Państwo L. wraz z sześciorgiem dzieci mieszkają w małym drewnianym domku, który wymaga natychmiastowego remontu w Białej pod Płockiem.Może byłoby to jeszcze do zniesienia, gdyby nie dotkliwi "współlokatorzy" - myszy i szczury, z którymi nie sposób sobie poradzić. Nie pomagają pisma przekazywane przez państwa L. od lat do Urzędu Gminy w Starej Białej. Urzędnicy są albo bezduszni, albo, co jest całkiem prawdopodobne, przy problemach z jakimi borykają się lokalne samorządy, bezradni. Pani Anna skarży się, że już kilkanaście razy odwiedzała Urząd Gminy z prośbą o przyznanie mieszkania gminnego. Niestety, prośby nie przynoszą żadnego rezultatu. Jeżeli będą nowe lokale mieszkalne z zasobów mieszkanie zostanie przyznane - powiedział nam wójt gminy Stara Biała Sławomir Wawrzyński. Pani Anna przyznaje, że władze gminy oferowały jej rodzinie mieszkanie, jednak było ono zbyt daleko od przystanku autobusowego i zrezygnowała z niego, ponieważ jesienią i zimą musiałaby, po skończeniu drugiej zmiany o godzinie 23.00, wracać do domu pieszo 13 kilometrów w kompletnych ciemnościach. Kolejne prośby o przyznanie nowego mieszkania nie przynoszą żadnego skutku. Żadnego rezultatu nie przyniosła wizyta pani Anny na sesji Rady Gminy 24 sierpnia. Jak opowiada, nikt nawet nie chciał słuchać tego, co miała do powiedzenia. W tym rozwalającym się domu mieszkamy od jedenastu lat. Nie stać nas na kupno domu, czy jego budowę. Chociaż oboje z mężem pracujemy, to nasze dochody są zbyt małe, żebyśmy mogli otrzymać kredyt z banku - opowiada pani Anna. - Byłam w płockim Miejskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, ale po krótkiej rozmowie okazało się, że nie będzie mnie stać na kupno mieszkania. Według pani Anny władze gminy Stara Biała zajmują się nie tym, czym trzeba, nie dbając o dobro mieszkańców. Czy władz gminy i radnych nie razi rudera stojąca w pobliżu pięknego Urzędu Gminy. A może mój dom jest uważany za jakiś zabytek, jeżeli tak to niech to zostanie ogłoszone - mówi pani Anna. - Nasza rodzina nie jest konfliktowa, nikt nie pije alkoholu, dzieci są grzeczne i uczynne, niestety nikt nie chce nam pomóc. Rodzinie państwa L. udzielamy bieżącej pomocy socjalnej - powiedział wójt Wawrzyński. Bieżąca pomoc socjalne okazuje się jednak nie wystarczająca na kupno nowego mieszkania i życie ośmioosobowej rodziny w godnych warunkach, bez szczurów i myszy i groźby zawalenia się dachu na głowę. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze