Reklama

Nadal niepokonani

28/09/2016 11:29
Spotkania z zespołem z Niecieczy, choć nieliczne, zwykle obfitowały w ciekawe wydarzenia i zawsze toczyły się o „coś”. Wcześniej drużyny spotykały się na zapleczu Ekstraklasy, tym razem – w najwyższej klasie rozgrywkowej. Termalica to pewniak w rozgrywkach, zespół znakomicie grający na własnym stadionie, Wisła to beniaminek. A jednak płocczanie potrafili wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i wywieźli z gorącego terenu jeden punkt.
Kibice zapewne pamiętają rewelacyjny sezon 2014/2015 Wisły. Płocczanie pokonali rywali w Niecieczy, a przed końcem rozgrywek zajmowali II miejsce w tabeli i wystarczyło pokonać rywala na stadionie w Płocku, by cieszyć się z awansu. Niestety, wtedy przeciwnik okazał się bardziej zdeterminowany, skuteczniejszy i w efekcie płocki zespół jeszcze na rok pozostał na zapleczu Ekstraklasy. W tym sezonie, po 9 latach przerwy, podopieczni Marcina Kaczmarka powrócili do elity.
W 10. kolejce los zetknął ich z rywalem, który niesamowicie rozwinął się w Ekstraklasie i walczy o udział w europejskich pucharach. Czyni to niezwykle skutecznie, bowiem w tym sezonie na własnym stadionie jeszcze nie przegrał, mało tego – tylko Lech wywiózł remis.
Płocczanie przystępowali do tego spotkania po dwóch ważnych wygranych z rzędu. Wisła pokonała Zagłębie w Lubinie i Pogoń Szczecin przed własną publicznością. Niestety nie udało się dopisać do konta kolejnych 3 pkt. Drużyny musiały zadowolić się remisem.
Ale mogło być zupełnie inaczej. Zanim kibice dobrze rozsiedli się na swoich miejscach, w 3. min Dominik Furman wykonał rzut rożny i piłka poszybowała do Piotra Wlazło, który strzelił w słupek. Tradycyjnie już piłkarze Wisły największe zagrożenie stwarzali po dośrodkowaniach. Tym razem jednak strzały nie były na tyle precyzyjne, by piłka wpadła do siatki.
Mecz toczył się w średnim tempie, nie udawało się żadnej z drużyn stworzyć dobrej sytuacji, którą mógłby wykorzystać napastnik. Jedynie w 60. min, po dośrodkowaniu Patryka Stępińskiego, można było pokonać Krzysztofa Pilarza Jose Kante, ale piłka trafiła w poprzeczkę.
To były najgroźniejsze sytuacje Wisły. Najważniejsze, że przez najbliższe dni, przynajmniej do piątku, płocczanie będą cieszyć się wysokim, VI miejscem w tabeli Ekstraklasy. Kolejne punkty Wisła będzie miała szansę doliczyć do swojego konta w sobotę, po meczu z ostatnią w tabeli Wisłą Kraków. Początek wyznaczono na godz. 18.00.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości