Kto jeszcze pamięta „Siedem życzeń”, świetny polski serial dla młodzieży z lat 80-tych? Jego fabuła kręciła się wokół kota, który spełniał życzenia. Gdy się do tego zabierał, wokół oczu wirowały mu złote kręgi, a animowany pyszczek wypowiadał głębokim głosem Macieja Zembatego słowa: „Hator, Hator, Hator…”.
Koncepcja kota, który spełniał życzenia swego nastoletniego właściciela Darka, wywarła na mojej dziecięcej wersji piorunujące wrażenie. Zapamiętałam Rademenesa (kot z serialu nosił właśnie to piękne imię), Darka i tę mantrę „Hator, Hator…”.
Proszę więc wyobrazić sobie moje zdumienie i radość, gdy niecałe 40 lat później dowiedziałam się, że owo „Hator” to nie tylko ładnie brzmiący zlepek liter, a całkiem konkretna postać. Ba, przekonałam się nawet, jak owa postać wygląda! A wszystko dzięki Muzeum Mazowieckiemu w Płocku.
Hator, a właściwie „Bogini Hator” czeka na Was na wystawie sztuki art deco Muzeum Mazowieckiego w Płocku przy ul. Kolegialnej 6. Konkretnie na jej parterze, po prawej stronie od wejścia, w aneksie nazwanym „1910”. To sporych rozmiarów obraz Edwarda Okunia z roku 1916. Przedstawia – a jakże – Hator, a właściwie Hathor, egipską boginię nieba, która z czasem w mitologii starożytnej stała się również boginią miłości, muzyki, tańca i radości, opiekunką kobiet i matek. Egipcjanie przedstawiali ją początkowo jako krowę, potem jako kobietę z głową krowy, w końcu jako kobietę z całkiem regularną głową ozdobioną krowimi rogami ze słonecznym dyskiem pomiędzy nimi.

Na płockim obrazie Hator nie ma nic wspólnego z krową – jest bardzo przystojną panią w sukni z turkusowych i zielonych piór. U stóp jej klęczy wpatrzony w nią mężczyzna, za nią przycupnęły dwa przypominające małpy stwory.
Obraz jest piękny, a my, Płocczanie możemy być dumni, że nasze muzeum ma w swych zbiorach taką perełkę. Tym bardziej, że wiąże się z nią jeszcze jedna interesująca historia, związana z „Faraonem” Prusa.
Otóż – jak już wspomniałam, autorem „Bogini Hator” jest Edward Okuń (1872–1945), jeden z najbardziej barwnych przedstawicieli polskiej secesji i symbolizmu. Malował pejzaże, portrety oraz fantastyczne, bogato dekoracyjne kompozycje, często inspirowane literaturą i mitami. Już jako młody artysta studiował w Warszawie, Monachium i Paryżu (odziedziczył majątek i nie musiał martwić się o pieniądze), a ponad dwie dekady spędził we Włoszech, gdzie zafascynowany pejzażami południa Europy tworzył prace o niezwykłym świetle i kolorze. Okuń był także cenionym ilustratorem – współpracował z europejskimi pismami takimi jak niemieckie „Jugend” oraz polskim „Chimera”, projektując okładki, winiety i rysunki do dzieł takich pisarzy jak Bolesław Prus czy Stefan Żeromski. W 1921 roku wrócił do Polski, zamieszkał w Warszawie. Wraz z przyjaciółmi założył lożę masońską „Kopernik”. Jako wiceprezes Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych był bezpośrednim świadkiem zamachu w Zachęcie na prezydenta Gabriela Narutowicza w 1922 roku – ba, wraz z adiutantem prezydenta pomógł obezwładnić zamachowca! Po powstaniu warszawskim przeniósł się do Skierniewic, gdzie w roku 1945 (miał wtedy 73 lata) dosięgnęła go przypadkowa kula.
Jeśli kochacie malarstwo, musicie obejrzeć jego obrazy „Śmierć Paganiniego” czy „My i wojna”, albo inny obraz Okunia ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku – „Autoportretem z żoną na tle Anticoli Corrado”. Obiecuję, zachwycicie się.
Wracając do naszej Hator – płótno to jest niewątpliwie efektem podróży malarza do Egiptu w 1913 roku. Okuń realizował wtedy zamówienie słynnego wydawnictwa Gebethner i Wolff na ilustracje do powieści „Faraon”. Pięknie ilustrowana i wzbogacona o komentarze krytyczne książka miała być hołdem dla zmarłego rok wcześniej Bolesława Prusa. To zlecenie było marzeniem artysty – 2 tysiące rubli honorarium plus pokrycie kosztów podróży do kraju faraonów! Okuń spędził w Egipcie kilka miesięcy, chłonął krajobrazy, historię, architekturę i mitologię, a następnie przeniósł ten świat na papier. Trasa jego wędrówki nie jest znana, wytrawni egiptolodzy potrafią jednak odtworzyć jej przebieg w oparciu o inspiracje kolejnych ilustracji Okunia.
Malarz wypełnił zadanie wzorowo, jego egipskie prace były piękne, oddawały ducha tego niezwykłego kraju i jego sztuki. Niestety, do wydania „Faraona” przez Gebethnera i Wolffa nie doszło, na przeszkodzie stanął prawdopodobnie wybuch pierwszej wojny światowej. Nieco później książkę wydało inne już wydawnictwo. Swoją drogą „Faraona” z ilustracjami Okunia wydawano także współcześnie – jeśli dobrze poszperacie w sieci, możecie sprawić sobie ten egipski skarb.
Egipt został już w Okuniu na zawsze. Inspirował go, nawet gdy ilustracje do książki były już gotowe. Zapewne stąd wzięła się „Bogini Hator”. Z pewnością z Egiptu wziął się także słynny portret Józefa Piłsudskiego, przedstawionego z profilu, otulonego białymi skrzydłami orła. To wypisz wymaluj lustrzane odbicie Ramzesa XIII z okładki „Faraona”, tyle że Ramzesa obejmuje skrzydłami sokół.
Muzeum Mazowieckie zaprasza Was do swego skarbca – znajdziecie tam tysiące podobnych niezwykłości.
Milena Orłowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze