Reklama

Nie dotykać poręczy

30/07/2019 19:00

Jedną z inwestycji, która stale przebija się na pierwsze strony gazet i portali informacyjnych, jest płockie molo, wybudowane kosztem 17 mln zł. Wyśmiewane przez kabareciarzy, niedoceniane przez mieszkańców miasta i odwiedzane jako kuriozum przez turystów, stale dostarcza tematów dziennikarzom. Ostatnio okazało się, że poraża prądem spacerujących.

Płockie molo to wyjątkowa w skali kraju inwestycja. Pomost o długości 358 m wchodzi łukiem w głąb Wisły z prawobrzeżnego bulwaru nadwiślańskiego w kierunku zachodnim. Przed sezonem zakończony został remont obiektu, a efektem wykonanych prac jest to, że zwłaszcza w słoneczne i bezchmurne dni poręcze zostają naelektryzowane. Gdy się ich dotknie, wtedy rażą lekkim prądem.
Jaki jest powód wyładowań? Mówiąc najprościej jak się da, podczas remontu zastosowana została sztuczna nawierzchnia, która powoduje, że w wyniku chodzenia po niej, na ubrania przenoszą się ładunki elektrostatyczne, a w momencie dotknięcia do stalowych elementów, czyli poręczy, powoduje wyładowania elektryczne.
Ponieważ temat stał się głośny, firma wykonująca remont przesłała wyjaśnienia do redakcji. „Do wykonania renowacji molo, będącej inwestycją Urzędu Miasta Płocka, wykorzystano ponad 26 000 mb deski Twinson Massive w kolorze orzech włoski, która pokryła aż 3600 m kw. jego powierzchni. Wykonawcą inwestycji jest firma Kompres Warszawa, za projekt odpowiedzialne jest biuro inżynierskie Anna Gontarz-Bagińska z Gdańska.

Reklama

Jol.
fot. D. Ossowski

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości