Reklama

Kutno: Najwi?kszy w ?rodkowej Europie - Pchli targ

25/07/2001 13:30
Tw?j s?siad co tydzie?, wczesnym rankiem gdzie? wyje?d?a, a po powrocie jego samoch?d jest ob?adowany raz krzes?ami obrotowymi, innym razem fotelami a’la Ludwik kt?ry? tam z kolei, za czas jaki? widzisz, jak przywozi mikrofal?wk? i gigantyczny telewizor, to mo?esz by? wi?cej ni? pewny, Drogi czytelniku, ?e cz?owiek ten nie musia? wcale obrabowa? banku, ani wygra? milion w totolotka.On najprawdopodobniej je?dzi na „pchli targ” do Kutna. Tam okazja goni okazj?, ?e grzechem jest jej nie z?apa?. Za dziesi?? z?otych jeste? ju? panem, je?li sobie tego ?yczysz, to z radiem w r?ku. Na to zwyk?e z pozoru, zakurzone targowisko, w ka?d? sobot? wczesnym ?witem przyje?d?a dos?ownie ca?a Polska. Przoduj? oczywi?cie kutnowianie, p?occzanie, warszawiacy i ?odzianie, a wszyscy bez wyj?tku maj? jak?? gor?czk? w oczach. Nic dziwnego. W tym do?? specyficznym „hipermarkecie” kupi? mo?na dos?ownie wszystko i po bardzo „promocyjnych” cenach, trzeba si? jednak spieszy?. Przed po?udniem nie ma ju? tu czego szuka?. Odwiedzaj?cych to miejsce pierwszy raz pora?a niebywa?y widok. Odnosi si? wra?enie, ?e ogo?ocono z wyposa?enia mieszkania z co najmniej ?redniej wielko?ci wioski. Co samoch?d, to poustawiane wok?? niego, mniej lub bardziej nadszarpni?te z?bem czasu meble, sprz?t RTV, naczynia, jak r?wnie? r??nego rodzaju urz?dzenia od kosiarki, kuchenki po maszyny do pisania. Nigdzie nie ma cen, o wszystko trzeba si? pyta?. Warto wi?c pami?ta? o trzech podstawowych zasadach. Kto si? decyduje, ten ma! Po pierwsze, je?li co? nam si? podoba, to warto si? szybko decydowa?. Owszem, mo?e si? zdarzy?, ?e par? krok?w dalej znajdziemy fotele w lepszym stanie, ale to nie jest regu?a! I co wtedy, gdy wr?cimy i dowiemy si?, ?e kto? nas podkupi?? Tymczasem w?a?nie te klubowe fotele, w sk?rzanym obiciu, po 150 z?otych za sztuk?, najlepiej pasowa?yby do naszego salonu, a jak „k?u?yby” w oczy znajomych... Cho? z drugiej strony, niekt?re rzeczy s? nam naprawd? niepotrzebne. Oto dow?d prosto z kutnowskiego targu. Radiomagnetofon, le??cy gdzie? w kartonie, po?r?d szklanych naczy? zosta? wyceniony na 20 z?otych. - Czy jest na chodzie? - pyta wyra?nie zainteresowany klient. - Nie wiem - s?yszy w odpowiedzi. - A to nie mamy o czym gada? - klient odchodzi. - A czego by? pan chcia? za dwadzie?cia z?otych - s?yszy za sob?. - Na pewno nie popsute radio... Nie anga?uj si?! Druga wa?na zasada, brzmi: nie daj pozna? po sobie, ?e tak bardzo zale?y ci na tym starym ?wieczniku albo pi?knej kanapie. Pow?d jest prosty. Ceny brane s? wed?ug w?asnego uznania, a przy twoim, tak widocznym zaanga?owaniu, mog? jeszcze urosn??, bo.... i tak to we?miesz. Ogl?daj wi?c d?ugo rzeczy, marud? i narzekaj, dopatruj?c si? wad. - Ta pi?knie rze?biona szafeczka kosztuje 200 z?otych?! -- pyta klient. - Przecie? wymaga gruntownego remontu, to dodatkowe koszty. A ta rozk?adana ?awa ma porysowany blat. Mo?na by j? kupi?, no po 100 z?otych najwy?ej i jak co, to przykryje si? j? obrusem, wi?c co, ubijamy targu? Oto kolejna pods?uchana rozmowa i jednocze?nie trzecia zasada – targowanie si?. No bo i owszem, kupujemy pojedyncze, unikatowe wr?cz egzemplarze, kt?re jednak wymagaj? odnowy, czyszczenia, cho? w domu przy znajomych mo?na doda?, „zobacz jakie super, troch? przyniszczone, ale czego wymaga? za takie pieni?dze.” A mo?e tak za darmo? Cho? niestety nie z ka?dym da si? w Kutnie targowa?. Sprzedaj?cy te? musi zarobi?, a poza tym nie jest g?upi, czego dowodem jest kolejna rozmowy prosto z targu. - Ile za to? - pyta kobieta, wskazuj?c wielki mosi??ny ?wiecznik. M??czyzna nawet nie patrz?c na towar, odpowiada, ?e 50 z?otych. - Ile?! To tam obok za dwa tyle chcieli - krzyczy kobieta. Na co w?a?ciciel ?wiecznika bez zastanowienie odparowuje - A mo?e za darmo chcieli pani je da?? Niestety, kutnowskim raj poszukiwaczy okazji rz?dzi si? twardymi prawami rynku: decydujesz si? na kupno albo tracisz... Mikrofal?wka, dzisiejszy szczyt luksusu Ale nie ma si? czym przejmowa?, mo?e ju? dwa kramy dalej ka?dy znajdzie co?, co go usatysfakcjonuje i to na miar? zasobno?ci posiadanego portfela. - Zale?y jednak, co kto rozumie przez par? groszy do wydania - t?umaczy Anna P. z P?ocka. - Dla moich znajomych dzi? to by?o 2 tys. z?otych na wypoczynek, a dla mnie, na dzie? dzisiejszy, ten starszy model kuchenki mikrofalowej za 50 z?otych, to szczyt luksusu. Kobieta w?a?nie korzysta?a z uprzejmo?ci jednego z pobliskich kram?w i sprawdza?a ze sprzedawc?, czy zakupiony sprz?t jest na „chodzie”. Wszystko by?o jak w najlepszym porz?dku. Praktyczni m??czy?ni a estetki Istnieje pewien podzia? na kutnowskim targu. Kobiety s? oszcz?dne, zazwyczaj „zakopuj? si?” tu w wielkich kartonowych pud?ach z bibelotami, szk?em i naczyniami z mosi?dzu. - To s? drobiazgi za kilka z?otych, jednak efektownie upi?kszaj? nasze mieszkania - pokazuje mi swoje odkrycia pani Zofia R. z Kutna, jej m??, podobnie jak wi?kszo?? m??czyzn uwa?a, ?e s? to g?upstwa. Lepiej zaopatrywa? si? w co? bardziej potrzebnego dla domu. Panowie maj? tu na my?li wiertarki, krajzegi, sprz?t RTV. Zdzis?aw R. kupi? w?a?nie radio samochodowe Technicsa, w bardzo dobrym stanie, za 350 z?otych. Ca?e 50 z?otych zaoszcz?dzi?, bo przyszed? wcze?nie rano, kiedy to mo?na si? ze sprzedaj?cymi ?atwiej dogada? i spokojnie sprawdzi?, czy nabytek dzia?a. Tajemniczy i skryci sprzedawcy Ja te? chcia?am dowiedzie? si? od sprzedaj?cych na targu np. tego, sk?d ten, nie ukrywajmy, cz?sto „mocno u?ywany” towar maj?. Stali tam bowiem i m?odzi i starsi. Pilnowali stert towaru, jednak nie byli zbyt rozmowni. - A co to pani? interesuje, z gazety pani czy co? Podoba si?, to niech bierze. Nie, to niech nie zastawia widoku - us?ysza?am raz, posz?am wi?c dalej na kramy, gdzie tak, jak wsz?dzie, obok rupieci i tandety, mo?na znale?? co?, co nas urzeknie. Sprzedaj?ca starsza pani by?a bardzo uprzejma: - Je?li we?mie pani te dwie cukierniczki, to za 10 z?otych, a je?li oddzielnie to po 8. - Sk?d ten towar pochodzi? - zapyta?am. Kobieta u?miechn??a si? tajemniczo, t?umaczy?a, ?e zast?puje synow? i nic nie mo?e mi powiedzie? ponad to, ?e niekt?rzy ludzie zg?aszaj? si?, ?e chc? zlikwidowa? maj?tki, a ona im w tym pomaga. Dowiedzia?am si? te?, ?e ze sprzeda?y po cz??ci tandety, po cz??ci towaru mo?na wy?y?, tylko tak jak ona, trzeba systematycznie bywa? na targu. Z polskiej biedy, z zachodniego dobrobytu... - A sk?d si? wzi?? ten targ i jego fenomen? - pyta?am uparcie. - Z polskiej biedy - powiedzieli mi jedni. - Z zachodniego dobrobytu - dodali drudzy, uchylaj?c r?bek skrywanej tajemnicy. Okazuje si? bowiem, ?e sprzedawany tu towar w wi?kszo?ci podchodzi z niemieckich wystawek. - Niemcy je?li kupuj? nowe rega?y, stare wystawiaj? przed dom. A n?? si? komu? przyda. I st?d te rzeczy trafiaj? do Polak?w. Im kto ma lepsze kontakty, tym ma lepszy towar: drogie przepi?kne meble, wypoczynki. Nie mo?emy sprowadza? z Zachodu starych samochod?w, sprowadzamy wystawki - z oporami, jednak zdradzi? mi jeden ze sprzedaj?cych. Informacje by?y prawdziwe, potwierdzi?a mi to kolejna zas?yszana rozmowa. - S?abo jest dzisiaj, bo mia?em problem na granicy. Nie chcieli mnie pu?ci? z towarem. Nic nie pomaga?o - t?umaczy? jeden sympatyczny pan drugiemu. Nagle odwr?ci? si? w moj? stron?. - To jest rewelacyjny najnowszy podr??ny termosik - ekspress do kawy - krzykn??, a z tajemniczego opakowania wyci?ga? po kolei kubeczki i pojemniczki. - Tylko 30 z?otych. Sprawdza?em. To rewelacyjne urz?dzenie. Wok?? od razu zebra? si? t?um ch?tnych. I o to chodzi, cho? rewelacyjny ekspresik by? tylko jeden. Posz?am dalej. Mija?am frapuj?ce zegary w kszta?cie banan?w (za ca?e dziesi?? z?otych), sto?y uginaj?ce si? pod ilo?ci? pilot?w, (na co to komu?), trampoliny, ogromne stare kufry i bardzo du?e ilo?ci mebli z wikliny. - Widocznie u Niemc?w min??a moda na wiklin? i wszystko wraca do nas. Pami?tasz, kiedy? ca?e transporty sz?y do nich, a teraz wracaj?? - t?umaczy?a sobie przechodz?ce obok mnie ma??e?stwo. - Ale mo?e przyda?by si? nam ten fotel bujany na taras. Nie, za du?o w?o?ymy w jego renowacj?. Popatrz lepiej na te kosiarki. Przyda?oby si? co? wybra?... Tylko co... Jest ich zatrz?sienie... Nic dziwnego, zacz?? si? przecie? sezon na koszenie traw. A oni te? musz? co? sprzeda?. Na koniec wycieczki po targu szuka?am drobiazgu-pami?tki z tego niesamowitego miejsca. Jednak cho? nie by?o jeszcze po?udnia, towar ju? „rozp?yn?? si?”. Za par? groszy zosta?y jeszcze: stojak na p?yty CD, kasety ze starymi niemieckimi przebojami, zestaw krasnali ogrodowych, radio, lampka i deskorolk?. Tylko pytanie: po co mi to? Blanka Stanuszkiewicz fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości