Kibice pamiętają o niezwykle trudnym początku rozgrywek rundy rewanżowej. Niewiele brakowało, a drużyna MMKS Jutrzenki nie wystąpiłaby w rozgrywkach. Problem został jednak rozwiązany i podopieczne trenera Marka Krysiaka wróciły, praktycznie bez okresu przygotowawczego, do gry.
W pierwszym meczu rozegranym w Płocku, ale w hali „Siedemdziesiątki”, czyli na wyjeździe, MMKS Jutrzenka mierzyła się z drużyną SMS ZPRP. Rywalki były faworytkami, nie tylko ze względu na własny parkiet, codzienne treningi, ale też kibiców. Jak się jednak okazało, więcej i głośniejszy doping miały „przyjezdne”.
Jutrzenka przystąpiła do meczu z ogromnym animuszem. Mało kto się spodziewał, że w 11. min dziewczyny mogą prowadzić z SMS-em 5:1 i wygrywać aż do 26. min, kiedy na tablicy był remis 9:9. Ostatecznie pierwszą połowę wygrały gospodynie 11:10.
Po przerwie, od remisu 11:11 w 31. min do remisu 21:21 w 54 min Jutrzenka prowadziła. W 57. min na tablicy znowu był remis 22:22. W 58. min czerwoną kartkę ujrzała powracająca do Jutrzenki bardzo doświadczona zawodniczka, mająca na koncie pięć lat gry w Superlidze – Edyta Charzyńska.
Na parkiecie jednak niewiele się jednak zmieniło, Jutrzenka wyszła na prowadzenie 23:22 i wynik utrzymała do ostatniego gwizdka. Było to nie tylko efektem skutecznej gry w obronie, także znakomitej formy Laury Nowakowskiej w bramce.
W ten sposób Jutrzenka zdobyła pierwsze dwa punkty w rundzie rewanżowej.
Jol.
D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze