Wystawa o polskich Sprawiedliwych – część nowego muzealnego projektu „Choćby jedno życie, choćby kromka chleba”, premiera wydawnicza książki zawierającej opowieści płockich Żydów oraz podpisanie umowy o współpracy Muzeum Mazowieckiego z warszawskim Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN były głównymi wydarzeniami czwartej edycji Płockich Dni Żydowskich.
W czwartek goście Muzeum Żydów Mazowieckich obejrzeli wystawę planszową „Z narażeniem życia – Polacy ratujący Żydów podczas Zagłady”opowiadającą o polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ekspozycja, która czynna będzie do 20 listopada, prezentuje historie Polaków niosących pomoc prześladowanym Żydom – ściągając przy tym na siebie i swoich najbliższych wyrok śmierci. Autorzy wystawy ukazują losy ratujących i ratowanych w kontekście historycznym. Objaśnione są okoliczności, skala udzielanej pomocy, motywacje kierujące ratującymi. – Człowieczeństwo wymagało tego, żeby pomóc drugiemu. Nie zastanawiałem się, co mi grozi – czy kara śmierci, czy obóz koncentracyjny (cytat z wypowiedzi Jana Bartczaka, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata). – Co teraz zrobimy? Zostawić tak ich? Przecież to są ludzie. To grzech nie pomóc. To jest przecież człowiek, bliźni. Niech się dzieje wola boska. I ich wpuściliśmy. Ze zdjęć spoglądają na nas konkretne osoby, które nie zawahały się pomóc mimo strachu i egzekucji. – Na rynku Niemcy robili pokazowe egzekucje. Wisieli obok siebie Polacy i Żydzi. I tak Niemcy społeczeństwo uświadamiali… co grozi za przechowywanie Żydów (Ryszard Ciszewski, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata). Na wystawie są także historie spotkań po latach tych, którzy przeżyli.
Ekspozycję przygotowało stołeczne Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, w partnerstwie z polskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Podczas wernisażu dyrektor warszawskiej placówki, prof. Dariusz Stola podpisał umowę o współpracy z Muzeum Żydów Mazowieckich. Oba muzea nie tylko będą wspólnie organizować seminaria, spotkania czy konferencje, ale być może porozumienie spowoduje, że odwiedzający Warszawę Żydzi przyjadą również do Płocka, aby zwiedzić nasze muzeum i miasto. – Możemy pomarzyć o takim otoczeniu. Nasze muzeum stoi w sercu dawnego getta, gdzie po wojnie zostało morze gruzów. I najbliższa okolica jest wciąż pusta – mówił dyrektor Muzeum POLIN. – Nasze muzea łączy dobry, organiczny związek. Razem będziemy podkreślać, że historia Polski i historia Żydów jest nierozerwalna. Holocaust położył się cieniem na wielowiekową tradycję żydowską w polskiej kulturze. Dlatego chcemy uświadamiać, że Żydzi byli i są nie tylko ważną częścią naszego kraju, ale także naszych regionów i naszych miast – podkreślał. Dyrektor płockiej placówki Leonard Sobieraj wyraził nadzieję, że podpisane porozumienie przyczyni się do tego, że odwiedzająca Polskę społeczność żydowska dowie się o naszym muzeum „skierowanym również do niej”. Ponadto Muzeum Żydów Mazowieckich będzie mogło skorzystać z wiedzy i doświadczenia ekspertów pracujących w Muzeum Historii Żydów Polskich.
W piątek o swojej książce Raz jeszcze. Żydzi, Płock, Polska w rozmowie z Renatą Kraszewską opowiadał Rafał Kowalski, zastępca kierownika Muzeum Żydów Mazowieckich. Autor prawie trzy lata zbierał opowieści płocczan pochodzenia żydowskiego urodzonych przed wojną, którzy przeżyli Holokaust. Dziś mieszkają za granicą. Z ich relacji powstała barwna publikacja zawierająca zapomniany obraz miasta.
Ratowałam
ludzi
Ostatnim punktem Płockich Dni Żydowskich było spotkanie z Wojciechem i Andrzejem Celińskimi pt. „Rozmowa o Matce”, w cyklu „Choćby jedno życie, choćby kromka chleba” – o Polakach ratujących Żydów w czasie Zagłady. Bohaterką była Zofia z Lipskich Celińska, siostra Jana Józefa Lipskiego, członkini AK, współorganizatorka stowarzyszenia Synagoga Płocka, która podczas II wojny światowej przyczyniła się do uratowania m.in. Zofii Lewinówny – współautorki razem z Władysławem Bartoszewskim książki „Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939–1945”. Zofia Celińska zmarła 28 lipca.
– Nie tak miało być. Kiedy w styczniu 2016 zjawiłam się w domu Zofii Celińskiej razem z Piotrem Dąbrowskim, wszystko wskazywało na to, że pani Zofia będzie dzisiaj obecna i sama opowie o ratowaniu swoich przyjaciół – opowiadała prowadząca spotkanie Barbara Rydzewska z Działu Historii Muzeum Mazowieckiego. – Niestety niedawno zmarła. Jej opowieść pozostała na zarejestrowanym filmie. Usłyszymy ją, ale na pytania odpowiedzą synowie: Andrzej – polityk i Wojciech – lekarz z Wyszogrodu.
Wojciech Celiński rozpoczął od historii rodziny. – Nasza matka pochodziła z Wyszogrodu, ojciec nie. Pobrali się w Rosji. Babka Aniela Kobla miała 4 klasy szkoły podstawowej rosyjskiej, dziadek był inżynierem. Mama często wspominała słowa babki: „Zosiu ucz się, żeby mieć własne pieniądze, żeby od nikogo nie zależeć”. Pamiętam prababkę – z biednej rodziny, ale z książką. Kiedy mama zamieszkała w Warszawie, odwiedzała dziadków w Wyszogrodzie. Jak wyglądał Wyszogród, opowiedział Andrzej Celiński. – 70% mieszkańców to była ludność żydowska. Nie słyszałem, by były incydenty antysemickie. Burmistrzem był Polak, wiceburmistrzem – Żyd. Taka była niepisana umowa. Pod Wyszogrodem żyła mała społeczność niemiecka. Mieli swój cmentarz ewangelicki. Wszystkie społeczności obok siebie. Antagonizmów nie było.
Zofia Celińska uczęszczała do Państwowego Żeńskiego Gimnazjum im. Marii Konopnickiej w Warszawie. Tu poznała Zofię Lewinównę, Olę Zweibaumównę, Wandę Makuch, Helę Balicką, Wisię Łobzowską, Heddę Semilównę. Matką chrzestną Andrzeja Celińskiego została Hela Balicka. Pochodziła z rodziny bardzo lewicowych polskich Żydów, związanych z ruchem socjalistycznym. Baliccy podczas okupacji również ukrywali u siebie Żydów (m.in. Sarę Biderman, z Żydowskiej Organizacji Bojowej i Hankę Szapiro). Zofia Celińska w 1938 roku zdała maturę i rozpoczęła studia w SGH. Mieszkała z rodziną w Warszawie przy ulicy Filtrowej. W ich domu przebywali: Zosia Lewinówna, Ola Hedda, Władysław i Rachela Kohanowie. – Pani Kohan źle mówiła po polsku, nie zdawała sobie sprawy z niebezpieczeństwa – kazała trzepać futra na podwórku. Żydów, którzy byli zasymilowani, łatwiej było schować. Ale z tymi, którzy nie byli zasymilowani, było bardzo ciężko. Ryzyko było ogromne – opowiadała w filmie Zofia Celińska.
– Zapytałam panią Zofię, w imię czego pomagała? – mówiła Barbara Rydzewska. – Odpowiedziała, że jej rodzice po prostu zachowywali się przyzwoicie. Pomagali wszystkim, którzy potrzebowali pomocy
Rachela Kohan nie przeżyła. Dowiedziawszy się o ewakuacji Warszawy popełniła samobójstwo. Jej mąż zmarł wcześniej na atak serca. Ola Zweibaumówna i jej rodzina uratowali się. Przeżyła również Zofia Lewinówna.
W 2001 roku za swoją postawę Zofia Celińska uhonorowana została tytułem i medalem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”.
– Ratowałam ludzi. Nie przyszłoby mi do głowy domagać się nagród za to, że byłam człowiekiem. Czuję się przyzwoitą osobą – powiedziała Zofia Celińska w rozmowie z Barbarą Rydzewską.
(lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze