Reklama

Na dziś nie trenujemy...

26/03/2020 08:00

Zawodnicy biorący udział w rozgrywkach IV ligi mazowieckiej piłki siatkowej mężczyzn mają przymusowe wakacje. Choć do końca tego sezonu pozostało kilka spotkań do rozegrania, to nie trenują. Powód jest prozaiczny – nie mają gdzie, bo hale sportowe są pozamykane.

W IV lidze mazowieckiej piłki siatkowej mężczyzn Płock ma dwa kluby. Jeden z nich walczy o awans do III ligi. Drugi zajmuje miejsce w środku tabeli i właściwie nie ma szans, ani na awans, ani na spadek.
Prezes KPS Płock Damian Konopski jest zaniepokojony aktualną sytuacją. – Na tę chwilę nie trenujemy - nie mamy gdzie, wszystko jest pozamykane. Blaszak Arena w której mieliśmy treningi i rozgrywaliśmy mecze, również – tłumaczy. 
Oczywiście nikt nie ma żadnych konkretnych informacji, czy rozgrywki będą kontynuowane, czy nie. – Na razie nic nie wiadomo, wiadomości będą podawane na bieżąco – tłumaczy. 
Zdaniem prezesa Konopskiego, gdyby rozgrywki zostały wznowione, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je dokończyć nawet w maju. 
– Moim zdaniem powinny być rozpatrywane dwie opcje - albo kończymy rozgrywki, kiedy będzie można, albo anulujemy cały sezon, bo ktoś musi awansować, chyba że nikt nie awansuje - wtedy cały sezon zostanie anulowany – wyjaśnia. 
Dla drużyny KPS w grę wchodzi jedynie dokończenie rozgrywek. 
– Trochę by było szkoda, tym bardziej dla nas, bo włożyliśmy bardzo dużo pracy w to, co do tej pory osiągnęliśmy i mamy bardzo duże szanse na awans – twierdzi. Drużyna zajmuje IV miejsce w tabeli, nad piątą drużyną ma przewagę 9 pkt. A do końca rozgrywek pozostały cztery kolejki.
Teraz zawodnicy mają przerwę i nikt nie jest w stanie stwierdzić, jak długo ona potrwa. – To jest niewiadoma, może być różnie. Jednak trochę szkoda, że jest taka sytuacja. Przynajmniej dwa tygodnie w siatkówce bez treningów, gdzie trzeba „czuć” piłkę, to dosyć dużo. A my zaczynaliśmy stabilizować naszą formę, więc też nie wiadomo, jak będzie to wyglądać po przerwie – kończy rozmowę Damian Konopski.  
W nieco innej sytuacji jest MUKS Volley Płock. – My nie mamy szans na awans, ani na spadek, bo nie ma już niższej klasy rozgrywkowej, zajmujemy miejsce w środku tabeli i to nas satysfakcjonuje w pierwszym naszym sezonie w lidze – zapewnia trener drużyny MUKS Volley Płock Jerzy Chęciński.
I na wstępie podkreśla, że nawet gdyby chcieli teraz trenować, to i tak nie mają gdzie, bo wszystkie obiekty, także ich hala, decyzją władz uczelni, została zamknięta. – Ale zdrowie, i trenerów, i zawodników jest najważniejsze. Nie ma żadnego powodu, by rozgrywki przedkładać nad utrzymanie formy – tłumaczy swoje zdanie J. Chęciński.
Jego zdaniem bardzo prawdopodobna jest decyzja związku, że rozgrywki zostaną zakończone na aktualnym etapie, czyli cztery kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej. 
W chwili rozmowy wiadomo było, że szkoły będą pozamykane do 25 marca z możliwością przedłużenia tego terminu. A to oznacza, że hale nie będą dostępne dla sportowców. – Zresztą nawet gdyby można byłoby trenować, gdyby hale były otwarte, to nie wiem, czy byśmy się zdecydowali na kontynuowanie treningów – zapowiada trener. 
I zachęca, by trenować w domowym zaciszu, także biegać, ale nie w tych najpopularniejszych miejscach, gdzie mogą być skupiska ludzi. Zdrowie każdego, nie tylko sportowca, jest najważniejsze.
– Dla mnie najważniejsze jest, żeby wszyscy, w pełni zdrowi, wrócili do pracy. Nie zdziwiłbym się, gdyby rozgrywki zakończyły się na tym etapie. Ważniejsze jest to, żeby decyzja, obojętnie jaka, ale żeby była znana jak najwcześniej – twierdzi trener Chęciński.
 

Jol.
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości