W granicach 4 mln złotych prognozowany jest na koniec br. dług porodówki w Szpitalu Miejskim Św. Trójcy w Płocku. Mimo niezmiennie utrzymującej się w placówce wysokiej liczby porodów, odnotowywane są milionowe straty dla oddziału. To efekt dramatycznego niedoszacowania wyceny porodów.
Do trudnej sytuacji w szpitalu odniósł się prezydent Płocka Andrzej Nowakowski (samorząd Płocka jest organem prowadzącym dla Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej, w ramach którego działa Szpital Św. Trójcy) i Marek Stawicki – prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Płocku. W liście skierowanym do minister zdrowia Katarzyny Sójki prezydent Nowakowski i prezes Stawicki zwracają się z apelem: – (…) o pilne podjęcie przez Panią Minister działań mających na celu rzetelną ocenę faktycznych kosztów funkcjonowania oddziałów położniczych. Oczekujemy wzrostu wyceny porodów do poziomu umożliwiającego zabezpieczanie świadczeń w tym zakresie bez konieczności ciągłego sięgania po środki finansowe samorządów.
Trzeba podkreślić, że oddział ginekologiczno-położniczy jest bardzo ceniony przez pacjentki. – Potwierdza to chociażby utrzymująca się wysoka liczba porodów w tej placówce – najwyższa w regionie płockim, ale również w województwie mazowieckim wśród szpitali określanych jako "powiatowe", poza dużymi szpitalami warszawskimi – zaznacza prezydent Nowakowski.
W 2022 roku w Szpitalu Św. Trójcy urodziło się około 1400 dzieci, a oddział ginekologiczny udzielił pacjentkom dodatkowo około 3000 świadczeń medycznych innych niż odebranie porodu. Blisko połowa pacjentek pochodziła spoza Płocka i powiatu płockiego (powiaty sierpecki, gostyniński, płoński). Mimo dużej liczby porodów, dramatyczne niedoszacowanie procedur skutkuje dużym deficytem finansowym oddziału ginekologiczno-położniczego. Jak zauważa prezydent Nowakowski, jeśli do tego dodać spadek urodzeń (według danych GUS jest ona na poziomie 10%), upada pomysł ministerstwa zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia mówiący o wypracowywaniu przez szpitale środków poprzez nadwykonania i rozliczeniu ich przez płatnika. – Pomijając kwestię możliwości technicznych realizacji dodatkowych świadczeń, zwracamy uwagę, że – wbrew koncepcji płatnika - realizacja dodatkowych świadczeń nie jest bezkosztowa, a w przypadku porodów, gdzie według danych GUS występuje 10-procentowy spadek urodzeń rok do roku, oczekiwanie realizacji nadwykonań jest po prostu absurdalne – podkreślają w liście do minister Sójki prezydent Nowakowski i prezes Stawicki.
Z roku na rok coraz gorzej
Mówiąc o kondycji finansowej oddziału, prezydent Nowakowski przypominał, że za 2022 rok dług wyniósł 2,5 mln zł. Natomiast prognoza na rok 2023 to strata w wysokości 4 mln zł. I dodaje, że jest to problem nie tylko Płocka, ale większości oddziałów. – Dowodem na systemowy problem związany z poziomem wyceny świadczeń z zakresu położnictwa jest kondycja zdecydowanej większości oddziałów ginekologiczno-położniczych na Mazowszu. Z zebranych przez nas danych z kilku szpitali wynika, że wszystkie one notują straty na oddziałach ginekologiczno-położniczych, niezależnie od tego, czy liczba porodów jest poniżej 500 rocznie, czy – w przypadku szpitali warszawskich – przekracza 1000. W ostatnich latach na terenie zachodniego Mazowsza zostały zlikwidowane dwie porodówki: w Gostyninie i Sierpcu. Dwa płockie szpitale zabezpieczają aktualnie cztery powiaty: Płock, płocki, sierpecki i gostyniński – przedstawia dane dotyczące sytuacji innych placówek prezydent Nowakowski.
Mówiąc o całkowitym zbilansowaniu oddziału, prezes PZOZ Marek Stawicki zaznacza, że musiałaby być podwyżka wyceny tych świadczeń w granicach 50%, co jest mało realne. Ale – co zaznacza prezes Stawicki – każdy ruch finansowy w tej kwestii byłby jakimś odciążeniem dla funkcjonowania szpitalnych oddziałów.
rad
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze