Zawodnicy biorący udział w rozgrywkach IV ligi mazowieckiej piłki siatkowej mężczyzn mają przymusowe wakacje. Choć do końca tego sezonu pozostało kilka spotkań do rozegrania, to nie trenują. Powód jest prozaiczny – nie mają gdzie, bo hale sportowe są pozamykane.
W IV lidze mazowieckiej piłki siatkowej mężczyzn Płock ma dwa kluby. Jeden z nich walczy o awans do III ligi. Drugi zajmuje miejsce w środku tabeli i właściwie nie ma szans, ani na awans, ani na spadek.
Prezes KPS Płock Damian Konopski jest zaniepokojony aktualną sytuacją. – Na tę chwilę nie trenujemy - nie mamy gdzie, wszystko jest pozamykane. Blaszak Arena w której mieliśmy treningi i rozgrywaliśmy mecze, również – tłumaczy.
Oczywiście nikt nie ma żadnych konkretnych informacji, czy rozgrywki będą kontynuowane, czy nie. – Na razie nic nie wiadomo, wiadomości będą podawane na bieżąco – tłumaczy.
Zdaniem prezesa Konopskiego, gdyby rozgrywki zostały wznowione, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je dokończyć nawet w maju.
– Moim zdaniem powinny być rozpatrywane dwie opcje - albo kończymy rozgrywki, kiedy będzie można, albo anulujemy cały sezon, bo ktoś musi awansować, chyba że nikt nie awansuje - wtedy cały sezon zostanie anulowany – wyjaśnia.
Dla drużyny KPS w grę wchodzi jedynie dokończenie rozgrywek.
– Trochę by było szkoda, tym bardziej dla nas, bo włożyliśmy bardzo dużo pracy w to, co do tej pory osiągnęliśmy i mamy bardzo duże szanse na awans – twierdzi. Drużyna zajmuje IV miejsce w tabeli, nad piątą drużyną ma przewagę 9 pkt. A do końca rozgrywek pozostały cztery kolejki.
Teraz zawodnicy mają przerwę i nikt nie jest w stanie stwierdzić, jak długo ona potrwa. – To jest niewiadoma, może być różnie. Jednak trochę szkoda, że jest taka sytuacja. Przynajmniej dwa tygodnie w siatkówce bez treningów, gdzie trzeba „czuć” piłkę, to dosyć dużo. A my zaczynaliśmy stabilizować naszą formę, więc też nie wiadomo, jak będzie to wyglądać po przerwie – kończy rozmowę Damian Konopski.
W nieco innej sytuacji jest MUKS Volley Płock. – My nie mamy szans na awans, ani na spadek, bo nie ma już niższej klasy rozgrywkowej, zajmujemy miejsce w środku tabeli i to nas satysfakcjonuje w pierwszym naszym sezonie w lidze – zapewnia trener drużyny MUKS Volley Płock Jerzy Chęciński.
I na wstępie podkreśla, że nawet gdyby chcieli teraz trenować, to i tak nie mają gdzie, bo wszystkie obiekty, także ich hala, decyzją władz uczelni, została zamknięta. – Ale zdrowie, i trenerów, i zawodników jest najważniejsze. Nie ma żadnego powodu, by rozgrywki przedkładać nad utrzymanie formy – tłumaczy swoje zdanie J. Chęciński.
Jego zdaniem bardzo prawdopodobna jest decyzja związku, że rozgrywki zostaną zakończone na aktualnym etapie, czyli cztery kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej.
W chwili rozmowy wiadomo było, że szkoły będą pozamykane do 25 marca z możliwością przedłużenia tego terminu. A to oznacza, że hale nie będą dostępne dla sportowców. – Zresztą nawet gdyby można byłoby trenować, gdyby hale były otwarte, to nie wiem, czy byśmy się zdecydowali na kontynuowanie treningów – zapowiada trener.
I zachęca, by trenować w domowym zaciszu, także biegać, ale nie w tych najpopularniejszych miejscach, gdzie mogą być skupiska ludzi. Zdrowie każdego, nie tylko sportowca, jest najważniejsze.
– Dla mnie najważniejsze jest, żeby wszyscy, w pełni zdrowi, wrócili do pracy. Nie zdziwiłbym się, gdyby rozgrywki zakończyły się na tym etapie. Ważniejsze jest to, żeby decyzja, obojętnie jaka, ale żeby była znana jak najwcześniej – twierdzi trener Chęciński.
Jol.
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze