Za tydzień piłkarze Wisły Płock rozpoczną walkę o ligowe punkty z Podbeskidziem w Bielsku Białej. Nafciarze rozpoczęli ostatni etap przygotowań. Marek Saganowski wierzy w swoją drużynę. Zapewnia, że z tym składem, który miał w czwartek w szatni, płocczanie są faworytem rozgrywek.
Z Markiem Saganowskim spotkaliśmy się w czwartek. Zawodnicy wychodzili z szatni po treningu, a my siedzieliśmy w nowiutkiej sali konferencyjnej i rozmawialiśmy o najbliższej przyszłości drużyny. Trener zapewniał, że drużyna powalczy o powrót do ekstraklasy, ale pod warunkiem, że o punkty walczyć będzie w aktualnym składzie, wzmocnionym klasyczną „9” do rywalizacji o miejsce w wyjściowej jedenastce z Łukaszem Sekulskim, mocno rozbieganej „10”, która potrafi wygrać pojedynki biegowe, prawym obrońcą i stoperem.
Kilka godzin później zewsząd zaczęły docierać do nas informacje, że piłkarzami Wisły interesują się inne kluby. Oczywiście od zainteresowania, przez uzgodnienie sumy odstępnego do podpisania kontraktu jest daleka droga, ale nie jest wykluczone, że do rozgrywek nie przystąpimy w składzie, jakim aktualnie dysponuje Wisła i w jakim przygotowywała się do sezonu.
I teraz trzeba sobie postawić pytanie. Mówimy sprawdzam trenerowi i nikogo już nie sprzedajemy, wzmacniamy skład i powtarzamy sukces Górnika Zabrze z 2017 roku, czyli po jednym sezonie w 1. lidze wracamy do ekstraklasy, czy oddajemy piłkarzy, zasypujemy dół finansowy i budzimy się na koniec sezonu z perspektywą walki o utrzymanie.
Nie można zapomnieć o jednym. Jeśli nie wrócimy od razu, to nie jest wykluczone, że przyjdzie nam czekać na powrót następne dziewięć lat. Historia lubi się powtarzać.
Rozmowę z Markiem Saganowskim zamieścimy we wtorkowym wydaniu TP.
Jola Marciniak
Saganowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze