Sokół i Lew kruszą lód na wysokości Płocka. Dwa największe lodołamacze, wyekspediowane przez Wody Polskie pracują pełną parą i nie zamierzają przestać. Jak tłumaczą specjaliści, sprzyjają temu wszelkie warunki, również pogodowe.
Lodołamacze będą posuwać się dalej w górę Wisły, w stronę Kępy Polskiej i Wyszogrodu. Dokąd dotrą? Sytuację na bieżąco monitorują osoby pracujące na lodołamaczach, które doskonale znają charakter rzeki. Jeśli okaże się, że woda będzie za płytka, lód będą kruszyć mniejsze jednostki. Planowane są też inne rozwiązania. O czym więcej napiszemy w papierowym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Dodajmy, że praca lodołamaczy na Wiśle może powodować chwilowe skoki stanu wód na wodowskazach. Jest to w pełni naturalne zjawisko, ale nie stanowi ono zagrożenia zalania terenów.
- W połowie tygodnia - tak jak obiecaliśmy - lodołamacze dotarły do Płocka. Powodują rozbicie zatoru lodowego. Pracy przed nimi jest jeszcze dużo, bo lód utrzymuje się na całym Zalewie Włocławskim. Musimy zmielić ten lód i doprowadzić do tego, żeby jak najszybciej spłynął on na stopniu we Włocławku. We Włocławku przęsła jazu są otwarte, a przepływ wody jest bardzo duży. Cały lód ucieka i wszystko jest pod kontrolą – zapewniał na środowej konferencji prasowej w Płocku, Przemysław Daca prezes Wód Polskich.
Dodał również, że lodołamacze będą starały się dopłynąć jak najdalej w stronę Wyszogrodu. Ich praca nie jest zagrożona. Nie ma zagrożenia falą powodziową nadchodzącą z góry Wisły, a do tego lód topnieje w sposób kontrolowany.
- Pierwszy etap lodołamania i dotarcie ich do Płocka za nami. To był najtrudniejszy moment, bo musieliśmy pokonać 7 km zator, który utworzył się poniżej Płocka. To on blokował i przytrzymywał wodę. Teraz idziemy w górę rzeki. Tam pokrywa lodowa jest na długości 40 km przed nami. Maksymalnie przez kilkanaście dni będziemy jeszcze pracować, tak by udrożnić rzekę i aby pokrywa spłynęła - dodawał Krzysztof Woś, wiceprezes ds. ochrony przed powodzią Wód Polskich.
Przypłynięcie lodołamaczy do Płocka wywołuje przy okazji ogromne zainteresowanie płocczan, którzy licznie przychodzą nad rzekę, by podpatrzeć pracę pogromców kry.
BeeS
fot i film Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze