Reklama

Mistrzowie tańca z Płocka

29/01/2020 13:00

Młodzi płoccy tancerze niedawno pochwalili się kolejnymi sukcesami, o czym informowaliśmy naszych czytelników na naszej stronie internetowej. Błażej Dobroś i Zuzia Aleks – o których już pisaliśmy w Tygodniku Płockim – oraz Szymon Woźnicki i Amelia Przybyszewska ze Studia Tańca Falcon zdobyli tytuły Mistrzów Polski Południowej. To wyjątkowy sukces, który był też okazją do rozmowy, tym razem ze starszą parą tancerzy – Amelią i Szymonem.

Nie ulega wątpliwości, że młode osoby, które od najmłodszych lat mają swoją pasję, poświęcając jej ogromną część życia, zawsze są inspirujący. Zwłaszcza gdy wymaga ona wiele pracy, dyscypliny, poświęcenia, tak jak w przypadku profesjonalnego tańca. Mimo to Amelia i Szymon zgodnie potwierdzają, że nie zamieniliby go na nic innego.

Taniec na co dzień
Para tańczy od 5 lat i posiada klasę taneczną A, czyli najwyższą możliwą w swojej kategorii wiekowej (14-15 lat, tzw. juniorzy starsi). – Za rok, kiedy przejdziemy do kategorii młodzieżowej, będzie możliwość uzyskania wyższej klasy – S, do czego oczywiście będziemy dążyć – tłumaczy Szymon.
Ile razy w tygodniu trenują? Okazuje się, że… codziennie! – Czasem wolną od treningów mamy niedzielę, a zależy to od tego, czy mamy wtedy jakieś konkursy lub szkolenia lub po prostu dzień wolny – wyjaśnia Amelia. Trening trwa dwie-trzy godziny, więc nie trudno zauważyć, że przy takiej ilości pochłania on młodym tancerzom wiele czasu. Jednak jak mówią, nawet czasem, gdy są trochę zmęczeni, to i tak miłość do tańca wygrywa.
Przed ważnymi konkursami i zawodami nie ćwiczą więcej, ale za to ciężej. – Trenujemy wtedy bardziej wytrzymałościowo, aby podnieść swoją kondycję – mówi Amelia. Efekty tego widać było właśnie na Mistrzostwach Polski Południowej FTS, które odbyły się 21 grudnia ub. roku w Wałbrzychu. – Jest to pierwszy taki tytuł w naszej karierze, a więc bardzo ważny – potwierdza Szymon. Przypominamy, że para zdobyła 1. miejsca w stylu latynoamerykańskim oraz stylu standardowym.
Jak stwierdza Amelia, po takiej wygranej nie można osiadać na laurach, a raczej czerpać z tego motywację do dalszych działań. Czy udział w tak ważnych mistrzostwach jest stresujący? Tancerze przyznają, że czasem przed rozpoczęciem pojawia się lekka trema, ale znika ona zaraz po wejściu na parkiet.

Reklama

O tym, co teraz i o tym, co później
Wiadomo, że z racji na wiek, Amelia z Szymonem uczęszczają do szkoły. Jednak taniec i poświęcany jemy czas nie przeszkadzają im w nauce. – Myślę, że nie uczę się mniej, niż uczyłbym się gdyby nie było treningów – mówi Szymon. Dodaje też, że kiedyś jeszcze grał w piłkę nożną, ale aby nie pojawiały się kontuzje uniemożliwiające tańczenie, teraz ogląda mecze w telewizji. – Poza tym koleżanki i koledzy ze szkoły tancerzy wspierają ich bardzo, cieszą się z wygranych i pomagają w uzupełnianiu lekcji, kiedy są nieobecni na zajęciach – przyznaje Amelia.
Jak stwierdza Szymon, warto jest mieć pasję i robić to, co się kocha. Sam nie wyobraża sobie, że wraca ze szkoły i ma całe popołudnie wolne. – Dzień lub dwa na odpoczynek są fajne, ale po tygodniu już zaczyna czegoś brakować – mówi. Zwłaszcza, że taniec jest obecny w jego życiu kilka lat.
Amelia chciała tańczyć od zawsze, tylko początkowo nie miała sprecyzowane, co dokładnie. Tańczyła w domu, do wszystkiego. – Kiedy została otwarta szkoła tańca Falcon, rodzice postanowili mnie do niej zapisać – opowiada. Z kolei Szymon zaczął tańczyć można powiedzieć przez przypadek. Jego koleżanka chciała się zapisać na zajęcia i miał być dla niej tanecznym partnerem.
– Postanowiliśmy spróbować. Już na zajęciach okazało się, że to trener dobiera wszystkich w pary – wyjaśnia. Taniec spodobał mu się już od pierwszego treningu.
Tancerze tłumaczą, że w tańcu liczy się wytrwałość. Zwłaszcza, że będąc w początkowych kategoriach często się wygrywa, a później jest już trudniej. – Nie można się zniechęcać, jeśli na jakimś konkursie zdobędzie się niższe miejsce, ale nadal ćwiczyć i próbować – mówi Amelia. Przy okazji mówi o swoich planach na przyszłość – chciałaby kiedyś otworzyć swoją szkołę tańca w Stanach Zjednoczonych. Szymon na razie nie myśli o tym co będzie dalej. – Będę tańczył na pewno długo, bo jest to zawsze dobra alternatywa w życiu, jeśli nie powiedzie mi się w czymś innym. Gdy coś mi nie wyjdzie, nie będę się załamywać, bo jest już rzecz, którą umiem i lubię robić – stwierdza.
Amelia i Szymon są kolejnym dowodem na to, jak ważne jest posiadanie prawdziwej pasji, którą można realizować od najmłodszych lat. Gratulujemy parze wszystkich sukcesów i oczywiście czekamy na kolejne.

Joanna Biała
fot. Studio Tańca FALCON

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości