Wśród kibiców piłki ręcznej trwa spór, który z bramkarzy Orlen Wisły powinien być pierwszy, który drugi, a którego zadaniem jest tylko pilnowanie miejsca na ławce rezerwowych. Do tej pory w drużynie Manolo Cadenasa Adam Morawski był tym trzecim, ale w meczu z Zagłębiem Lubin pokazał, że potrafi bronić, a kibice obejrzeli teatr jednego aktora.
Do 12. min spotkania i remisu 7:7 na parkiecie nie działo się nic nadzwyczajnego, a w bramce Orlen Wisły stał nieco zaspany Rodrigo Coralles. W tym momencie trener Manolo Cadenas zdecydował, że Hiszpana zastąpi Adam Morawski. Takiej decyzji domagali się także kibice.
Najpierw były dwa łatwe gole zdobyte przez rywali, a potem rozpoczął się Loczek Show [„Loczek” to pseudonim Adama Morawskiego – przyp. red.], bo takiej formy jak w tym meczu zawodnik nie miał szansy pokazać od dawna. To dzięki jego umiejętnościom płocczanie zaczęli powiększać przewagę, a schodząc do szatni, mieli sześć goli więcej niż rywale.
Po przerwie było jeszcze lepiej, Adam bronił bowiem z ponad 50-procentową skutecznością, dzięki czemu zawodnicy rzucający mogli zaprezentować całą gamę rzutów, z których wiele nagradzanych było oklaskami. Owacje na stojąco zebrał tym razem bramkarz, który potwierdził, że może śmiało walczyć o miejsce w podstawowym składzie zespołu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze