Spotkania z zespołem z Niecieczy, choć nieliczne, zwykle obfitowały w ciekawe wydarzenia i zawsze toczyły się o „coś”. Wcześniej drużyny spotykały się na zapleczu Ekstraklasy, tym razem – w najwyższej klasie rozgrywkowej. Termalica to pewniak w rozgrywkach, zespół znakomicie grający na własnym stadionie, Wisła to beniaminek. A jednak płocczanie potrafili wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i wywieźli z gorącego terenu jeden punkt.
Kibice zapewne pamiętają rewelacyjny sezon 2014/2015 Wisły. Płocczanie pokonali rywali w Niecieczy, a przed końcem rozgrywek zajmowali II miejsce w tabeli i wystarczyło pokonać rywala na stadionie w Płocku, by cieszyć się z awansu. Niestety, wtedy przeciwnik okazał się bardziej zdeterminowany, skuteczniejszy i w efekcie płocki zespół jeszcze na rok pozostał na zapleczu Ekstraklasy. W tym sezonie, po 9 latach przerwy, podopieczni Marcina Kaczmarka powrócili do elity.
W 10. kolejce los zetknął ich z rywalem, który niesamowicie rozwinął się w Ekstraklasie i walczy o udział w europejskich pucharach. Czyni to niezwykle skutecznie, bowiem w tym sezonie na własnym stadionie jeszcze nie przegrał, mało tego – tylko Lech wywiózł remis.
Płocczanie przystępowali do tego spotkania po dwóch ważnych wygranych z rzędu. Wisła pokonała Zagłębie w Lubinie i Pogoń Szczecin przed własną publicznością. Niestety nie udało się dopisać do konta kolejnych 3 pkt. Drużyny musiały zadowolić się remisem.
Ale mogło być zupełnie inaczej. Zanim kibice dobrze rozsiedli się na swoich miejscach, w 3. min Dominik Furman wykonał rzut rożny i piłka poszybowała do Piotra Wlazło, który strzelił w słupek. Tradycyjnie już piłkarze Wisły największe zagrożenie stwarzali po dośrodkowaniach. Tym razem jednak strzały nie były na tyle precyzyjne, by piłka wpadła do siatki.
Mecz toczył się w średnim tempie, nie udawało się żadnej z drużyn stworzyć dobrej sytuacji, którą mógłby wykorzystać napastnik. Jedynie w 60. min, po dośrodkowaniu Patryka Stępińskiego, można było pokonać Krzysztofa Pilarza Jose Kante, ale piłka trafiła w poprzeczkę.
To były najgroźniejsze sytuacje Wisły. Najważniejsze, że przez najbliższe dni, przynajmniej do piątku, płocczanie będą cieszyć się wysokim, VI miejscem w tabeli Ekstraklasy. Kolejne punkty Wisła będzie miała szansę doliczyć do swojego konta w sobotę, po meczu z ostatnią w tabeli Wisłą Kraków. Początek wyznaczono na godz. 18.00.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze