Reklama

Nafciarze znowu za burtą rozgrywek

16/08/2017 09:17
Niestety, nie mają szczęścia do udziału w rozgrywkach Pucharu Polski piłkarze nożni Wisły Płock. Po zdobyciu Superpucharu w 2006 roku, drużyna nigdy nie zdołała wejść do elity tych rozgrywek. Tradycyjnie w nowym sezonie wszyscy obiecywali walkę i upragniony awans... Ostatecznie skończyło się – jak co roku – na pierwszej rundzie. Tym razem, w meczu 1/16 finału Pucharu Polski Wisła Płock uległa w Krakowie swojej imienniczce 1: 2. Honorowe trafienie dla Nafciarzy w 49. min zapisujemy na konto Jakuba Łukowskiego.
Obie drużyny spotkały się kilka dni wcześniej w Płocku, w meczu LOTTO Ekstraklasy. Faworytem byli goście, ale to gospodarze pokazali się z lepszej strony. Jak wszyscy kibice doskonale wiedzą, w regulaminowym czasie pojedynek zakończył się bezbramkowym remisem.
Niestety w spotkaniach z Wisłą Kraków rywalizacja często kończyła się sukcesem rywali w końcówce pojedynku. Tak było również w meczu ligowym. Sędzia doliczył 7 minut, a w 5., goście zdobyli zwycięskiego gola.
Tym razem jednak scenariusz był zupełnie inny. Nie bacząc na to, że Biała Gwiazda znów była faworytem, (na dodatek grała przed własną publicznością) płocczanie jako pierwsi strzelili gola. Zanim jednak Jakub Łukowski wpisał się na listę strzelców, szansę na prowadzenie mieli inni zawodnicy.
W meczu ligowym z Wisłą Kraków losy spotkania mógł odwrócić Mateusz Piątkowski, który w końcówce dwukrotnie miał znakomite, lecz niestety niewykorzystane sytuacje.
Od tak doświadczonego zawodnika można wymagać, by trafiał do siatki. Mateusz Piątkowski w poprzednim sezonie strzelił trzy gole, w tym dwa zdobyte 1 kwietnia przeciwko Cracovii. W tym sezonie na razie nie wpisał się na listę strzelców, za to ma chyba na koncie najwięcej strzałów, które totalnie minęły bramki rywali.
W meczu Pucharu Polski miał kolejną znakomitą szansę na początku spotkania. Niestety znów nie trafił w światło bramki. Widocznie potrzebuje więcej zajęć na murawie, by naprawić swój celownik... Szans na zdobycie bramki dostał sporo, na razie żadnej nie wykorzystał.
Po straconej szansie Piątkowskiego płocczanie przejęli inicjatywę, mocno atakowali i „bramka wisiała w powietrzu”. Nafciarze dwoili się i troili, oddawali strzały, jednak wszystkie trafiały poza bramkę lub w ręce Michała Buchalika, który przypomnijmy – wszedł na murawę w meczu ligowym za kontuzjowanego pierwszego bramkarza Wisły Kraków.
Wisła pokazywała dobry futbol – widowiskowy, niestety nieskuteczny. I połowa zakończyła się bezbramkowym remisem i dopiero po przerwie, jako pierwsi, goście strzelili gola. Jego autorem był Jakub Łukowski, o którym do tej pory pisaliśmy jedynie jako o członku drużyny w „skarbie kibica”.
Łukowski znakomicie rozpoczął II połowę spotkania. W 49. min wykorzystał podanie Piątkowskiego i trafił do siatki obok bezradnego Buchalika. Mało tego, dwie minuty później prowadzenie mógł podwyższyć Mikołaj Lebedyński, ale spudłował.
Na taki rezultat musieli odpowiedzieć gospodarze. W 56. min po faulu w polu karnym Dominika Furmana na Ivanie Gonzalezie, zawodnik Białej Gwiazdy sam wymierzył sprawiedliwość. Mateusz Kryczka był blisko szczęścia i złapania piłki, niestety zabrakło paru centymetrów.
To odrobinę podłamało podopiecznych Jerzego Brzęczka, którzy chyba stracili wiarę w zwycięstwo i awans do następnej rundy PP. Za to gospodarze złapali wiatr w żagle, próbując pokonać rezerwowego, ale bardzo dobrze spisującego się w meczu pucharowym płockiego bramkarza.
Strzelali: Rafał Boguski i Petar Brlek, główkował Jakub Bartosz. Wreszcie przyszła pechowa 85. min, która pozbawiła całkowicie marzeń płocką drużynę. Uderzenie Tomasza Cywki zatrzymał ręką w polu karnym Igor Łasicki, za co otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Nie była to jedyna kara. Sędzia podyktował także rzut karny, który ponownie na bramkę zamienił Gonzalez.
W ten sposób Wisła z Krakowa awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski. Dla płockiej Wisły znów przygoda zakończyła się na I rundzie, ale jest i dobra wiadomość. Do gry powrócił Jose Kante, który z meczu na mecz powinien odzyskiwać swoją wysoką formę i skuteczność z poprzedniego sezonu. Przypomnijmy, przed rokiem zdobył 10 goli – najwięcej ze wszystkich piłkarzy Wisły Płock.
Mecz Pucharu Polski oglądało niemal 8 tys. kibiców, a wśród nich niewielka, ale bardzo głośna grupka płocczan.
 Wisła Kraków: Michał Buchalik – Tomasz Cywka, Zoran Arsenić, Ivan Gonzalez, Rafał Pietrzak – Tibor Halilović, Pol Llonch (71 Patryk Małecki) – Jakub Bartosz (77 Martin Kostal), Kamil Wojtkowski, Rafał Boguski (67 Petar Brlek) – Paweł Brożek.
Wisła Płock: Mateusz Kryczka – Patryk Stępiński, Igor Łasicki, Bartłomiej Sielewski, Paul Pîrvulescu – Jakub Łukowski, Adam Dźwigała, Dominik Furman, Nico Varela (62 Konrad Michalak) – Mikołaj Lebedyński (70 Jose Kante), Mateusz Piątkowski (90 Giorgi Merebashvili).

Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości