Federation. – W tych rozgrywkach bierzemy udział po raz drugi z rzędu. Rok temu w turnieju, który odbył się w Chorwacji w miejscowości Porec, cieszyliśmy się z ogromnego sukcesu, bo zdobyliśmy srebrne medale Ligi Mistrzów Socca. Teraz mamy większe apetyty – tłumaczył przed wyjazdem kapitan drużyny Bartek Dębicki.
Tegoroczna edycja Ligi Mistrzów Socca odbywała się od 5 do 8 września. Drużyna wystąpiła w turnieju w składzie: bramkarz Dariusz Malinowski oraz zawodnicy z pola: Piotr Skierkowski, Tomasz Golatowski, Wojciech Gapiński, Łukasz Kiełbasa, Bartosz Obojski, Maciej Piórkowski, Damian Surmak, Radosław Wiśniewski, Krystian Majchrzak, Bartłomiej Dębicki. Z przyczyn osobistych nie mógł pojechać Michał Muszyński.
Wracamy do domu
Jednak nie wszystko poszło po ich myśli. Fazę grupową zakończyli na drugim miejscu w grupie i awansowali do 1/8 finału, gdzie spotkali się ze zwycięzcą drugiej grupy – drużyną MFC Sofia Bułgaria. Niestety schodzili z boiska pokonani.
– Nasza przygoda w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów International Socca Federation kończy się dość szybko. Dla nas za szybko. Nie tak sobie to wyobrażaliśmy. Mecz przegrywamy po bardzo słabej pierwszej połowie, chociaż walczyliśmy do ostatniej minuty. Przyczyn można szukać wszędzie. Słaba dyspozycja w danej chwili w tak ważnym dla nas meczu, błędy sędziowskie, których było również sporo… My wiedzieliśmy, że musimy grać tak, żeby sędziowie nie mieli nic do powiedzenia. Mieliśmy swoje zdanie na temat ich pracy. Absolutnie nie zwalamy na nich całej winy, bo to my powinniśmy grać tak, żeby awansować. Ale mamy prawo skomentować przebieg meczu. Słabo to wyglądało – komentowali po powrocie.
Jol.
fot. archiwum klubu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze