Reklama

Na molo nic się nie dzieje

01/02/2012 12:07
Na płockim molo nic się nie dzieje. Pomost łączący molo z lądem jak stał tak stoi. Miejski Zespół Obiektów Sportowych wysłał do wykonawcy obiektu, firmy Bilfinger Berger, ponaglenie do usunięcia usterek. Natomiast radni z Komisji Rewizyjnej czekają na ekspertyzę prawną. Przewodniczący komisji zapowiada, że po otrzymaniu dokumentu zostaną podjęte dalsze działania w celu ustalenia, kto ponosi winę za zaistniałą sytuację.
Płockie molo zostało oddane do użytku w czerwcu ubiegłego roku, ponad pół roku po planowanym pierwotnie terminie. Trzy miesiące później okazało się, że pomost łączący je z lądem jest w złym stanie technicznym. Zarządca obiektu, Miejski Zespół Obiektów Sportowych, ograniczył korzystanie z obiektu, ale dalej na samo molo można było wejść. MZOS zlecił także Instytutowi Badawczemu Dróg i Mostów z Warszawy wykonanie ekspertyzy technicznej obiektu. W dokumencie zostały wskazane liczne usterki. Eksperci jednoznacznie stwierdzili, że część pali podpierających pomost łączący molo z lądem została uszkodzona przez krę na początku ubiegłego roku. Potwierdzają to dołączone do dokumentacji zdjęcia. Widać uszkodzenia betonowych pali. Jeden z nich (pal nr 33) został całkowicie złamany. O tym już informowaliśmy czytelników Tygodnika Płockiego. W tym miejscu dźwigar główny nie ma podparcia. Jest jedynie wspornikowo oparty na palu nr 32. Powoduje to przeciążenie i duże odkształcenie konstrukcji stalowej. Odkształconych i powyginanych jest też wiele śrub łączących głowice pali z konstrukcją stalową pomostu. Jednak problemy były już na etapie wbijania pali. Te, których nie udało się wbić na odpowiednią głębokość, były obcinane do odpowiedniej wysokości. Jednak nie zawsze się to udawało. Niektóre pale zostały przycięte zbyt mocno. Wobec tego zostały dosztukowane. Do ich przedłużenia użyto zdaniem ekspertów niewłaściwie przygotowanej podlewki, płyt chodnikowych, dachówek ceramicznych, a nawet metalowego złomu. Zdaniem autorów ekspertyzy pomost należy jak najszybciej rozebrać. Wskazują, że pale nr 30, 33, 37 i 39, które stoją od strony nurtu rzeki, nie spełniają już swojej funkcji. Konstrukcja pomostu nie opiera się także na palu nr 44. Pomost obciążony płynącą po Wiśle krą może runąć. Wszystko z powodu braku zabezpieczeń przed krą właśnie oraz przed uderzeniami jednostek pływających. Taką rolę powinny pełnić izbice i falochrony, ale przy molo ich nie wybudowano.
Zdemontowana konstrukcja pomostu, drewniana i stalowa, powinna być złożona w bezpiecznym miejscu i w miarę możliwości użyta przy odbudowie. Jednak zanim pomost zostanie odbudowany, należałoby przygotować trzy różne koncepcje realizacji tego przedsięwzięcia. Ich oceną, jeszcze przed przygotowaniem projektu, powinni zająć się specjaliści z branży budownictwa mostowego i wodnego. Natomiast jako niewłaściwe eksperci z IBDiM wskazali podjęcie prac naprawczych według projektu wykonawcy, firmy Bilfinger Berger. Powodem jest brak gwarancji projektanta i wykonawcy prac na skuteczność naprawy, ponadto projektant zaznaczył, że ich wykonanie nie przywróci pełnej wartości użytkowej pomostu i zalecił po zakończeniu prac wyznaczenie strefy zmniejszonego obciążenia.
Teraz pozostaje kwestia wyboru wykonawcy prac rozbiórkowych. MZOS wysłał do firmy Bilfinger Berger ponaglenie z wezwaniem do natychmiastowego usunięcia usterek.
– Firma ma siedem dni od doręczenia pisma na rozpoczęcie prac. Powinny się one zakończyć do końca lutego. Jeśli tego nie zrobi, da to nam możliwość wyboru. Będziemy mogli wady i usterki usunąć sami, a kosztami obciążyć wykonawcę obiektu. Poszukujemy także wykonawcy projektu odbudowy pomostu. Musimy także przygotować się do przechowania konstrukcji – mówi dyrektor MZOS Andrzej Zarębski.
Rzecznik prasowy Bilfinger Berger w związku z płockim molo udziela wciąż tej samej odpowiedzi: – Jesteśmy w stanie podjąć się demontażu pomostu. Przygotowaliśmy nawet kosztorys tego przedsięwzięcia. Nie zrobimy tego jednak w ramach gwarancji – mówi Mateusz Gdowski, podkreślając, że obiekt został wybudowany zgodnie z projektem.
Całą sprawą zajmują się także radni z Komisji Rewizyjnej: – Wystąpiliśmy do prezydenta Płocka o przygotowanie dwóch ekspertyz. Pierwszą, techniczną, już mamy. Czekamy jeszcze na ekspertyzę prawną, która wskaże, wobec kogo należy wyciągnąć konsekwencje. Gdy będziemy już mieli ten dokument, podejmiemy dalsze kroki – mówi przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Płocka Artur Kras.
Płockie molo miało być gotowe jesienią 2010 roku. Zostało oddane do użytku dopiero w połowie roku ubiegłego. Jego projekt zakładał, że będzie odporne na działanie kry. Niestety, jak orzekli eksperci z IBDiM, część pali nie przetrzymała nawet pierwszej zimy. Teraz konstrukcja w każdej chwili może się zawalić. Wszystko zależy od sytuacji na Wiśle.    Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości