Coraz częściej w płockich szkołach, obok pani woźnej i nauczyciela, na korytarzu można spotkać mężczyzn w mundurach, z napisem ochrona. Taka tendencja jest zresztą w szkołach każdego stopnia.O ile w uczelniach wyższych zajmują się oni z reguły pilnowaniem zastawionych samochodami parkingów, szczególnie kiedy odbywają się zajęcia słuchaczy zaocznych, to w szkołach średnich, gimnazjach i podstawówkach mają do spełnienia o wiele bardziej odpowiedzialne zadanie. Przede wszystkim ich rolą jest zapobiegać różnego rodzaju zagrożeniom, związanym z przemocą, narkotykami, alkoholem. Czasami okazują się wręcz niezbędni, przeciwdziałając siłowym rozwiązaniom konfliktów pomiędzy uczniami, wymuszeniom pieniędzy, rozbojom czy kradzieżom i już chyba na trwałe wpiszą się w krajobrazy szkół, które przecież powinny być dla młodych ludzi przede wszystkim miejscem zdobywania wiedzy, a nie twierdzami, czujnie pilnowanymi przez wartowników, czasami wspomaganych przez policjantów i strażników miejskich. W płockich szkołach sytuacja jest różna, chociaż na pewno nie należy wywoływać paniki. W większości szkół nadal wystarczą czujne oczy nauczycieli i niezastąpionych pań woźnych, które z widzenia znają każdego ucznia. Jednak w niektórych placówkach zdecydowano się na zatrudnienie pracowników ochrony. - Ochrona musi być i szkoły powinny z niej korzystać. Głównym zadaniem pracowników ochrony jest wyłapywanie obcych osób chcących wejść do szkoły – taką opinię usłyszeliśmy od pedagoga szkolnego z LO im. Jagiełły. Rzeczywiście, w tej szkole pracownik ochrony spełnia swoje zadania. Zostaliśmy zatrzymani przy samym wejściu i dopiero po okazaniu legitymacji prasowych mogliśmy przejść dalej, uzyskując przy okazji rzetelną informację, gdzie możemy znaleźć dyrektora szkoły. Tak więc dostęp do szkoły wcale nie jest utrudniony dla osób, które musza w niej załatwić jakieś, z reguły, tak jak my, zawodowe sprawy. Jednak o bezpieczeństwo uczniów można dbać w różny sposób. Mogą to być na przykład częste wizyty dzielnicowego oraz udział w konkursach o tematyce związanej z bardzo szeroko pojmowanym bezpieczeństwem. Tak jest na przykład w Szkole Podstawowej nr 23 na Podolszycach Północ. Już pierwszaki wiedzą jak się zachowywać, żeby nie stać się ofiarą przestępcy: „Jeśli chcesz bezpiecznie żyć, musisz wciąż rozważnym być. Nie otwieraj drzwi nikomu, Gdy rodziców nie ma w domu. Z nieznajomym nie rozmawiaj, Bo się skutków złych obawiaj.” Ten krótki fragment pochodzi z sześciozwrotkowego wierszyka, napisanego przez dzieci z klasy Id na konkurs „LEW – GENERALI”, ogłoszony przez firmę ubezpieczeniową. Na tym się jednak nie skończyło. Uczniowie jednej z klas czwartych namalowali mapy osiedla. Uśmiechnięta głowa lwa oznaczała miejsca w których czują się bezpiecznie. Smutny lew był malowany w miejscach, zdaniem dzieci, niebezpiecznych. Na tej podstawie przygotowano mapę osiedli Podolszyce Północ i Zielony Jar z miejscami niebezpiecznymi. Mapa zostanie powieszona w punkcie przyjęć dzielnicowych przy ulicy Jana Pawła II 13. - Pomysł z mapą jest świetny. Muszę przyznać, że miejsca uznane przez dzieci za niebezpieczne pokrywają się z naszymi informacjami o zagrożeniach na tych osiedlach – mówi mł. asp. Adam Piotrowski, dzielnicowy z rejonu Podolszyce Północ. Przygotowana przez dzieci mapa zagrożeń na osiedlu została zaprezentowana przed wywiadówką w jednej z klas szóstych. Zanim rodzice zapoznali się z ocenami swoich pociech, obejrzeli „Kronikę wydarzeń”. Zaprezentowano w niej sytuacje, do których mogło dojść na osiedlu, wypadki drogowe, kradzieże. Uczniowie występujący w tym krótkim przedstawieniu przypomnieli rodzicom, że warto zaopatrzyć dziecko w odblaskowe elementy ubrania, uczulić je, żeby nie rozmawiało z obcymi i nie wpuszczało ich do mieszkań, nawet jeśli ci wydają się sympatyczni lub przedstawiają się jako znajomi rodziców. Później, uczniowie zaprezentowali jeszcze nagraną w szkole sondę, w której okazało się, że część dzieci była ofiarami lub świadkami pobić i wymuszeń pieniędzy na terenie szkoły lub osiedla. Być może cześć wypowiedzi była efektem fantazjowania młodych ludzi, ale cześć mogła być oparta na faktach. Po spotkaniu z dziećmi i rodzicami obecni na nim policjanci pojechali... na dyskotekę. - Pani pedagog z „mojej” szkoły prosiła mnie, żebyśmy pokręcili się wokół budynku w czasie dyskoteki – mówi st. sierż. Cezary Skierski, dzielnicowy z Podolszyc Południe, gdzie znajduje się Szkoła Podstawowa nr 22. Narkotyki? – Zdecydowanie nie biorę! Kilkanaście dni temu cała Polskę obiegły informacje o nowym, zabójczym narkotyku noszącym nazwę „ufo”. Pisaliśmy o tym już w poprzednim numerze Tygodnika Płockiego. W związku ze stwierdzonymi w Trójmieście przypadkami zgonów po zażyciu tabletek extazy o wzmocnionym działaniu, w całym kraju trwa obecnie intensywna akcja profilaktyczna, której głównym celem jest uświadomienie młodzieży szkodliwego działania wszelkiego rodzaju narkotyków, niezależnie od tego czy jest to marihuana, amfetamina, heroina, LSD, „ufo” czy „mitsubishi”. - Tabletki „ufo” przypominają drażetki lub witaminę C. Musicie państwo uczulić dzieci, żeby nie brały nic od obcych osób – mówił na spotkaniu z rodzicami w SP 23 mł. asp. Adam Piotrowski. – Musicie rozmawiać z dziećmi o tym, co ich dręczy, o ich problemach i radościach. Okazuje się, że szczera rozmowa z dzieckiem o jego codziennych radościach i troskach jest najlepszym środkiem zapobiegawczym przeciw zagrożeniom jakie niosą ze sobą narkotyki czy inne środki uzależniające takie jak alkohol i papierosy. - W naszej szkole programy profilaktyczne dotyczące uzależnień prowadzimy już w klasach trzecich – informuje Iwona Grabarska, wicedyrektor SP 23. - Myślę, że wszyscy nauczyciele z mojej szkoły są przygotowani do rozmowy z młodzieżą o różnego rodzaju uzależnieniach. Wszyscy nauczyciele przeszli szkolenia dotyczące narkotyków i narkomanii organizowane miedzy innymi przez ODN. Uważam, ze nasi nauczyciele są przygotowani, żeby odpowiednio zareagować. Już od kilku lat prowadzimy w szkole programy profilaktyczne „Siedem kroków” oraz „Noe”. W listopadzie odbyło się bardzo ciekawe szkolenie dotyczące narkotyków, które otworzyło nam oczy na wiele istotnych problemów, mogliśmy zobaczyć jak wyglądają narkotyki. Z sondaży przeprowadzanych w szkole wynika, że jest „czysto”. Musimy być jednak bardzo uważni, żeby coś się nie stało - mówi Katarzyna Góralska, dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego im. M. Dąbrowskiej. - Prowadzimy programy profilaktyczne, właśnie dziś rodzice dostaną broszury omawiające problem narkotyków i narkomanii. Na razie, takich zagrożeń u nas nie obserwujemy, ale trzeba przed tym ostrzegać – mówi dyrektorka Szkoły Podstawowej w Maszewie. - Wszyscy nasi nauczyciele przeszli szkolenia w związku z zagrożeniem, jakie niosą ze sobą narkotyki. Były one prowadzone przez policjanta z Centralnego Biura Śledczego. Na bieżąco są prowadzone warsztaty dla naszych uczniów, na których są ostrzegani przed skutkami zażywania narkotyków – usłyszeliśmy w Jagiellonce. – Każdy uczeń, który zgłosi jakikolwiek problem może liczyć na pomoc pedagoga. Z danych Komendy Miejskiej Policji w Płocku wynika, ze w naszym mieście kontakt z narkotykami ma około 1.600 osób. Ponad 500 z nich to osoby w wieku do 20 lat, a 316 dalszych od 21 do 24 lat. Z rozpoznania policyjnego wynika, że dystrybucja środków odurzających odbywa się między innymi w miejscach grupowania się młodzieży. Problemem może być także zażywanie środków nasennych i leków uspokajających. Z informacji policji wynika, że narkotyki trafiają do Płocka za pośrednictwem dealerów zaopatrujących się w nie w takich ośrodkach jak Warszawa, Toruń, Łódź czy Poznań. Zostały także odnotowane przypadki przywożenia środków odurzających do naszego miasta z Niemiec i Holandii, chociaż wcale nie jest wykluczone, ze narkotyki mogły trafiać na płocki rynek nawet z Turcji. Nie uciekajmy przed problemem Nadal niepokojąca jest sytuacja, że o narkotykach najwięcej wiedzą młodzi ludzie, a najmniej - rodzice. Zdarza się, że pokutuje w społeczeństwie jeszcze obraz chwiejącego się narkomana, ze strzykawką, gdzieś w ciemnym kącie podwórka. Niestety, problemy związane z narkotykami nie są jedynymi zagrożeniami czyhającymi na dzieci i młodzież. Dyrektorzy szkół zwracają uwagę, że częściej w ich pobliżu mogłyby się pojawiać patrole policji i Straży Miejskiej, które legitymowałyby osoby stojące przed budynkami szkół, a nie będące, szczególnie w przypadku szkół średnich, ich uczniami. Być może, wśród takich osób nie ma dealerów narkotykowych czy osób wymuszających pieniądze, ale częstsze wizyty stróżów porządku publicznego w okolicach szkół, na pewno działałaby na potencjalnych złoczyńców odstraszająco. Nie możemy udawać, że nie ma problemów, przechodzić obok nich obojętnie. Szkoda tylko, że trzeba do ich rozwiązywania wykorzystywać działania restrykcyjne. Jacek Danieluk Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze