Reklama

Kto doi krowy? Roboty!

11/04/2019 08:23
Rolnictwo to bardzo szybko rozwijająca się dziedzina gospodarki. Jednak wielu z nas nie ma pojęcia o tym, jak wygląda obecnie praca na wsi. W powiecie płockim znajdziemy gospodarstwa, które są bardzo nowoczesne. Aby przybliżyć naszym czytelnikom, jak wygląda zautomatyzowane gospodarstwo rolno-hodowlane wybraliśmy się do Tłubic (gm. Bielsk). To właśnie tam znajduje się jedno z najbardziej nowoczesnych gospodarstw na Mazowszu. Prowadzą je Aneta i Adam Umińscy.

Dla wielu osób to, co dzieje się na wsi, nie jest szczególnie interesujące. Rzadko mówi się o tym w środkach masowego przekazu. Wiedza na temat wsi nie jest popularna w naszym społeczeństwie. Tym bardziej wiele osób zaskoczy fakt, że rozwój rolnictwa stoi na tak wysokim poziomie. Bo czy nasi czytelnicy wiedzą o tym, że w powiecie płockim jest kilka gospodarstw, w których dojeniem krów zajmują się roboty?

Trudne początki
Pañstwo Umińscy odziedziczyli gospodarstwo po rodzicach w 1999 roku. Było to typowe gospodarstwo, jakie funkcjonowało na wsi w latach 90. XX wieku – ziemia uprawna, kilka sztuk krów i trzody chlewnej, kury, nieliczne maszyny rolnicze. Łącznie około 20 hektarów.
W tamtym okresie polskie rolnictwo było mocno niedoinwestowane, o perspektywach szybkiego rozwoju można było jedynie pomarzyć. Mimo to Adam Umiński nie zastanawiał się ani chwili nad tym, czy zostać na wsi. Tam się wychował i to było zupełnie naturalne, ale w głowie kołatało mu pytanie, co zrobić, żeby rozwinąć swoje gospodarstwo? W którą stronę pójść? – Po namyśle zdecydowałem, że postawić na hodowlę krów oraz oczywiście na grunty orne. Przeanalizowałem, że cena mleka jest stosunkowo stabilna w porównaniu na przykład z ceną wieprzowiny. Poza tym zawsze miałem swego rodzaju sentyment do tych zwierząt – mówi Adam Umiński.
Od momentu przejścia gospodarstwa Adam Umiński starał się je rozwijać. Jak wspomina, gdy rodzice mu je przepisywali, wśród żywego inwentarza było ok. 15 krów. – W 2000 roku dobudowaliśmy część obory na 30 sztuk, w 2006 roku stworzyliœmy miejsce na kolejne 15 sztuk. Przy tak dużej ilości zwierząt było bardzo dużo pracy. Wtedy stanęliśmy przed wyborem – albo idziemy w mechanizację gospodarstwa albo kończymy hodowlę. O pracowników było trudno, a sami nie dawaliśmy sobie już rady. Podjęliśmy wtedy decyzję, że rozbudujemy gospodarstwo – wyjaśnia hodowca.
Obecnie gospodarstwo państwa Umińskich to ok. 180 hektarów (część własna, część dzierżawiona) oraz 180 krów. Wszystko starają się robić sami, bo o pracowników jest bardzo ciężko. W gospodarskich obowiązkach pomagają także dzieci państwa Umińskich. Jak podkreśla gospodarz, młodzi członkowie rodziny sami garną się do pracy. I nie ma się czemu dziwić, bo dzisiejsza praca w gospodarstwie to zupełnie co innego niż kilkadziesiąt lat temu.

Roboty pana Adama
Nowa obora, w której obecnie znajdują się zwierzęta, jest w pełni zautomatyzowana. Gospodarz rozpoczął jej użytkowanie w 2017 roku. Teraz hodowca nie doi krów, robią to za niego maszyny. I wcale nie chodzi o dojarki, które nie tak dawno były jeszcze nowością.
W gospodarstwie państwa Umińskich są tak zaawansowane maszyny, że cały proces dojenia odbywa się bez udziału ludzi.


Eliza Kinalska
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości