Rok 1957. „Mazowsze” po raz pierwszy może wyjechać na występy do Londynu. Koncerty w Albert Hallu są owacyjnie przyjmowane nie tylko przez Polonię. Piękne Mazowszanki pozują do fotografii, udzielają wywiadów, są adorowane. Kilkunastoosobową reprezentację zespołu zaprasza na prywatne przyjęcie lady Phipps. Wśród gości królowa Elżbieta nagradza oklaskami popisy tancerzy. Jeden z solistów porywa ją do walca i w dodatku całuje w rękę (!). Mira Zimińska-Sygietyńska ma jeszcze inny powód do radości – spotkanie z długo niewidzianym Hemarem. Zachwycony „Mazowszem” pisze wzruszającą, wierszowaną recenzję z koncertu. Dodaje dedykację: „Dla Miry Zimińskiej, przyjaciółki najmilszej, bez której nie byłoby Sygietyńskiego, ani Mazowsza, ani mnie”.
Spotkali się w kabarecie Oui pro Quo. Mira miała już za sobą pierwsze sukcesy na estradzie. Występowała w skeczach i monologach, doskonale parodiowała wszystko i wszystkich. Jej nazwisko pojawiało się na afiszach obok Zuli Pogorzelskiej i Hanki Ordonówny. Hemar (Jan Marian Hescheles) przeniósł się do Warszawy ze Lwowa, gdzie studiował medycynę i filozofię. Dobrze zapowiadającego się młodzieńca porwały najpierw wojsko (ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej), potem literatura i teatr. W 1924 roku w Teatrze Miejskim wystawiono jego rewię „Łątki lwowskie”. Cieszące się powodzeniem publiczności przedstawienie obejrzał współwłaściciel QPQ Jerzy Boczkowski i namówił młodego autora (23 lata) na przyjazd do stolicy.
Mira opisała ich pierwsze kontakty nie bez kokieterii: „Przyjechał wtedy ze Lwowa taki młody, czarny chłopak, nazywał się Hemar. Nie miał wielu znajomych. Mówi do mnie: >>Ja bym coś dla pani, Miro, napisał<<. I napisał piosenkę, potem drugą, trzecią. Ciągle kręcił się koło nas. Pisał też skecze – obowiązkowe pozycje w kabarecie, bardzo lubiane”.
Zimińska nie była jedyną muzą Hemara. Wiele pań liczyło na mariaż ze znakomicie zarabiającym błyskotliwym autorem. On jednak zakochał się w aktorce Marii Modzelewskiej, która była wtedy żoną malarza Norblina. Długo się o nią starał, pisał dla niej równie piękne piosenki („Pensylwania”, „Wspomnij mnie”). W czerwcu 1935 ochrzcił się, a rok później wzięli ślub w kościele ewangelickim. Małżeństwo nie przetrwało. Rozstali się w 1939 roku. Modzelewska mieszkała w USA. Pod koniec życia wróciła do Polski. Zmarła w Skolimowie.
Lena Szatkowska
Więcej w Tygodniku Płockim
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze