Reklama

Liczy się tylko Mercedes!

03/07/2007 16:01
Na IV już Zlocie Zabytkowych Mercedesów w Płocku pojawiło się blisko 50 samochodów z całej Polski. To znacznie więcej niż w latach ubiegłych. Aż 15 załóg reprezentowało nasze miasto. Z roku na rok impreza coraz bardziej się rozkręca. Dlaczego? – Bo ten zlot ma swój klimat. Nie jest ważne czy ktoś przyjechał Mercedesem za 200 tysięcy zł, czy ledwie za 3 tys. zł. Tu nie ma bufonady, zadęcia i niepotrzebnego szpanu. Liczy się jedynie marka oraz możliwość spotkania w fajnej atmosferze – przekonuje płocczanin Mariusz Burdanowicz, który powoli realizuje swój plan posiadania w swoim garażu Mercedesów o największej pojemności silnika.
Na zlot przyjechał Mercedesem 126 SEC o pojemności silnika ponad 5 litrów, z 1988 roku. To jedno z najdroższych aut lat 80. Mogli sobie na niego pozwolić ludzie, dla których nie jest ważne, ile trzeba nalać do baku. Pod maską kryje się 280 koni mechanicznych. Ta droga i okazała zabawka miała robić dobre wrażenie na drodze. – Według danych technicznych ten model wyciąga 240 km na godzinę. Tyle nim jednak nie jeżdżę, bo mi go szkoda. Najlepsza dla niego prędkość na trasie to 100-120 km na godzinę. Wtedy jest przyjemny i płynny w prowadzeniu – zdradza płocczanin. Obecnie poszukuje jednak Mercedesa z lat 90, najlepiej SL z 5 albo 6-litrowym silnikiem. Nie narzeka na awaryjność swojego auta, bo po pierwsze pamięta o serwisie, po drugie dobrze zna charakter swojego modelu. – Na zlot przyjechałem z kolegą, który ma 124 coupe, w dwóch furtkach, w 3 litrowym motorze. Też bardzo przyjemna jednostka. Na tej imprezie spotyka się wielu znajomych z Płocka. Często dopiero tutaj się dowiedzieliśmy, że łączy nas wspólna pasja – opowiada Mariusz Burdanowicz.
A skąd się bierze sympatia do Mercedesów? – Jaki inny samochód można pokochać? Tylko one mają swoją duszę – zapewniają mercedesomaniacy.
Już trzeci raz pojawił się też na zlocie Wiesław Mameła z Kielc. Obok jego samochodu nie sposób przejść obojętnie. Zachwyca piękna, sportowa linia nadwozia, dobrany kolor lakieru i specyficzny urok kabrioletu. Mercedes 280 SL, tzw. „Pagoda”, to jeden z ekskluzywniejszych modeli z lat 1965-70. Zaledwie 25 tysięcy egzemplarzy zeszło z linii produkcyjnej w Niemczech i aż 17 tysięcy wysłano do Stanów Zjednoczonych. Jest to dziś dość rzadki egzemplarz.
– Ten model trafił do mnie w bardzo złym stanie. Musiałem go odbudować na nowo. Wszystkie elementy są jednak oryginalne. Często korzystałem z zamienników produkowanych na wzór części do Mercedesa od firm specjalizujących się w tego typu usługach – opowiada kolekcjoner.
Biorąc pod uwagę, że temu Mercedesowi stuknęło już prawie 40 lat, to wciąż mocny samochód. Ma 170 koni mechanicznych pod maską i rozwija prędkość w granicach 200 km na godzinę! – Zużycie paliwa trzeba porównywać do tamtych czasów, oscyluje w granicach 12 -14 litrów na 100 km. Biorąc pod uwagę współczesne samochody; to jest bardzo dużo – mówi Wiesław Mameła, który swoim egzemplarzem nie rozpędza się zbyt często. Samochód opuszcza garaż jedynie po to, by wyjechać na zloty. Wart jest zazwyczaj co najmniej 250 tys. zł. Wiesław Mameła na co dzień jeździ Renaultem Laguną. Pracuje w Niemczech. Jest właścicielem firmy budowlanej.

A na koniec niespodzianka!
Na zlocie rozmowom na temat samochodów, ich osiągów nie było końca. Choć, jak przekonywali uczestnicy, nagrody nie były najważniejszym punktem programu, nikt nie wyjechał z pustymi rękoma.
– Zestaw bezpieczeństwa dostał Tomasz Skrocki, który przyjechał z Warszawy Mercedesem W 110. Doceniliśmy też Edwarda Dembka, który w swoim aucie miał najwięcej wykończeń drewnianych – opowiada organizator imprezy.
Pismo „Clasic Auto” ufundowało roczne prenumeraty. Wygrał je m.in. Filip Wais z Łodzi, który może się pochwalić Mercedesem z największym przebiegiem. Jego drogomierz wskazywał 560 tys. km przejechanych. Patryk Goździk, który przyjechał do Płocka aż z Berlina Mercedesem W 123 CE, też został wyróżniony.
– Nagrodę za najstarsze auto dostał Sylwester Oleksik za samochód z roku 1967 – dodaje Maciej Kulas, główny sprawca mercedesowego zamieszania w Płocku, który w tym roku gościł też na zlocie motocyklistów. Miłośnicy dwóch kółek pozazdrościli nam płockiej imprezy i robią w sierpniu bliźniaczą, tym razem jednak pod nazwą „Motocyklem po Wiśle”.
– Na imprezę 11-12 sierpnia można przyjechać wszystkim: hulajnogą, czołgiem, ale najlepiej motocyklem. Pokażemy się w Płocku, ale zrobimy też ze dwie pętle wokół miasta – zapraszają motocykliści. Informacja na temat zgłoszeń na imprezę znajduje się już na internetowym forum na stronie motocykli BMW Klub Polska.
Na sam koniec imprezy dojechał niespodziewanie „dziadek”, ale za to w jakim stylu. Był to Mercedes 190 SL z 1956 roku. Czerwoniutki i w pełni profesjonalnie odrestaurowany kabriolet. Trafił do konesera starych aut w stanie opłakanym prosto z Bostonu. Potrzeba było sporo samozaparcia, pasji, no i pieniędzy. Ale jak zwykle warto było. 
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości