Wśród znajomych talent Agnieszki Gębickiej, studentki V roku ekonomii Politechniki Warszawskiej w Płocku, budzi zdziwienie. Wśród cyfr i statystyk zaistniały pasje tej młodej dziewczyny, które objawiają się miłością do malarstwa, literatury i poezji.W zakamarkach jej duszy rodzą się piękne wiersze oraz niesamowite opowiadania o życiu, jego codziennych rozterkach, dzięki którym znalazła uznanie w oczach uczestników ubiegłorocznej Ogólnopolskiej Nocy Poetów w Płocku. Rok temu rozpoczęłaś drugie studia na kierunku „psychologia”, chciałabyś pracować w dużej firmie w dziale logistyki lub marketingu. Skąd więc u Ciebie zdolności i zainteresowania typowo humanistyczne? - W dzieciństwie pisałam wiersze, przeważnie do szuflady. Pamiętam pierwsze strofy: „mówisz człowieku, że nic nie wymagasz ode mnie oprócz miłości, ale ja nie potrafię kochać”. Pisałam o bardzo drastycznych rzeczach i wydarzeniach, były wiersze poważne i sentymentalne, tragiczne opisujące głębokie przeżycia ludzkie. I pewnego dnia znalazłam prawdziwego przyjaciela, który przeczytał to, co napisałam i nie wiadomo kiedy moja tajemnica nagle ujrzała światło dzienne. Pisanie jest taką odskocznią od codzienności, a studia ekonomiczne są wymogiem teraźniejszości i prozy życia. Natomiast jeśli chodzi o pracę, to rzeczywiście chciałabym móc wykorzystać w niej zdobytą wiedzę i pragnę, by była to praca w której trzeba podejmować trudne decyzje. Zaczynałaś od wierszy, a obecnie więcej czasu poświęcasz pisaniu opowiadań, z których kilka ujrzało światło dzienne w zerowym numerze czasopisma NAWIAS, które ukazało się podczas Ogólnopolskiej Nocy Poetów, zorganizowanej w Płocku. - Zanim zaczęłam pisać opowiadania, był pamiętnik. Można w nim znaleźć teksty o zmaganiach z życiem itp. Dzięki przyjacielowi stwierdziłam, że warto kontynuować tę tematykę w formie opowiadań o życiu, takim jakie jest naprawdę, bez ubarwiania, dodawania kolorystyki. Pisząc o swoich przeżyciach, w które ubrałam moją bohaterkę Idę, poznaję siebie i zaczynam dokładniej sterować swoim życiem. Moim marzeniem jest stworzenie z tego książki. Chciałabym, żeby była ona nośnikiem prawdy o życiu spełniającym zadanie motoru zmuszającego do działania. Mówiłaś przed naszym wywiadem o malarstwie... - W pewnym momencie życia zaczęłam robić wiele rzeczy. Oprócz pisania wierszy i opowiadań zajęłam się malowaniem obrazów, grałam w grupie teatralnej, rozpoczęłam studia psychologiczne. W końcu doszłam do wniosku, że z czegoś muszę zrezygnować, bo nie starcza mi na wszystko czasu. Mój wybór padł na pisanie. I pewnie by tak się stało, gdybym na swojej drodze nie spotkała wybitnego krytyka literackiego, pana Iżyka z Warszawy. Byłam akurat w fazie największej fascynacji malarstwem i teatrem, kiedy pan Iżyk po przeczytaniu moich opowiadań zaprosił mnie na rozmowę. Mówił, że nie pozwoli mi zrezygnować z pisania opowiadań, że moje krótkie historie są praktycznie gotowe do wydania. W ten sposób zostałam przy pisaniu, a malarstwo i teatr pozostał jakby na drugim planie. Co takiego zafascynowało Iżyka w Twoich opowiadaniach? - Opowiadania są różne, dzieją się na różnych płaszczyznach. Są to etapy życia Idy. Ona znajduje się w różnych sytuacjach życia, które dzieją się tylko w jej sferach marzeń, ale naprawdę pozwalają jej żyć. Czy Ida to Ty? - W pewnym sensie. Wydaje mi się, że pisząc odpowiadam sobie na wiele pytań. Można powiedzieć, że Ida to ja, ponieważ jestem bardzo silnie związana uczuciowo z moją bohaterką. Podczas pisania jestem całkowicie sama, moje wnętrze to wtedy jeden wielki zamęt, kłębek pytań splątanych różnymi wątkami. To co powstaje, w efekcie jest jednak odpowiedzią na właściwe pytania, a ja osiągam wewnętrzny spokój, na pewien czas oczywiście. Pisząc opowiadania i wiersze masz na pewno wzór literacki ? - Swego czasu byłam zakochana w Warthonie. Jego książki mają w sobie coś ukrytego, taki język wnętrza który mnie fascynował. Jeśli chodzi o poezję to czytam wiersze płockich autorów, między innymi Krzysztofa Bieńkowskiego i Ewy Drzewieckiej. Twoje opowiadania traktują o uczuciach. Twoja bohaterka przeżywa rozterki życia, strach, agresję, niepewność, bezradność i miłość. A czym jest dla Ciebie ta ostatnia? - Według mnie miłość jest jedna, tylko my różnie ją okazujemy. Miłość to trwanie przy kimś, bez ulepszania go na siłę i oczekiwania nie wiadomo czego. Czego byś sobie życzyła w najbliższej przyszłości? - Chciałabym być ponownie zaproszona w roku 2001 do uczestnictwa w Nocy Poetów, dalej pisać opowiadania. Nadal działam aktywnie w Formacji Teatralnej Marcina Pogonowskiego i mogłoby tak już pozostać. Natomiast moja filozofia życiowa trochę odbiega od literackiego bytu i nakazuje twardo stąpać po ziemi, więc chciałabym skończyć studia, znaleźć pracę z wyzwaniem. Na co dzień mimo wszystko dominuje w moim życiu realizm, realizm i jeszcze raz realizm. Ponadto życzę sobie, bym była szczera wobec siebie samej, nawet jeśli chodzi o marzenia i pragnienia, co jest szczególnie trudne, kiedy inni narzucają ci styl i model życia. Rozmawiał: Radosław Mustwiłło Fot. archiwum
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze