Reklama

Malutki Antoś walczy z dwoma nowotworami. Uratować go może kosztowne leczenie w Stanach Zjednoczonych

28/08/2020 13:59

Antoś Pracki ma zaledwie cztery miesiące, a już musi mierzyć się z chorobami, które każdego dnia zabierają mu szanse na dalsze życie. U chłopca zdiagnozowano aż dwa nowotwory – glejaka mózgu oraz siatkówczaka, który zaatakował jego oczy. Każdy dzień to walka o jego życie. Szansą dla Antosia jest leczenie pod opieką najlepszych specjalistów w Stanach Zjednoczonych. Ale to kosztuje... Wstępny kosztorys opiewa na półtora miliona złotych. Chłopca można wspomóc, biorąc udział w zbiórce stworzonej na stronie fundacji Siepomaga.

Malutki Antoś każdego dnia musi mierzyć się z chorobami. Jego problemy zdrowotne zaczęły się w czwartym miesiącu życia. – Nasze szczęście trwało zaledwie 3 miesiące. Antoś był naszym szczęściem, jego przyjście na świat miało dla nas ogromne znaczenie – piszą rodzice. – Dokładnie 3 tygodnie temu, świat budowany z naszych uśmiechów, radości i trosk runął – wyjaśniają.

To właśnie trzy tygodnie temu rodzice usłyszeli druzgoczącą diagnozę – glejak mózgu. – Rezonans potwierdził to, czego baliśmy się najbardziej – u synka zdiagnozowano glejaka. Guz został usunięty – w małej główce zmieściła się zmiana wielkości dużej śliwki – tłumaczą. – U Antosia prócz glejaka mózgu, zdiagnozowano też nowotwór obu oczek dodają.

Reklama

Rodzicie znaleźli specjalistę, który może pomóc w leczeniu Antosia. Podobnymi przypadkami zajmował się już dr Abramson ze Stanów Zjednoczonych. – Chcemy zawalczyć z nowotworem Antosia pod opieką najlepszych specjalistów. Na taką właśnie możemy liczyć w USA – to tam lekarze ratują nie tylko oczy, ale też życie. Wciąż czekamy na ostateczny kosztorys, ale ze wstępnych informacji wynika, że ratunek Antosia może kosztować nawet półtora miliona złotych – wyjaśniają.

Leczenie w Stanach Zjednoczonych powinno zacząć się jak najszybciej, jednak na przeszkodzie stoją pieniądze. Właśnie dlatego rodzice zwrócili się do ludzi dobrej woli o pomoc w zebraniu niezbędnej kwoty. – Czas w naszym przypadku to największy wróg. Musimy być gotowi wyruszyć w drogę, jak tylko otrzymamy kwalifikację do leczenia. Błagamy! Prosimy! Otwórzcie serca, zaangażujcie wszystkich, by razem z nami ratować Antosia! Ta ogromna kwota brzmi dla nas, jak cud, ale wierzymy, że cuda się zdarzają. Jeśli stracimy nadzieję, to tak, jakbyśmy zgodzili się na śmierć… – piszą.

Reklama

Jeśli chcecie wspomóc Antosia w jego walce o życie, możecie to zrobić tutaj

(ek)
Fot. arch. pryw.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości