Reklama

Na skrzyżowaniu dróg

05/04/2016 10:21
Spacerując polami i łąkami rodzinnej wsi nieraz zastanawiałem się, jacy byli mieszkańcy Góry, Góry Wsi i Marychnowa w odległej przeszłości. Niewiele zachowało się o nich informacji, ot kilka imion, trochę wspomnień, skryte w archiwach nieliczne dokumenty zawierające wzmianki o ich życiu. Tak niewiele… Przychodzą nowi ludzie, którym nieznane są losy naszych miejscowości. Starsi umierali i brakowało tych, którzy przekazaliby następcom historię swojej wsi i parafii. Stąd też powstała myśl opisania wszystkiego, co powinien wiedzieć każdy mieszkaniec, zwłaszcza młody obecny i ten następny oraz nowo przybyły – pisze we wstępie autor książki na temat trzech miejscowości położonych na terenie gminy Staroźreby: Góry, Góry Wsi i Marychnowa. Publikację wspomnieniową przygotował Kazimierz Dłabiszewski.
Ocalić od zapomnienia wiele osób, zdarzeń, faktów, które pozacierały się w pamięci i niedługo znikną zupełnie wraz z ostatnimi żyjącymi świadkami przeszłości to myśl, która przyświecała autorowi starającemu się odtworzyć historię miejscowości leżących na skrzyżowaniu trasy Warszawa-Bydgoszcz. Wspomnienia obejmują lata 20. i 30. II RP, czasy wojny, okupacji oraz pierwsze lata po zakończeniu wojny. Historię dworu i parafii udało się zrekonstruować bardziej szczegółowo. O codziennym życiu wsi opowiedzieli mieszkańcy: Marian Gałczyński, Magdalena Lewandowska, Honorata Lewandowska, Teresa Nowakowska-Zyznowska, Władysław Nowakowski, Teresa Staniszewska oraz Teodora i Mieczysław Wachol. Informacje na temat dworu uzupełnił Przemysław Popkowski, prawnuk ostatniego właściciela dworu, Stefana Popkowskiego, który udostępnił również fotografie z rodzinnego archiwum.
Pierwsza wzmianka o miejscowości Góra znalazła się w „Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego i innych Krajów Słowiańskich” z 1881 roku. Po parcelacji części majątku Góra powstała wieś Marychnów, nazwana tak od imienia żony Stefana Popkowskiego. Podczas II wojny światowej wieś Góra przemianowano na Berksztejn, a Marychnów na Birhte. Nazwy kilkakrotnie się zmieniały. Przez jakiś czas istniała także Nowa Góra.

Bitwa pod Górą

Historia wszystkich trzech miejscowości jest bardzo ciekawa. Nie omijały ich wielkie wydarzenia historyczne, na co wpływ miało położenie przy ważnym trakcie. Jednym z najważniejszych była słynna bitwa pod Górą w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, która skutecznie zatrzymała nacierający na Płock korpus konny Gaj-Chana. Wydarzenia te opisał Stefan Popkowski. Wg jego relacji bolszewicy weszli do Góry już w piątek 13 sierpnia i wielokrotnie potykali się z Polakami na okolicznych polach. Co ciekawe, walki trwały, ale prace polowe przynajmniej na początku nie ustawały. Miejscowi zajęci byli żniwami. Po wejściu bolszewików dwór został zdemolowany, meble i obrazy zniszczone. Za opał do ognisk, przy których grzali się najeźdźcy, służyły książki z biblioteki. Ludzie pomagali żołnierzom. Przeprowadzali zbiórki żywności i z narażeniem życia dostarczali polskim obrońcom.
Największa bitwa rozegrała się w dniach 16–18 sierpnia. Zakończyło ją zwycięstwo polskiego oręża. Poległo czterech żołnierzy: Julian Hermanowski, Marian Michalski, Stanisław Liszewski i Franciszek Michalski. Inni mieszkańcy Góry zginęli w bitwie pod Trzepowem. Rajmund Goszczyński z IV pułku ułanów poległ pod Berezówką. Pochowano go później na cmentarzu w Górze.
Bohaterom wojny polsko-bolszewickiej stawiano pomniki. Ten w Górze wzniesiono na gruntach majątku Popkowskich. Odsłonięty został 14 sierpnia 1938 roku. Zniszczyli go podczas II wojny światowej okupanci niemieccy, bo przy nim zbierali się mieszkańcy protestujący przeciwko Niemcom, czy inaczej – „szerzący propagandę antyniemiecką”. Pomnik wysadzono, gruz wykorzystano na budowę drogi. Tablica z nazwiskami poległych ocalała prawie nienaruszona. Ukryto ją na cmentarzu. Potem słuch o niej zaginął.

Wizyta prezydenta i imieniny Marszałka

Rzadkim zjawiskiem była zorza północna, którą w Górze zaobserwowano w nocy z 7 na 8 marca 1918 roku, o godz. 2.35. Relację zamieścił „Kurier Płocki”. Nie oszczędziła tych terenów także powódź 4 czerwca 1926 roku, spowodowana wielogodzinną ulewą. Wspominano, że „pola pszeniczne i żytnie woda tak zalała, że nie tylko nie widać było pszenicy, ale nawet tu i ówdzie żyta”, „rowami płynęły młode buraki cukrowe z korzonkami”, a „bydło, żeby się dostać w podwórze, musiało płynąć, bo woda sięgała grzbietu”.
W 20-leciu międzywojennym Góra była wsią folwarczną z dworem, drewnianym kościołem i czworakami. Dwór miał kuźnię. Zaczynały działać sklepiki. Maria Szymańska prowadziła tajne nauczanie. Od 1918 roku funkcjonowała jednoklasowa szkoła, mieszcząca się w budynku dworskim. Jej pracę przerwała wojna. Potem ponownie ją uruchomiono – w 1921 roku. W Górze uczyło się 85 dzieci, a szkołą kierowała Maria Wodzyńska. W 1926 roku powstał Dom Ludowy, w którym odbywały się uroczystości o charakterze patriotycznym z okazji świąt kościelnych i państwowych. Działało tam również kółko rolnicze. W 1928 roku w Górze wizytę złożył prezydent Ignacy Mościcki z małżonką. Witał go napis: „Witajże, witaj miły hospodynie”. Imieniny Józefa Piłsudskiego czczono zawodami sportowymi i konkursami sprawnościowymi.
Autor książki chcąc przybliżyć młodym czytelnikom, jak kiedyś wyglądało życie na wsi, umieścił w niej opisy dawnych zajęć, ubiorów, wyglądu gospodarstw, a nawet – przykładowych posiłków. Co jedzono? Popularny dziś chleb razowy to była raczej konieczność niż świadomy wybór. Na śniadanie i kolację podawano najczęściej kaszę jęczmienną, jaglaną na mleku lub barszcz oraz chleb razowy żytni. Obiad składał się zazwyczaj z dwóch potraw. Pierwszym daniem była kapusta z kaszą, a drugim kluski żytnie z twarogiem, ziemniaki, kasza jaglana lub pierogi z serem, a w poście z makuchem. Podśniadki i podwieczorki podawano zazwyczaj od św. Jana do św. Michała, ale tylko robotnikom pracującym przy żniwach i wykopkach. Składały się one z chleba razowego ze słoniną i kawy zbożowej. Do posiłków zasiadały całe rodziny, przy czym starsi członkowie rodziny siedzieli wokół ławy, a młodsi zazwyczaj stali.
II część książki Ocalić od zapomnienia opisuje lata 1939–1945. Już w pierwszym dniu wojny zrzucono na przechodzącą obok szosę 10 bomb. 9 września 1939 roku do Góry wkroczyli Niemcy. Niedługo potem – Sowieci. Na początku 1941 roku Niemcy aresztowali Czesława Kwiatkowskiego – nauczyciela i kierownika szkoły w Górze oraz księdza Józefa Strojnowskiego. Obaj zostali zamordowani w obozie w Działdowie. Prochy Czesława Kwiatkowskiego wróciły do Góry, do grobu rodzinnego na cmentarzu. Okupacja niemiecka zakończyła się 19 stycznia 1945 roku. Mieszkańcy krótko cieszyli się z wkroczenia wojska radzieckiego. Kolejnego dnia żołnierze zabierali żywność, rekwirowali konie i wozy. Rolnicy najbardziej nie mogli odżałować straconych koni. „Niemcy mordowali, a ruskie szabrowały”– mówili starsi mieszkańcy.

Lamus

W III części publikacji zapoznamy się z historią kościoła i parafii, która istniała prawdopodobnie już w XII wieku. Część IV opisuje losy dworu i majątku. Ostatnim właścicielem dóbr Góra był Stefan Maria Marceli Popkowski, polityk i korespondent płockich gazet. Wysiedlony w czasie okupacji, trafił do obozu w Dachau. Po wojnie zamieszkał z żoną w Drawsku Pomorskim. Zmarł 27 marca 1957 roku. Rodzina zdecydowała o przeniesieniu małżonków Popkowskich na cmentarz w Górze. Pogrzeb byłych „obszarników” został uznany za prowokację polityczną, i wszyscy uczestnicy ostatniego pożegnania zostali tymczasowo aresztowani. Na uwagę zasługuje także historia znajdującego się nieopodal dworu „lamusa”. Był to jeden z najstarszych budynków w powiecie płockim, pochodził z XV wieku. Być może służył jako dojrzewalnia serów. Niestety ktoś wydał decyzję o jego rozebraniu (prawdopodobnie miało to związek z planowaną budową „tysiąclatki”). Ostatni rozdział książki obejmuje pierwsze lata po wyzwoleniu. Na końcu publikacji znajduje się aneks ze zdjęciami mieszkańców Góry, fotografiami starych zabudowań, naczyń i sprzętów kuchennych oraz zupełnie unikatowe zdjęcie Pomnika Wolności ku czci poległych w wojnie 1920 roku.
Publikację książki umożliwili sponsorzy: Urząd Gminy w Staroźrebach oraz firmy prywatne. Projekt okładki autorstwa Ewy Dłabiszewskiej-Wach.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości